REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Najpopularniejsza pensja - mniej niż 1600 zł

Łukasz Piechowiak2014-01-21 17:10główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-01-21 17:10
Dodaj Bankier.pl w Google

Dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw zawiodły oczekiwania analityków. Jednak nie są one dramatyczne. W dużej mierze to kwestia sezonowości rynku pracy w Polsce. Ponadto wynik jest lepszy od zeszłorocznego.

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 10 tys. osób. W firmach zatrudniających więcej niż dziewięciu pracowników pracuje obecnie blisko 5,5 mln osób. To o 0,3% więcej niż w grudniu 2012 roku. Wynik ten jest słabszy od prognoz, ale dramatu nie ma. Koniec roku to moment, gdy wiele firm nie przedłuża kontraktów swoim pracownikom, np. w sektorze budowlanym.

Pełniejszy obraz rynku pracy otrzymamy konfrontując te dane ze stopą rejestrową bezrobocia podawaną przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Na koniec grudnia stopa bezrobocia wyniosła 13,4%, czyli była dokładnie taka sama jak rok temu. Odnotowano także niższy od spodziewanego wzrost tego wskaźnika, bo tylko o 0,2pp. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2008 roku.

Równocześnie odnotowano wzrost wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw do kwoty 4221 zł brutto, czyli 3008 zł netto ( w grudniu wynagrodzenia zawsze są wyższe z uwagi na bonusy świąteczne, koniec okresów rozliczeniowych, itp.). Warto odnotować, że pensje realnie wzrosły o ponad 2,5%.

Wakacje na giełdzie

Bankier.pl poleca:
Krzysztof Kolany, Wojciech Białek - naucz się praktycznej analizy od ekspertów z najwyższej półki.
Zagadnienia: Cykl koniunkturalny w gospodarce, Dane makro w warsztacie inwestora, skuteczne filtorwanie informacji
Zobacz program [PDF] Szczegóły

Przeciętne wynagrodzenie jest wskaźnikiem - nie przedstawia rzeczywistych zarobków Polaków. Powyższe dane dotyczą tylko 1/3 wszystkich pracujących. Aby otrzymać bardziej precyzyjny obraz zarobków należy podawać modalne wynagrodzenie, a to w 2012 roku wyniosło 2189 zł brutto, czyli 1591 zł netto. Prawie 19% Polaków zarabia mniej niż wynosi połowa przeciętnego wynagrodzenia. Zarobki niższe niż średnia pensja ogółem osiąga 66% pracujących.

Nie ma dramatu

Sytuacja na rynku pracy nie jest zadowalająca, ale też nie można dramatyzować. Największy wpływ na spadek bezrobocia będzie miała koniunktura w przemyśle. Okazuje się, że w przypadku produkcji przemysłowej również nie sprawdziły się prognozy. Odnotowano 6,6% wzrost w stosunku do analogicznego okresu rok temu, ale to o 4pp mniej od przewidywanego konsensusu. Wcale nie oznacza to, że odnotowany wynik jest zły - wzrost na poziomie 6,6% należy uznać za zadowalający.

Nawet jeżeli rząd uruchomi 10 mld zł na aktywizację bezrobotnych, to spadek liczby zarejestrowanych nie będzie tak odczuwalny, jak w przypadku gdy wzrost gospodarczy wyniesie więcej niż 3%. Jest to taka umowna granica wynikająca z prawa Okuna dla Polski, że po osiągnięciu wzrostu gospodarczego wyższego od ok. 3% - bezrobocie zaczyna szybko maleć. Niewykluczone, że PKB przekroczy 3% już w połowie roku, ale biorąc pod uwagę, że ostatnie prognozy analityków było "przestrzelone" spodziewałbym się, że magiczne 3% przekroczymy dopiero w okolicach jesieni.

Komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl
Krzysztof Kolany

Ciepła zima winna przemysłowemu rozczarowaniu?


Grudniowy wzrost produkcji przemysłowej okazał się znacznie niższy od szacunków ekonomistów. Konsensus kazał spodziewać się wzrostu o 10,5% rdr, podczas gdy GUS zaraportował tylko +6,6% rdr. Ekonomiści zapewne liczyli, że efekt niskiej bazy sprzed roku pozwoli na osiągnięcie dwucyfrowej dynamiki.

Tak się jednak nie stało, a „winą” za taki stan rzeczy można obarczyć pogodę. Wiosenna, czasami wręcz letnia aura skutkowała niskim zapotrzebowaniem na ogrzewanie. Stąd zapewne wynika spadek produkcji w dziale „wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę” aż o 9,8% rdr.

Wynik niższy od oczekiwań mógł być także skutkiem z niedoszacowania efektów kalendarzowych. Choć formalnie w grudniu były tylko dwa dodatkowe dni wolne od pracy, to ich układ zachęcał pracowników do brania urlopów i zafundowania sobie dwutygodniowej przerwy od pracy.

