O ile koncerny paliwowe bardzo skrupulatnie podnoszą ceny na stacjach wskutek gwałtownie drożejącej ropy na światowych rynkach, tak w przypadku taniejącej ropy (marki Brent z Londynu) próżno szukać niższych cen na paliwowych dystrybutorach. Paliwowi monopoliści podwyższają ceny także wtedy, gdy w Londynie odnotowuje się spadek wartości baryłki ropy o 13 proc. - tak jak to miało miejsce od połowy marca do chwili obecnej.


Źródło: Bankier.pl, Cena benzyny Euro95 i oleju napędowego na przestrzeni roku
Koncerny: Podnosimy ceny benzyny i oleju napędowego
17 maja PKN Orlen poinformował, że podnosi cenę oleju napędowego o 29 zł i benzyny o 14 zł za każdy tysiąc litrów. W praktyce podwyżka oznaczać może benzynę droższą o 1 gr i olej napędowy droższy o 3 grosze za litr. Co ciekawe, to już 58. podwyżka cen benzyny i 60. podwyżka cen oleju napędowego od początku stycznia tego roku. Jednocześnie obniżek cen benzyny było w tym czasie 39, a oleju 30.
Abstrahując od wielkości zmian, w przybliżeniu na jedną obniżkę przypadały dwie podwyżki cen. Lotos nie pozostał bierny i tego samego dnia ogłosił, że cena tysiąca litrów benzyny rośnie o 20 zł, a oleju napędowego o 35 zł. Koncerny zaznaczają za każdym razem, że to o ile i kiedy wzrosną ceny, zależy już od właścicieli poszczególnych stacji.
Nurkowanie londyńskiej ropy
Rynkowa zawierucha, która na przemian ujawnia się w Azji i Europie (omijając póki co USA), doprowadziła do wyraźnego pogorszenia perspektyw globalnego wzrostu w 2012 i 2013 roku. Brak formalnej recesji w Strefie Euro, Europejczycy zawdzięczają Niemcom, a w Azji kolejne ruchy Ludowego Banku Chin ujawniają nadchodzące załamanie (Sobotnia decyzja zdradza dramat Chin).
Źródło: Bankier.pl, Notowania ropy Brent na przestrzeni 3 miesięcy, Londyn
Warto zwrócić uwagę, że medialna oprawa konfliktu na lini Zachód-Iran została całkowicie wyciszona, co wyłączyło z rynkowej układanki ten ważny pro-wzrostowy czynnik. Tym samym od połowy marca do połowy maja londyńska ropa marki Brent potaniała ze 126$ do 109$ za baryłkę, czyli o 13 proc.
Tańsza ropa, czyli droższe paliwo
Zatem dlaczego przy tak gwałtownym spadku notowań surowca, na stacjach nadal widnieją ceny bliskie 6 zł za litr? Niefortunna bolączka polskich kierowców podlega niestety prawom siły i słabości polskiej waluty. A ta od początku maja stała się ofiarą europejskiej wyprzedaży ryzyka. Inwestorzy w obliczu bardzo prawdopodobnego wyjścia Grecji ze Strefy Euro, wolą lokować środki w bezpiecznej przystani jakim stał się dolar amerykański. Jednocześnie nie chcą ryzykować inwestycjami w peryferyjne waluty Europy do jakich zaliczany jest polski złoty.
Źródło: Bankier.pl, Kurs USD/PLN na przestrzeni 2 miesięcy
Jeszcze na początku maja za jednego dolara płacono 3,15 zł, podczas gdy trzy tygodnie później dolar kosztował już 3,44 złotych. Oznacza to, że w tym krótkim czasie złoty osłabił się względem dolara o niemal 10 proc. Nawet jeśli baryłka ropy w Londynie kosztuje obecnie mniej, to słabszy złoty skutecznie niweluje szansę na tańsze paliwa. Gdy dodać do tego kolejną podwyżkę koncernów paliwowych, okazuje się, że ceny na stacjach zatrzymały się w granicach 5,8-5,9 złotych.
Tak długo jak grecko-europejska nieudolność będzie podważała przyszłość wspólnej waluty na Starym Kontynencie (uderzając rykoszetem Polskę), tak długo cenom benzyny i oleju napędowego będzie bliżej do poziomu 6 niż 5 złotych. Bastion magicznych 6 złotych za litr pozostaje jednak bezpieczny.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl
































































