Wtorkowy poranek przyniósł zdecydowane umocnienie polskiej waluty. Kurs euro szybko odrobił „ukraińskie” straty i powrócił do poziomów sprzed piątkowego wieczoru.


Kwestia ukraińska w dalszym ciągu kieruje sytuacją na rynkach finansowych. Aczkolwiek inwestorzy powoli skłaniają się ku tezie, że żadnej wojny na Ukrainie nie będzie. Taki rozwój wydarzeń wsparłby wycenę ryzykownych aktywów, do jakich zaliczany jest polski złoty. I to właśnie widać na rynku we wtorek rano.
O 9:32 kurs euro wynosił 4,5155 zł i był o ponad trzy grosze niższy niż dzień wcześniej. W poniedziałek notowania euro spadły z przeszło 4,58 zł do niespełna 4,55 zł. Zatem w ciągu ostatnich 24 godzin euro potaniało o ponad 5 groszy i jego cena powróciła do stanu sprzed rozpoczęcia piątkowej zawieruchy.
Kurs dolara amerykańskiego zniżkował o ponad cztery grosze, schodząc poniżej 4 zł. Jednakże „zielony” w dalszym ciągu jest o kilka groszy droższy niż przed rozpoczęciem ukraińskiej paniki.

Już o ponad 4 grosze spadały notowania franka szwajcarskiego, we wtorek rano wycenianego na 4,3089 zł. Funt brytyjski wyceniany był na niespełna 5,40 zł, a więc już o prawie 5 groszy niżej niż w poniedziałek wieczorem.
Wsparciem dla złotego mogą okazać się publikowane dziś dane o inflacji CPI. Część uczestników rynku może się obawiać, że styczniowy odczyt przekroczy 10%, co w takim układzie mogłoby zmusić Radę polityki Pieniężnej do bardziej zdecydowanych działań i mocniejszego podniesienia stóp procentowych. Raport o inflacji GUS zaprezentuje o 10:00.
KK




























































