Dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw zawiodły oczekiwania analityków. Jednak nie są one dramatyczne. W dużej mierze to kwestia sezonowości rynku pracy w Polsce. Ponadto wynik jest lepszy od zeszłorocznego.
Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 10 tys. osób. W firmach zatrudniających więcej niż dziewięciu pracowników pracuje obecnie blisko 5,5 mln osób. To o 0,3% więcej niż w grudniu 2012 roku. Wynik ten jest słabszy od prognoz, ale dramatu nie ma. Koniec roku to moment, gdy wiele firm nie przedłuża kontraktów swoim pracownikom, np. w sektorze budowlanym.
Pełniejszy obraz rynku pracy otrzymamy konfrontując te dane ze stopą rejestrową bezrobocia podawaną przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Na koniec grudnia stopa bezrobocia wyniosła 13,4%, czyli była dokładnie taka sama jak rok temu. Odnotowano także niższy od spodziewanego wzrost tego wskaźnika, bo tylko o 0,2pp. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 2008 roku.
Równocześnie odnotowano wzrost wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw do kwoty 4221 zł brutto, czyli 3008 zł netto ( w grudniu wynagrodzenia zawsze są wyższe z uwagi na bonusy świąteczne, koniec okresów rozliczeniowych, itp.). Warto odnotować, że pensje realnie wzrosły o ponad 2,5%.

| Bankier.pl poleca: | |
|
Krzysztof Kolany, Wojciech Białek - naucz się praktycznej analizy od ekspertów z najwyższej półki. Zagadnienia: Cykl koniunkturalny w gospodarce, Dane makro w warsztacie inwestora, skuteczne filtorwanie informacji Zobacz program [PDF] Szczegóły |
Przeciętne wynagrodzenie jest wskaźnikiem - nie przedstawia rzeczywistych zarobków Polaków. Powyższe dane dotyczą tylko 1/3 wszystkich pracujących. Aby otrzymać bardziej precyzyjny obraz zarobków należy podawać modalne wynagrodzenie, a to w 2012 roku wyniosło 2189 zł brutto, czyli 1591 zł netto. Prawie 19% Polaków zarabia mniej niż wynosi połowa przeciętnego wynagrodzenia. Zarobki niższe niż średnia pensja ogółem osiąga 66% pracujących.
Nie ma dramatu
Sytuacja na rynku pracy nie jest zadowalająca, ale też nie można dramatyzować. Największy wpływ na spadek bezrobocia będzie miała koniunktura w przemyśle. Okazuje się, że w przypadku produkcji przemysłowej również nie sprawdziły się prognozy. Odnotowano 6,6% wzrost w stosunku do analogicznego okresu rok temu, ale to o 4pp mniej od przewidywanego konsensusu. Wcale nie oznacza to, że odnotowany wynik jest zły - wzrost na poziomie 6,6% należy uznać za zadowalający.
Nawet jeżeli rząd uruchomi 10 mld zł na aktywizację bezrobotnych, to spadek liczby zarejestrowanych nie będzie tak odczuwalny, jak w przypadku gdy wzrost gospodarczy wyniesie więcej niż 3%. Jest to taka umowna granica wynikająca z prawa Okuna dla Polski, że po osiągnięciu wzrostu gospodarczego wyższego od ok. 3% - bezrobocie zaczyna szybko maleć. Niewykluczone, że PKB przekroczy 3% już w połowie roku, ale biorąc pod uwagę, że ostatnie prognozy analityków było "przestrzelone" spodziewałbym się, że magiczne 3% przekroczymy dopiero w okolicach jesieni.
Łukasz Piechowiak,
główny ekonomista Bankier.pl























































