Napływające ze Stanów Zjednoczonych informacje tworzą dość niestabilny obraz tamtejszej gospodarki. Anualizowane PKB zanotowało swój najwyższy wzrost w ciągu ostatnich dwóch lat. Inwestorzy pozostają jednak wyjątkowo nieufni wobec takich doniesień. W dużej mierze tak dobry wynik został osiągnięty na kredyt, poprzez zwiększenie wydatków rządowych i tym samym deficytu, który z czasem powiększy dług publiczny.
Co ciekawe, dzisiejsze odczyty danych makroekonomicznych raczej nie powinny rozczarować rynku. Indeks Chicago PMI wzrósł w październiku z 46,1 do 54,2 punktów wobec oczekiwanych 49 punktów. Dochody Amerykanów zamiast wzrosnąć we wrześniu o 0,1% m/m pozostały na niezmienionym poziomie. Z kolei indeks Uniwersytetu Michigan spadł z 73,5 do 70,6 punktów, przewyższając oczekiwania na poziomie 70 punktów.
W tej sytuacji widać, jak ważne jest zaufanie i nastroje konsumentów. Mimo dobrych odczytów odnoszenie się gospodarstw domowych z rezerwą do wydarzeń gospodarczych wzbudza obawy inwestorów. „Zaufanie ciągle zaskakuje mnie swoim szokująco niskim poziomem. Konsumenci są wciąż pesymistycznie nastawieni do gospodarki, a to przekłada się na zachowanie inwestorów indywidualnych”, uważa Jeff Kleintop z LPL Financial.
Na rozpoczęciu piątkowej sesji szczególnie słabo radziły sobie spółki z sektora bankowego i energetycznego. Jeśli chodzi o ten pierwszy, można wskazać spadek Bank of America o 2,7% około godziny szesnastej. Z kolei wśród spółek energetycznych Chevron stracił 1,2%.
Ostatni dzień miesiąca został zdominowany na amerykańskich parkietach przez czerwony kolor. Wśród czołowych indeksów S&P 500 zniżkował o 0,8% do 1057,9 punktów, Nasdaq Composite o 0,5% do 2087 punktów, a DJIA o 0,7% do 9890,9 punktów.
TW



























































