REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

O północy zamilkną politycy, o poranku przemówią wyborcy

Mateusz Szymański2010-11-19 10:20
publikacja
2010-11-19 10:20
Dodaj Bankier.pl w Google
O północy z piątku na sobotę rozpocznie się cisza wyborcza. Potrwa do momentu zamknięcia lokali wyborczych, czyli do 22:00 w niedzielę. Na niespełna dwie doby politycy zamilkną, by na chwilę oddać prawo do decydowania w ręce wyborców.

Choć w Polsce trudno wyobrazić sobie wybory bez dwudniowej "ciszy", nie jest to konieczny składnik demokracji. Nie występuje na przykład w Stanach Zjednoczonych, a jeszcze niedawno nie było jej u naszych zachodnich sąsiadów. Nie znaczy to, że politycy masowo agitują przed lokalami wyborczymi - to, co w Polsce reguluje prawo, tam ustalone jest przez kulturę polityczną i umowę dżentelmeńską, które każą powstrzymać się od działalności w ostatnich godzinach przed elekcją.

Czego podczas ciszy robić nie wolno


Zakazana jest wszelka czynna agitacja na rzecz kandydatów, ugrupowań czy stronnictw. Politycy i ich sztaby nie mogą organizować spotkań i konferencji prasowych. Wszystkie plakaty czy billboardy muszą zniknąć z samochodów, które w weekend będą poruszały się na drogach - nie wolno stosować żadnych form reklamy dynamicznej. Nie można rozdawać ulotek ani rozwieszać nowych plakatów. Zakazane jest również zwoływanie zgromadzeń, organizowanie pochodów i manifestacji. Nie jest dozwolone publikowanie wyników sondaży wyborczych.

Uwaga na internet


Zakaz agitacji obowiązuje również w internecie. Najbardziej newralgicznymi miejscami są fora internetowe i portale blogowe, gdzie wypowiedzi jest dużo, aktywność polityczna wysoka, a możliwości pełnej kontroli czy moderacji często ograniczone.

Komentuje Radosław Krawczyk, współwłaściciel platformy blogowej Salon24.pl

Zgodnie z ustawą będziemy oczywiście blokowali dostęp do treści zakłócających ciszę wyborczą. Jednak w dobie internetu jest ona iluzoryczna. Wystarczy poszukać danych o wynikach w zagranicznych serwisach, a potem opublikować je na facebooku - wówczas dzieje się to poza kontrolą państwa. Cisza wyborcza to przepis zupełnie anachroniczny, to nic innego, jak reglamentowanie dostępu do informacji. Dlaczego nie miałbym dowiedzieć się czegoś o kandydacie 10 minut przed oddaniem głosu?
Czekam tylko, aż powstanie gigantyczna prowokacja - polski serwis wyborczy umieszczony na zagranicznych serwerach i na bieżąco aktualizowany. Może wówczas posłowie dojdą do wniosku, że ten przepis jest po prostu głupi.



Co jest dozwolone


W trakcie ciszy wyborczej można informować o przebiegu głosowania, tzn. podawać oficjalne dane o frekwencji, informacje o zakłóceniach czy zmianach w godzinach otwarcia lokali wyborczych. Można również zachęcać do wzięcia udziału w głosowaniu, ale nie powinni tego robić kandydaci i członkowie ich sztabów.

Nie trzeba zdejmować plakatów wyborczych i billboardów powieszonych jeszcze przed ciszą wyborczą.

Kary za naruszenie ciszy wyborczej


Za czynną agitację grozi grzywna w wysokości do 5 tysięcy złotych. Zdecydowanie większa kara czeka tych, którzy w trakcie ciszy opublikują sondaże wyborcze - również te przeprowadzone podczas głosowania. W tym wypadku grzywna może wynosić od 500 tysięcy do 1 miliona złotych.

261 913 chętnych, 49 288 miejsc

21 listopada do wyborów będzie mogło przystąpić 30 590 896 Polaków i 403 obywateli innych krajów Unii Europejskiej. W 23 101 okręgach wybierać będziemy 46809 radnych i 2 479 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Na stanowisko radnego (gminy, powiatu i sejmiku) kandyduje 254 137 osób, wójtem, burmistrzem lub prezydentem chce być 7 776 osób. Oznacza to, że prawie 0,86% uprawnionych Polaków chce zostać samorządowcami.



Mateusz Szymański
Bankier.pl
m.szymanski@bankier.pl

Źródło:

Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~myślący
ja na wybory nie idę nie będę marnował głosu na tą bande socjalistów by później się za siebie wstyzić. Gdybym mieszkał w Warszawie głosował bym na Korwina Mikke
~kosikm
inny przyklad jak Adamowicz prezydent Gdanska umiescil "ogloszenie" w prasie w ktorym chwalil sie czego to Nie dokonal dla stoczni. Za podatnikow pieniadze a komisji powiedzial ze to byla notka informacyjna urzedu miasta. Potem dziennik baltycki dostal tramwaj do umieszczenia reklamy. Tak dziala wladza i media.
~kosikm
w piatek wieczorem umieszczono film na YouTube ktory byl ogladany przez sobote i niedziele. Oczywiscie zaprzyjazniona stacja poinformowala o tym wyborcow, by wiecej ludzi weszlo na strone

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki