Posłowie Nowoczesnej i PO mieli w piątek przed godz. 14 wejść do
Komisji Nadzoru Finansowego z interwencją poselską. Chcieli udostępnienia
dokumentów dotyczących "afery KNF". "Nie mają tu zastosowania przepisy
ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora dotyczące
interwencji" - stwierdził jednak KNF. Interwencja nie doszła do skutku.
Do biur KNF mieli wejść posłowie Nowoczesnej i PO: Paulina Henning-Kloska, Marta Golbik i Jarosław Urbaniak.
"Komisja Nadzoru Finansowego jest centralnym organem administracji państwowej powołanym na mocy ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. W tej sytuacji nie mają zastosowania przepisy ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora dotyczące interwencji, stąd Urząd KNF nie miał możliwości udzielenia w tym trybie informacji posłom, którzy w piątek, 16 listopada 2018 r. pojawili się w Urzędzie" - poinformował rzecznik prasowy urzędu.
"UKNF zawsze niezwłocznie udziela posłom odpowiedzi na zadawane liczne zapytania, o ile ich przedmiot nie podlega tajemnicy zawodowej wynikającej z ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz m.in. z ustawy Prawo bankowe" - dodał.
"UKNF współpracuje obecnie z właściwymi służbami państwa przekazując całą dokumentację będącą w zakresie ich zainteresowania, dążąc tym samym do pełnego wyjaśnienia kwestii, o których donoszą w ostatnich dniach media" - czytamy w komunikacie KNF.
Dzień wcześniej, w czwartek, troje posłów PO weszło z kontrolą poselską do Ministerstwa Finansów. W ministerstwie byli posłowie: Cezary Tomczyk, Marta Golbik i Jarosław Urbaniak. Jak podało biuro prasowe PO, parlamentarzyści weszli do resortu "w celu zabezpieczenia dokumentów w związku z aferą KNF". Przewodniczący klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann mówił wtedy, że będą również działania poselskie w innych instytucjach. "Musimy poszukać tych dokumentów, które między poszczególnymi ministerstwami czy urzędami płynęły. Przecież w proceder zmiany prawa nie były zaangażowane jedynie Ministerstwo Finansów i Komisja Nadzoru Finansowego, ale też Narodowy Bank Polski czy Bankowy Fundusz Gwarancyjny i ludzie z tego Funduszu" - ocenił Neumann.
KWS, PAP


































































