Sejm pracuje nad nowelizacją Kodeksu pracy, z której wynika, że ogłoszenia o pracy miałyby zawierać informację o wysokości proponowanego wynagrodzenia zasadniczego brutto - chodzi o konkretną stawkę lub widełki. Czy to zapowiedź rewolucji?
Informacje o wynagrodzeniach to w Polsce temat tabu. Gdyby opisywana propozycja weszła w życie, w praktyce płace znacznej części pracowników stałyby się jawne. Jakie to budzi emocje, mogliśmy obserwować przy okazji sporu o jawność płac w Narodowym Banku Polskim.
Jeśli pracodawca wskaże wynagrodzenie w formie tzw. widełek, musi "umieścić też wzmiankę, że ostateczna kwota podlega negocjacjom. Wartość najniższego, zaproponowanego wynagrodzenia zasadniczego nie może być niższa od minimalnej płacy. Projekt przewiduje też sankcje karne za niedopełnienie nowego obowiązku. Brak informacji o wysokości pensji lub zatrudnienie za wynagrodzeniem ostatecznie niższym od tego zaproponowanego w ogłoszeniu będzie wykroczeniem zagrożonym grzywną od 1 tys. do 30 tys. zł" - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Pracodawcy pomysł oceniają negatywnie, pozytywy widzą natomiast Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, związki zawodowe i eksperci - donosi "Dziennik Gazeta Prawna". Ma on bowiem ułatwić walkę z nierównościami płacowymi i zwiększyć mobilność pracowników.

Pracownicy za jawnością stawki wynagrodzenia w ogłoszeniu o pracę
84 proc. ankietowanych uważa, że stawki z wynagrodzeniem powinny być jawne już w ogłoszeniu o pracę; przeciwnego zdania jest blisko 14 proc. - wynika z badania Work Service.





























