Łukasz Piechowiak,
główny ekonomista Bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Chiny szykują się na wielki krach finansowy. "Kawaleria nie nadciąga"
Tematy

Komentarze (26)

dodaj komentarz
~Krzysztof_37
Jak tu żyć? My z żoną oboje pracujemy po 12-14h nie ma nas w domu. Ja dojeżdżam do pracy 17km w jedną stronę, żona 100 km. Koszty utrzymania samochodów, opłaty stałe. Kredyt na mieszkanie 1800zł co miesiąc na 30 lat. I jakby jedno z nas zachorowało czy żona przestałaby pracować, to stajemy się bezdomni. Nie stać nas za jedną pensje Jak tu żyć? My z żoną oboje pracujemy po 12-14h nie ma nas w domu. Ja dojeżdżam do pracy 17km w jedną stronę, żona 100 km. Koszty utrzymania samochodów, opłaty stałe. Kredyt na mieszkanie 1800zł co miesiąc na 30 lat. I jakby jedno z nas zachorowało czy żona przestałaby pracować, to stajemy się bezdomni. Nie stać nas za jedną pensje zapłacić wszystkich rachunków. W nowym mieszkaniu prowizorycza kuchnia i łazienka, tylko tak by się umyć, śpimy na materacu od dwóch lat, nie stać nas na meble, nie jeździmy na wakacje. Oboje pracujemy na kierowniczych stanowiskach i oboje mamy doktoraty. Jak opowiadam swoim odpowiednikom z innych krajów, którzy przyjeżdżają do nas do firmy, to nie mogą uwierzyć, że nasz kraj tak wygląda.
jacek-19
Panie Krzysztofie_37 ja mieszkam na zachodzie i tez jestem na kierowniczym stanowisku , i jezdze w delegacje (Niemcy, Hiszpania, Czechy, Wegry, Szwajcaria i Polaska) . Ale tylko w polsce ludzie mi opowiadaja ile zarabiaja i w jakich norach (mieszkaniach) mieszkaja .
"Jak opowiadam swoim odpowiednikom z innych krajów, którzy
Panie Krzysztofie_37 ja mieszkam na zachodzie i tez jestem na kierowniczym stanowisku , i jezdze w delegacje (Niemcy, Hiszpania, Czechy, Wegry, Szwajcaria i Polaska) . Ale tylko w polsce ludzie mi opowiadaja ile zarabiaja i w jakich norach (mieszkaniach) mieszkaja .
"Jak opowiadam swoim odpowiednikom z innych krajów, którzy przyjeżdżają do nas do firmy, to nie mogą uwierzyć, że nasz kraj tak wygląda." Przeciez Ty doktor magister inzynier opowiadajac im to ,robisz z siebie kretyna . Nie rozumiesz tego ? ? ?
Takimi opowiesciami zamykasz sobie droge do ewentualnego przejscia do ich firmy (gdyby potrzebowali kogos takiego jak Ty) lub awansu w swojej firmie .
~przedszkolak odpowiada jacek-19
>Takimi opowiesciami zamykasz sobie droge do ewentualnego przejscia do ich firmy
>(gdyby potrzebowali kogos takiego jak Ty) lub awansu w swojej firmie .

To naiwne myślenie. Może zdaży się taki przypadek raz na 100 tys. A Ty będąc na kierowniczym stanowisku jeżdżąc do Niemiec Angli Czech Polski, ilu osobom zaproponowałeś
>Takimi opowiesciami zamykasz sobie droge do ewentualnego przejscia do ich firmy
>(gdyby potrzebowali kogos takiego jak Ty) lub awansu w swojej firmie .

To naiwne myślenie. Może zdaży się taki przypadek raz na 100 tys. A Ty będąc na kierowniczym stanowisku jeżdżąc do Niemiec Angli Czech Polski, ilu osobom zaproponowałeś przejście do swojej firmy?

