REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nowelizacja budżetu przyjęta. Rząd zwiększył deficyt o 16 mld zł

2013-08-20 13:16
publikacja
2013-08-20 13:16
Dodaj Bankier.pl w Google

Rząd na wtorkowym posiedzeniu przyjął projekt nowelizacji budżetu państwa na 2013 rok, zwiększającej deficyt o około 16 mld zł wobec 35,6 mld zł zapisanych w ustawie - poinformowało PAP Centrum Informacyjne Rządu. Na godz. 14.15 zaplanowano konferencję prasową premiera Donalda Tuska.

Ograniczenie wydatków budżetowych w projekcie nowelizacji wynosi 7,656 mld zł wobec wcześniej zapowiadanych przez przedstawicieli rządu 8,5-8,6 mld zł.

Wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński ocenił we wtorek, że nowelizacja budżetu na 2013 r. jest trudna. Wicepremier powiedział w Sejmie dziennikarzom, że cięcia obejmą "solidarnie" wszystkich. "Nie ma tutaj ani jednej jednostki budżetowej, której nie ubyłoby planowanych na ten rok środków" - wskazał Piechociński.

Minister gospodarki wyraził nadzieję, że w kolejnych miesiącach dochody z VAT osiągną poziom planowany przez rząd. "Z drugiej strony mamy świetne informacje z eksportu" - ocenił Piechociński. Zaznaczył, że eksport to jest główny motor polskiego PKB, który chroni miejsca pracy i tworzy nowe. Jego zdaniem "drugim silnikiem" polskiego wzrostu gospodarczego są inwestycje. Przypomniał, że rząd ostatnio zdecydował o wydłużeniu czasu funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych (SSE), by w ten sposób zachęcić inwestorów.

W ciągu ostatnich 13 lat rząd trzykrotnie dokonywał nowelizacji budżetu - w 2001 r. zrobił to dwukrotnie. Kolejne powiększenie deficytu powyżej planu nastąpiło w 2009 r. W tym roku jednak w państwowej kasie zabraknie więcej niż wówczas.

W 2001 r. do rewizji budżetu rząd został zmuszony znacznym ubytkiem dochodów, spowodowanym niższym tempem wzrostu gospodarczego, niższą inflacją oraz mocnym w pierwszym półroczu złotym. W efekcie w lipcu musiał zwiększyć deficyt o 8,6 mln zł - do 29,14 mld zł.

Dodatkowych środków nie starczyło jednak na długo i w listopadzie doszło do kolejnej nowelizacji. Tym razem rząd zwiększył deficyt o dodatkowe 3,8 mld zł, a środki te miały być przeznaczone na spłatę zaległych zobowiązań budżetu wobec sektora finansów publicznych. Chodziło m.in. o spłatę zaległych zobowiązań budżetu, aby nie narastały w tempie karnych odsetek.

"Dotyczy to na przykład zaległości tkwiących w Funduszu Pracy, w płatnościach dla kombatantów, w służbie zdrowia, związanych z procedurami wysokospecjalistycznymi. Także zaległości wobec PKO BP związanych z realizacją książeczek mieszkaniowych. Razem na 3,8 mld zł" - mówił wtedy ówczesny szef resortu finansów Marek Belka.


»Gdzie rząd szuka oszczędności?

Kolejną nowelę, już za kadencji ministra finansów Jacka Rostowskiego, przeprowadzono w 2009 r. i przewidywała ona wzrost deficytu budżetowego z 18,2 mld zł do 27,2 mld zł. Również i w tym przypadku powodem noweli było znaczne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego.

W tegorocznym budżecie resort Jacka Rostowskiego założył, że nasza gospodarka będzie rozwijać się w tempie 2,2 proc. PKB, a średnioroczna inflacja wyniesie 2,7 proc. Wiadomo jednak, że szacunki te się nie sprawdzą, a sam resort finansów obecnie przewiduje, iż dynamika PKB wyniesie 1,5 proc.

Według ustawy budżetowej dochody miały wynieść 299 mld 385 mln 300 tys. zł, a wydatki miały być nie wyższe niż 334 mld 950 mln 800 tys. zł. W efekcie tegoroczny deficyt miał nie przekroczyć 35 mld 565 mln 500 tys. zł. Przed miesiącem premier Donald Tusk poinformował, że w państwowej kasie zabraknie w tym roku ok. 24 mld zł. W efekcie deficyt ma zostać zwiększony o 16 mld zł, a dodatkowo rząd założył oszczędności na poziomie 7,6 mld zł.

Komentuje Piotr Lonczak, analityk Bankier.pl
Piotr Lonczak

Krótkowzroczność zamiast reform

Nowelizacja budżetu sama w sobie nie jest powodem do paniki. Polska nie jest wymieniania w kontekście budżetowego kryzysu, a na tym polu nic nie ulegnie zmianie nawet po zrewidowaniu w dół założeń dotyczących wzrostu gospodarczego oraz po powiększeniu deficytu.

Mocno niepokoi jednak fakt rozwadniania mechanizmów dyscyplinujących finanse publiczne. Likwidacja pierwszego progu ostrożnościowego w zamian za regułę wydatkową to krok w złym kierunku. Martwi ponadto brak długoterminowego planu dla reformy finansów publicznych, bez czego nie zdołamy osiągnąć sukcesów na miarę Niemiec lub innych krajów Północy. Po okresie rekordowo niskich rentowności obligacji, co było równoznaczne z najtańszą obsługą długu w historii naszego kraju, zostajemy z dziurawym budżetem. Jest to największe rozczarowanie, gdyż zmarnowaliśmy znakomitą okazję do dokonania reform.

rbk/ je/ ura/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~526
oszczednosci coraz wieksze a dług tez coraz wiekszy..o co chodzi ? czy w moim domowym budzecie tez moge sobie cos takie zrobic ?
~oko
takie rzeczy tyko POpsl ...tu trzeba wykupić abonament ..na dobrego duPOwlaza..maciej sprzedaje bilety .. warunek rów musi być dobrze wyszorowany
~polak
Rudy złodzieju, zapłacisz za to!
~gladi
brakuje pieniędzy to co tam powiększymy zadłużenie kraju i po co te wszystkie oszczędności??? gdzie się pieniądze skoro cały czas nie ma na nic???

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki