REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niepewność związana z epidemią może dalej ograniczać inwestycje prywatne

2020-08-21 11:40
publikacja
2020-08-21 11:40
Dodaj Bankier.pl w Google

Niekorzystne dane dotyczące produkcji budowlano montażowej pokazują, że niepewność związana z epidemią koronawirusa będzie dalej ograniczać inwestycje prywatne - wskazują ekonomiści w komentarzach do piątkowych danych GUS. Ich zdaniem, budownictwo dopiero zaczyna doświadczać trudności.

Niepewność związana z epidemią może dalej ograniczać inwestycje prywatne
Niepewność związana z epidemią może dalej ograniczać inwestycje prywatne
fot. whitelook / / Shutterstock

Marcin Czaplicki, PKO BP:

"W przypadku produkcji budowlano-montażowej spełnia się scenariusz, który jest niewątpliwie czarniejszy niż w przypadku konsumpcji. Przewidywaliśmy, że dla konsumpcji najgorszy będzie II kwartał, natomiast dla inwestycji oczekujemy, że najgorszym będzie właśnie III kwartał i to potwierdzają dane o produkcji budowlanej za lipiec, która spadła o ponad 10 proc. Istotnym czynnikiem jest tutaj niepewność wpływająca ograniczająco na inwestycje w sektorze prywatnym, na co także wskazywały dane dotyczące koniunktury gospodarczej dwa, trzy miesiące temu. Wtedy firmy ze względu na dużą niepewność ograniczały swoje plany dotyczące także strategicznych inwestycji.

W ich miejsce powoli będą wchodzić inwestycje publiczne, co oznacza, że nakłady na środki trwałe będą na minusie, ale ten dołek obserwowany w III kwartale będzie się zmniejszał wraz z napływem inwestycji publicznych. Myślę, że niepewność, która ogranicza inwestycje prywatne jeszcze przez pewien czas nie zniknie. Trendami gospodarczymi wciąż rządzi sytuacja epidemiczna i nikt z ekonomistów nie wie jak to będzie na jesieni. Nasza prognoza jest tak, że konsumpcja po dołku w II kw. będzie cały czas rosnąć, natomiast inwestycje będą najgorsze w III kw., zaczną odbijać w IV kw., ale dużo wolniej."

Monika Kurtek, Bank Pocztowy:

Wakacje na giełdzie

"Dynamika produkcji budowlano-montażowej pozostała w lipcu ujemna. Co więcej, spadek mocno pogłębił się i jest największy od listopada 2016 r. Na tle opublikowanych ostatnio statystyk z rynku pracy (płace i zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw), dotyczących produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, są to dane zdecydowanie studzące optymizm co do szybkiego wkroczenia gospodarki na ścieżkę wzrostu. O ile przemysł „nadrabia” jeszcze zaległości po głębokich spadkach związanych z zamknięciem wielu fabryk (bądź na skutek mocnego ograniczenia ich działalności) w kwietniu i maju, a sprzedaż detaliczna poprawia wyniki także w związku z „odłożonym” popytem, o tyle budownictwo dopiero zaczyna doświadczać trudności.

Szczegółowe dane dotyczące produkcji budowlano-montażowej wskazują, że pogłębia się w polskiej gospodarce spadek inwestycji. Pandemia spowodowała, że sektor prywatny mocno zweryfikował swoje inwestycyjne plany. Firmy w większości postanowiły je wstrzymać bądź odłożyć w czasie, gospodarstwom domowym z kolei, mimo rekordowo niskich stóp procentowych, dużo trudniej pozyskać finansowanie na zakup np. nieruchomości. Taka sytuacja potrwa na pewno wiele miesięcy, gdyż niepewność dotycząca przyszłości jest wciąż ogromna. Spadek inwestycji będzie niestety mocno ciążył dynamice PKB, która w mojej ocenie pozostanie ujemna do końca br. Jedynie skala spadku PKB, ze względu na konsumpcję i eksport, będzie się zmniejszać."

Grzegorz Ogonek, Santander BP:

"Jeśli chodzi o budowlankę, to wyhamowanie jest wyraźne. To jest specyfiką tego sektora, że reaguje z opóźnieniem na szok. Firmy mają opłaconą produkcję w toku, muszą ją dokończyć, nie reagują od razu. Tak jak w pierwszych miesiącach pandemii wydawało nam się, że sektor budowlany wykazuje się odpornością, to teraz widać, że reaguje z opóźnieniem.

