Wznowione w piątek nadzwyczajne walne zgromadzenie GetBacku, które zdecydować miało o emisji do 50 mln akcji, zdecydowało o kolejnej przerwie w obradach, do 17 kwietnia. Akcje spółki wciąż tanieją, problem mają również obligatariusze.


Walne GetBacku zostało zwołane na 28 marca. Akcjonariusze zdecydowali wówczas o emisji do 20 mln akcji i zarządzili przerwę w obradach do 6 kwietnia. Teraz ledwie po kilku minutach przegłosowano kolejną przerwę, tym razem do 17 kwietnia. Akcjonariusze mają głosować nad upoważnieniem zarządu do kolejnej emisji - tym razem maksymalnie 50 000 000 akcji w ramach kapitału docelowego.
Zarząd GetBacku zadeklarował, że ceny emisyjnej nowych akcji nie ustali poniżej 10 zł (dotyczy to przegłosowanej już emisji). Problem polega jednak na tym, że akcje GetBacku są notowane wyraźnie poniżej 10 zł. Inwestorzy obawiają się, że spółka nie znajdzie inwestora chętnego na te papiery. Dziś akcje GetBacku tanieją o 7 proc. (stan z godz. 10:50) do poziomu 5,83 zł. Tuż po debiucie - latem 2017 roku - GetBack notowany był w okolicach 19 zł.
Powodem spadków jest potrzeba naprawy bilansu. Wcześniej GetBack podpisał ze swym głównym akcjonariuszem (DNLD) umowę pożyczki, na mocy której pożyczy on GetBackowi 50 mln zł, przy czym kwota ta na wniosek GetBacku może jeszcze wzrosnąć do 85 mln zł. Emisja akcji ma być kolejnym etapem tej naprawy.
Problemy GetBacku odbiły się m.in. na funduszach, które mają akcje i obligacje spółki. Te ostatnie - podobnie jak akcje - zaliczyły solidną przecenę, niektóre serie notowane są nawet przy rentownościach przekraczających 20 proc. Jednym z przykładów funduszy, które mają problemy z GetBackiem jest Quercus, który poinformował, że utworzy fundusz, który odkupi obligacje spółki. W ten sposób ryzyko z klientów zostanie przetransferowane na akcjonariuszy. W dzisiejszym "Pulsie Biznesu" Sebastian Buczek, prezes Quercusa, przedstawiał program naprawy sytuacji w GetBacku.
- Ważna jest kwota, która powinna być zaangażowana w spółkę. 100-200 mln zł byłoby w stanie zaspokoić bieżące potrzeby Getbacku. By trwale ustabilizować sytuację, potrzeba łącznie 400-500 mln zł - tłumaczył Buczek. Riposta GetBacku była jednak szybka. - Jako zarząd chcemy zdementować, że spółka potrzebuje nagłego dofinansowania kwotą 200 mln zł. Jeśli Sebastian będzie podkopywał naszą sytuację płynnościową, wejdziemy na drogę prawną - powiedział na briefingu po przerwanym walnym prezes GetBacku.
- Nie planujmy żadnej zmiany modelu biznesowego, nie będzie żadnego obniżania oprocentowania naszych obligacji. Po stronie kapitałowej widzimy bardzo duże zainteresowanie i popyt inwestorów, którzy są w stanie dostarczyć duże wolumeny kapitału o długim horyzoncie czasu. Inwestorzy doceniają zarówno nasz model biznesowy, jak i ten konkretny zarząd, ten zespół - dodał prezes.

























