.. A opowiadanie o swojej sytuacji to krzyk rozpaczy. Niech ktoś mnie usłyszy jak mi źle. Z psychologicznego punktu widzenia to pomaga żeby nie zwariować a z ekonomicznego - może w końcu znajdzie się mądry co to przyjdzie i to zmieni (i tu znowu naiwne myślenie). Zmniejszy się liczba bezrobotnych to i praca będzie w cenie.
~expert
przecietnuch obywateli nie obchodzi srednia, bo oni o niej pomarzyc nawet nie moga, dlatego blizsza prawdy jest pensja popularna, ktora wcale oczywiscie nie zyskuje na popularnosci wsrod biednego proletariatu
~ekonom
Jak jest zimno, to źle. Jak jest ciepło, to tez źle. Jak nieurodzaj - źle. Jak urodzaj - jeszcze gorzej. To pokazuje "siłę" naszej gospodarki. Wszystko jej szkodzi.
~przedszkolak
Z komentarza do artykułu wynika że 9,8 % to nie jest wartość produkcji przemysłowej tylko wartość konsumpcji. Bo jak zatem można wliczać do sektora produkcji przemysłowej: ciepło, energię, parę która nie przynosi żadnych korzyści, żadnego dochodu. Za pobranie ciepła z ciepłowni, prądu z elektrowni oczywiście należy zapłacić co przyniesie Z komentarza do artykułu wynika że 9,8 % to nie jest wartość produkcji przemysłowej tylko wartość konsumpcji. Bo jak zatem można wliczać do sektora produkcji przemysłowej: ciepło, energię, parę która nie przynosi żadnych korzyści, żadnego dochodu. Za pobranie ciepła z ciepłowni, prądu z elektrowni oczywiście należy zapłacić co przyniesie dochód dla zakładu energetycznego czy ciepłowni ale przecież nie przynosi to dochodu dla państwa w postaci większego PKB. Zmienia się tylko właściciel pieniądza. Kowalski daje swoją część gotówki do zakładu energetycznego za to że dostarczył mu odpowiednią ilość prądu. Nie pomnożyliśmy w ten sposób ani jednej złotówki. Jaka jest w tym wartość produkcji przemysłowej? To jakaś bzdura ekonomiczna. Chyba że zyskiem jest tu, daleko idąc w przemyślenia, wysoka kaloryczność wydobytego węgla. Nakłady energetyczne na wydobycie węgla są mniejsze niż energia którą można z niego uzyskać. Ale dalej, nic nie wytwarzamy oprócz zmiany formy energii z ciała stałego na ... promieniowanie cieplne. I to ma być wartość produkcji przemysłowej w tych procentach?!
~STARSZAK
To w zasadzie sam sobie wyjaśniłeś.
Jak piekarnia upiecze bułki a Ty je zjesz to jest produkcja?
Energia jest takim samym produktem jak bułki, samochody ...
Tylko szybciej ją zużewasz.
Produkujemy nie po to aby stało w magazynie tylko aby konsument to zużył
i aby był sens dalej produkować.
Jak nie zrozumiałeś
To w zasadzie sam sobie wyjaśniłeś.
Jak piekarnia upiecze bułki a Ty je zjesz to jest produkcja?
Energia jest takim samym produktem jak bułki, samochody ...
Tylko szybciej ją zużewasz.
Produkujemy nie po to aby stało w magazynie tylko aby konsument to zużył
i aby był sens dalej produkować.
Jak nie zrozumiałeś to zapytaj jakiegoś gimnazjalisty ;-))
~przedszkolak odpowiada ~STARSZAK
> To w zasadzie sam sobie wyjaśniłeś.
Wiem. Nawet sam ze sobą gram w szachy.

Chodzi o prowokację - do przemyśleń. I rozmowy.

Generalnie chodzi mi o zafałszowanie wskaźników. Zyskiem jest to że zostanie spalony węgiel z którego pozyskana zostanie energia. Ale kraje cywilizowane wysoko rozwinięte potrafią tę wytworzoną
> To w zasadzie sam sobie wyjaśniłeś.
Wiem. Nawet sam ze sobą gram w szachy.

Chodzi o prowokację - do przemyśleń. I rozmowy.

Generalnie chodzi mi o zafałszowanie wskaźników. Zyskiem jest to że zostanie spalony węgiel z którego pozyskana zostanie energia. Ale kraje cywilizowane wysoko rozwinięte potrafią tę wytworzoną energię przetworzyć na inne dobra i je sprzedać z jeszcze większym zyskiem a u nas tylko konsumpcja - zużycie ciepłej wody i prądu przez konsumenta - aby tylko przeżyć.
Dla przykładu podam (nie opierając się na faktycznych danych a hipotetycznie). Dla przykładu z jednej tony węgla otrzymamy 100KWh energii. aby wydobyć tonę węgla należy zużyć 50 KWh energii ( wliczając nakład pracy pracownika, zużycie energii maszyn elektrycznych kilofów, oświetlenia tunelu, zużycia ciepłej wody bo przecież górnik musi się wykąpać po ciężkim dniu w warunkach pracy). Z tego zostaje nam powiedzmy 50 KWh które można wykorzystać efektywnie i jest to wartość za którą - jeśli zostanie sprzedana - zakład energetyczny otrzyma wynagrodzenie. I jest to najprostsza prymitywna forma bezpośredniego zarobku na energii która uwzględniana jest w statystykach jako wartość produkcji przemysłowej. Ale gdyby te pozostające 50 KWh zużyć efektywnie na: wytworzenie dóbr materialnych które miały by znaczenie na rynku produktów to wtedy można by powiedzieć o wzroście bogactwa i wzroście realnej produkcji przemysłowej. Patrząc na naszego sąsiada Niemców. Sądzę że te wytworzone 50KWh energii, Niemcy spożytkowały by by efektywniej niż jest to spożytkowane przez Polaka bo na przykładzie kosztów energii potrzebnych do wytworzenia takiego dajmy na to BMW a koszty wytworzenia Poloneza w FSO są podobne tyle że każdy chce mieć BMW bo produkt jest lepszy.

Dziwimy się więc że: 1600 brutto.
~pracownik
4221 zł brutto, czyli 3008 zł netto - tyle wynosi średnia w przedsiębiorstwach
państwowych tam gdzie rząd ma duży wpływ.
W prywatnych przedsiębiorstwach płacą ile muszą aby ludzie
nie odeszli do innych płacących 0 50 zł miesięcznie więcej.
Na te płace premier nie ma wpływu. Wolna Amerykanka.
O TAKE POLSKE MYŚMY WALCZYLI...

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki