Dzięki mocnej postawie walorów Nvidii nowojorskie indeksy zanotowały tylko nieznacznie spadki. W tle oglądaliśmy rosnące rentowności obligacji skarbowych USA oraz zwyżkujące notowania ropy naftowej.


Dow Jones zakończył czwartkową sesję utratą 0,44%, schodząc do poziomu 42 011,59 punktów. S&P500 obniżył się o 0,17% i finiszował z wynikiem 5 699,94 pkt. Nasdaq Coposite oddał tylko 0,04% i osiągnął wartość 17 918,48 pkt. Spadki S&P500 i Nasdaqa byłyby wydatnie głębsze, gdyby nie drożejące o 3,3% akcje Nvidii.
Uwaga inwestorów skupiała się na Bliskim Wschodzie, gdzie Izrael doprowadził do znaczącej eskalacji militarnej. Jako poważne ryzyko majaczy wojna z Iranem, co mogłoby zagrozić dostawom ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz. W efekcie notowania „czarnego złota” wzrosły o ponad 4% i osiągnęły najwyższy poziom od początku września.
Droższe paliwa to w perspektywie także wyższe odczyty wskaźników inflacyjnych, co może powstrzymać decydentów z Rezerwy Federalnej przed zbyt gwałtownymi obniżkami stóp procentowych. Rynek terminowy powoli wycofuje się z koncepcji 50-punktowego cięcia stopy funduszy federalnych na listopadowym posiedzeniu FOMC. Szanse takiego scenariusza wyceniane były w czwartek na niespełna 35% wobec ok. 50% tydzień temu – wynika z obliczeń FedWatch Tool.

Perspektywa nieco wolniejszego luzowania polityki przez Fed przełożyła się na wyższe rentowności (czyli niższe ceny rynkowe) obligacji skarbowych rządu USA. Dochodowość 10-letnich Treasuries podniosła się o blisko 7 pb., do 3,85%. To najwyższa wartość od miesiąca. Warto jednak przypomnieć, że między kwietniem a w wrześniem rentowność tych papierów obniżyła się bardzo znacząco – bo z 4,75% do 3,60%.
Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze zniszczenia wywołane przez huragan Helene oraz rozpoczęty trzy dni temu strajk portowców na całym wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Powoli coraz mniej mówi się o wyborach prezydenckich jako o czynniku ryzyka dla rynku akcji i gospodarki. Część inwestorów mogła się też wstrzymywać z decyzjami do czasu publikacji piątkowego raportu z rynku pracy.
Tymczasem nadspodziewanie dobrze zaprezentował się indeks ISM mierzący koniunkturę w sektorze usług. Wskaźnik ten podniósł się z 51,5 pkt. do 54,9 pkt., miażdżąc oczekiwania na poziomie 51,6 punktów. O ile taki wzrost aktywności ekonomicznej w sektorze generującym ponad 80% amerykańskiego PKB, tak nieco martwić może spadek subindeksu zatrudnienia ponownie poniżej 50 punktów. Taki odczyt sygnalizowałby redukcję liczby etatów.
KK



























































