Zwykle miesiąc przed debiutem dużej spółki, indeks WIG zyskiwał 2%, a miesiąc po debiucie kolejny 1%. Dzieje się tak, ponieważ przy ofertach dających nadzieję dużych zysków, występuje nadsubskrypcja. Wówczas inwestorzy część niewykorzystanych środków lokują w walory spółek już notowanych. Powoduje to wzrost indeksów, jest on jednak symboliczny.
Gracze giełdowi obawiają się najbardziej tego, że duzi inwestorzy rozpoczną wyprzedaż posiadanych akcji innych spółek, aby zdobyć środki na zbliżająca się ofertę, co wywoła falę spadków na giełdzie. Rzeczywistość jest jednak inna . Inwestorzy nie mogą sobie pozwolić na sprzedaż w ostatniej chwili, dlatego też proces ten rozpoczynają dużo wcześniej, rozkładając się w czasie i amortyzując w ten sposób skutki dla głównych wskaźników giełdowych.
W rzeczywistości największe znaczenie mają nastroje panujące wówczas na rynku. Debiut KGHM miał miejsce w 1997 r. w pobliżu lokalnego dołka notowań. Mimo, że oferta opiewała na 1,35 mld zł, przyczyniła się do spadku WIG do bardzo niskiego poziomu. Inwestorzy uwierzyli bowiem, że akumulacja kapitału na rynku przed przeprowadzeniem oferty wydrenuje rynek i tak się stało. Z kolei sprzedaż PBK miała miejsce w pobliżu maksimum giełdowego z 1997 r. i przyczyniła się do dodatkowego wzrostu wskaźników.
Duże znaczenie ma także istnienie OFE, które są ciągle zasilane świeżym kapitałem, przez co mogą sobie pozwolić na zakup akcji. Transakcje dokonywane przez nie na rynku mogą przyczynić się do wzrostu wskaźników giełdowych podczas sprzedaży PKO BP.
Jak pokazują badania, na sytuację na warszawskim parkiecie podczas debiutu dużej firmy nie ma wpływu sytuacja na innych giełdach światowych, np. na giełdach w USA.
P.K.




























