Z drugiej strony, narzędzia stymulacyjne zakrojone na średni termin celują na to, żeby jakiś popyt dostarczyć właśnie dla tego sektora. One są skierowane na rozruch w gospodarce. Mowa tu np. o programach unijnych. Wejście budowlanki w III kw. jest słabe, ale trzeba mieć na uwadze, że perspektywy akurat dla tego sektora są zarysowane dosyć pozytywnie. Tutaj wiemy, że pewne działania i programy są szykowane, z których ten sektor skorzysta."

Piotr Popławski, ING Bank Śląski:

Dynamika produkcji budowlano-montażowej obniżyła się w lipcu z -2,4 proc. do -10,9 proc. rdr, znacząco poniżej konsensusu (-4,5 proc.). Zaważyło na tym załamanie w kategorii budowa obiektów inżynierii lądowej i wodnej (z -1,2 proc. do -12,9 proc. rdr). Kategoria ta obejmuje projekty infrastrukturalne, np. drogi, a więc w dużym stopniu inwestycje sektora publicznego. Spadek dynamiki tylko częściowo odzwierciedla mniej korzystny układ dni roboczych – w czerwcu było ich o 2 więcej niż w 2019, w lipcu tego efektu nie ma. Pogłębiły się spadki w budowie budynków i robotach specjalistycznych, ale w skali odpowiadającej efektom dni roboczych. Po uwzględnieniu efektów kalendarzowych dynamika produkcji budowlano-montażowej obniżyła się -4,5 proc. do -8,5 proc. rdr.

Opublikowane dane sugerują nieco szybsze odbicie koniunktury na początku III kw. 2020 r. niż można było tego oczekiwać. Rozczarowuje jednak ich struktura, z której wyłania się obraz szybkiego odbicia wydatków konsumpcyjnych i bardzo słabych inwestycji." (PAP Biznes)

luk/ pat/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Modivo upłynnia zapasy. Off-price przegoni CCC
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
karbinadel
Niepewność nie dotyczy samej "epidemii"", lecz tego, co w związku z nią odwali władza. Gdy już jako tako wracało wszystko do normy, to wymyślili czerwone i żółte strefy. Jedyna rozsądna reakcja w tej sytuacji musi być taka, jak w parku rozrywki w Busku: zamknąć biznes, a byłych pracowników niech utrzymuje władza, która Niepewność nie dotyczy samej "epidemii"", lecz tego, co w związku z nią odwali władza. Gdy już jako tako wracało wszystko do normy, to wymyślili czerwone i żółte strefy. Jedyna rozsądna reakcja w tej sytuacji musi być taka, jak w parku rozrywki w Busku: zamknąć biznes, a byłych pracowników niech utrzymuje władza, która do tego doprowadziła
mmonline420
Tyle, że polityków i urzędników to nic nie obchodzi. Byle była dupokrytka, a potem 15 czas do miasta (tzn. na wódeczkę do fumfla). Robią testy tandetnym sprzętem dającym błąd do 5%, podczas gdy w Polsce całość testów dała niecałe 3% pozytywnych - można powiedzieć, że niemal nikogo zarażonego nie znaleźli. Ludzie nie mają objawów,Tyle, że polityków i urzędników to nic nie obchodzi. Byle była dupokrytka, a potem 15 czas do miasta (tzn. na wódeczkę do fumfla). Robią testy tandetnym sprzętem dającym błąd do 5%, podczas gdy w Polsce całość testów dała niecałe 3% pozytywnych - można powiedzieć, że niemal nikogo zarażonego nie znaleźli. Ludzie nie mają objawów, nie chorują, w szpitalach pustki, ledwo zajęte respiratory - NIC, ALE TO NIC się nie dzieje z oni kraj w ruinę wpędzają. Gospodarczo i społecznie, bo rośnie liczba ewangelistów korony, którzy gotowi donosić, obcyndolić, wypisywać głupoty na forach i jechać na innych bo "głęboko wierzą". Ciekawe, że wszystkie działania idą dokładnie w parze z tym co robione w Niemczech. Czy rozwalenie klasy średniej jest ceną za miliardy EUR z rzekomego funduszu odbudowy Europy ? Europy która rozwalili politycy i nie wybrani urzędnicy.

Powiązane: Inwestycje w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki