Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa sprzedawane od kwietnia będą wyżej oprocentowane. Jednak Ministerstwo Finansów nadal nie uaktualnia oferty w takim samym stopniu, jak rosną stopy procentowe banku centralnego, rynkowa cena pieniądza czy inflacja.


Dwa lata temu, gdy resort finansów ogłaszał ofertę sprzedaży obligacji detalicznych, stopa referencyjna NBP wynosiła 1 proc., WIBOR3M: 1,17 proc., a rentowność 10-letnich obligacji skarbowych nie przekraczała 2 proc. W kwietniu 2020 r. oszczędzający mogli kupić m.in. papiery 3-miesięczne, których oprocentowanie wynosiło 1,5 proc. w skali roku, oraz "czterolatki" i "dziesięciolatki" przynoszące w pierwszym roku zwrot w wysokości odpowiednio 2,4 proc. i 2,7 proc., a od drugiego roku: zysk w wysokości inflacji powiększonej o marżę w wysokości odpowiednio 1,25 proc. i 1,5 proc.
Dziś stopa referencyjna NBP wynosi 3,5 proc., WIBOR3M przekracza 4,5 proc., a rentowność 10-letnich papierów skarbowych dobija do 5,4 proc. Co ma w tym kontekście do zaproponowania oszczędzającym Ministerstwo Finansów? Niestety gorszą ofertę niż przed dwoma laty.
Zobacz także
O ile oprocentowanie obligacji trzymiesięcznych wzrośnie od kwietnia do 1,5 proc. w skali roku (czyli będzie takie samo jak w kwietniu 2020 r.), to w przypadku papierów o oprocentowaniu zmiennym oferta pozostanie mniej korzystna. "Czterolatki" dadzą zarobić w pierwszym roku 2,3 proc. brutto, a "dziesięciolatki": 2,7 proc. brutto. W tym czasie siła nabywcza złotego może spaść o ok. 10 proc. - wynika z projekcji NBP. Marża dodawana do wskaźnika inflacji CPI, począwszy od drugiego roku, wyniesie odpowiednio 1 proc. i 1,25 proc.
Od kwietnia oprocentowanie wszystkich papierów rośnie więc o 50 pb., ale marże pozostają bez zmian. To zresztą dopiero druga podwyżka w okresie, gdy RPP podniosła stopy proc. sześciokrotnie. Resort finansów może sobie pozwolić na opieszałość, ponieważ obligacje oszczędnościowe i tak sprzedają się jak świeże bułeczki. W lutym zabrakło naprawdę niewiele, by pobić rekord z kwietnia 2020 r. - inwestorzy ulokowali w papierach 5,36 mld zł. Stało się tak m.in. właśnie za sprawą niewielkiej korekty rządowej oferty. Wówczas obok oprocentowania nieznacznie podniesiono także marże - teraz resort nie okazał się tak łaskawy.
Wyniki są rekordowe, ale popularność tego instrumentu dla oszczędzających absolutnie nie rzuca na kolana. W lutym na zakup zdecydowało się niespełna 42 tys. osób, a w swoim portfelu inwestycyjnym miało je na koniec miesiąca blisko 220 tys. osób. Ponadto prawie 36 tys. nabyło je poprzez IKE. W skali ponad 35-milionowego państwa nie jest to zbyt dużo. Podobnie jak niespełna 60 mld zł ulokowanych w obligacjach detalicznych wobec blisko 900 mld zł trzymanych przez gospodarstwa domowe na depozytach bieżących w bankach i ponad 150 mld zł na lokatach. Być może gdyby oferta MF była bardziej atrakcyjna, na zakup rządowego długu skusiłoby się więcej osób.
Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa - jakie oprocentowanie?
1. Obligacje o stałym oprocentowaniu
- obligacje trzymiesięczne - oprocentowanie w wysokości 1,5 proc. w skali roku (dotychczas: 1 proc.);
- obligacje dwuletnie - oprocentowanie w wysokości 2 proc. w skali roku (dotychczas: 1,5 proc.).
2. Obligacje o zmiennym oprocentowaniu
- obligacje trzyletnie - oprocentowanie w wysokości 2,1 proc. w skali roku (dotychczas: 1,6 proc.) w pierwszym 6-miesięcznym okresie odsetkowym, w kolejnych 6-miesięcznych okresach w wysokości WIBOR 6M, z wypłatą odsetek co pół roku;
- obligacje czteroletnie - oprocentowanie w wysokości 2,3 proc. w skali roku (dotychczas: 1,8 proc.) w pierwszym roku, w kolejnych latach inflacja CPI (10. miesięcy po rozpoczęciu nowego okresu, czyli dla papierów kupionych w kwietniu 2022 r. w drugim roku inflacja CPI w lutym 2023 r.) powiększona o marżę w wysokości 1 proc. (dotychczas: 1 proc.);
- obligacje dziesięcioletnie - oprocentowanie w wysokości 2,7 proc. w skali roku (dotychczas: 2,2 proc.) w pierwszym roku, w kolejnych latach inflacja CPI (10. miesięcy po rozpoczęciu nowego okresu, czyli dla papierów kupionych w kwietniu 2022 r. w drugim roku inflacja CPI w lutym 2023 r.) powiększona o marżę w wysokości 1,25 proc. (dotychczas: 1 proc.);
- obligacje sześcioletnie "Rodzina 500+" - oprocentowanie w wysokości 2,5 proc. w skali roku (dotychczas: 2 proc.) w pierwszym roku, w kolejnych latach inflacja CPI (10. miesięcy po rozpoczęciu nowego okresu, czyli dla papierów kupionych w kwietniu 2022 r. w drugim roku inflacja CPI w lutym 2023 r.) powiększona o marżę w wysokości 1,5 proc. (dotychczas: 1,5 proc.);
- obligacje dwunastoletnie "Rodzina 500+" - oprocentowanie w wysokości 3 proc. w skali roku (dotychczas: 2 proc.) w pierwszym roku, w kolejnych latach inflacja CPI (10. miesięcy po rozpoczęciu nowego okresu, czyli dla papierów kupionych w kwietniu 2022 r. w drugim roku inflacja CPI w lutym 2023 r.) powiększona o marżę w wysokości 1,75 proc. (dotychczas: 1,75 proc.).
Kupując obligacje oszczędnościowe, warto pamiętać, że od zysku brutto należy odliczyć podatek Belki w wysokości 19 proc. Oznacza to, że osoba lokująca w kwietniu 1000 zł w papiery trzymiesięczne zarobi 3 zł. Z kolei inwestujący 1000 zł w "czterolatki" za rok otrzyma przelew w wysokości niespełna 19 zł.
Obaj inwestorzy poniosą zapewne realną stratę, ponieważ inflacja w tym okresie będzie wyraźnie wyższa od oprocentowania rządowych papierów. W 2022 r. ma wynieść ponad 10 proc., a w 2023 r. utrzymać się w pobliżu dwucyfrowych poziomów - wynika z projekcji NBP. W przypadku obligacji czteroletnich, zwanych "antyinflacyjnymi", realna strata w pierwszym roku może być tak duża, że w całym horyzoncie inwestycji może się nie udać jej odrobić, także z powodu podatku od zysków kapitałowych. Tym niemniej w świecie represji finansowej (głęboko ujemnych realnych stóp procentowych) niewielka realna strata w przypadku tak bezpiecznego i prostego instrumentu będzie do zaakceptowania dla wielu oszczędzających.






























































