REKLAMA

NBP: Szok po pandemii nie zagraża stabilności systemu finansowego

2020-12-03 16:02, akt.2020-12-03 17:01
publikacja
2020-12-03 16:02
aktualizacja
2020-12-03 17:01
fot. MOZCO Mateusz Szymanski / Shutterstock

Szok spowodowany pandemią COVID-19 nie zagraża stabilności systemu finansowego w Polsce, choć ryzyko pozostaje podwyższone - wynika z grudniowej edycji "Raportu o stabilności systemu finansowego" NBP.

"Szok spowodowany pandemią COVID-19 nie zagraża stabilności systemu finansowego w Polsce, choć ryzyko pozostaje podwyższone. Korzystnie na sytuację w systemie finansowym wpływają w szczególności: (1) brak nierównowag finansowych i makroekonomicznych przed pandemią, (2) duża zdolność do absorpcji strat przejawiająca się wysokim poziomem i jakością kapitału w sektorze bankowym, a także (3) działania wspierające ze strony instytucji publicznych" - napisano.

"Pandemia przyczyniła się jednak do powstania nowych, istotnych rodzajów ryzyka w systemie finansowym i nasilenia już istniejących. Główne ryzyko będące konsekwencją pandemii to ryzyko silnego wzrostu strat kredytowych. Nie potwierdzają się początkowe obawy o ryzyko nadmiernego ograniczenia podaży kredytu, tzw. credit crunch, ale pozostaje niepewność związana ze skutkami drugiej fali epidemii" - dodano.

Jak podaje NBP, szok COVID-19 wzmacnia także wcześniej istniejące słabości – przede wszystkim dodatkowo pogarsza sytuację niektórych banków o niskim wyposażeniu kapitałowym i niskiej dochodowości.

"Na te rodzaje ryzyka nakłada się – w znacznym stopniu niezależne od pozostałych – ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami mieszkaniowymi" - dodano.

Słabości niektórych instytucji nie powinny zagrażać stabilności całego systemu

"Słabości niektórych instytucji kredytowych nie powinny zagrażać stabilności całego systemu. W wyniku szoku COVID-19 współczynniki kapitałowe banków komercyjnych, wykazujących już wcześniej niedobory kapitałowe, mogą dalej obniżyć się. Wydaje się, że dostępność rynkowych metod samodzielnej poprawy sytuacji stopniowo maleje. Bankowy Fundusz Gwarancyjny dysponuje jednak odpowiednimi instrumentami do ograniczenia ryzyka systemowego z tym związanego. Wykorzystanie funduszy BFG oznaczałoby jednak konieczność ich uzupełnienia przez pozostałe instytucje kredytowe w przyszłości, co dodatkowo negatywnie wpłynęłoby na ich dochodowość w dłuższym horyzoncie" - napisano.

"Utrzymująca się trudna sytuacja niektórych instytucji kredytowych wymaga wyraźnego zintensyfikowania przez nie działań auto-sanacyjnych, w szczególności zapewnienia wiarygodnego i szybkiego wzmocnienia pozycji kapitałowej. Spowolnienie gospodarcze oraz oczekiwany spadek dochodów całego sektora bankowego generują szereg dodatkowych wyzwań dla instytucji, które już wcześniej cechowały się obniżoną rentownością i niską zdolnością do absorpcji strat. Brak działań skutkujących realnym wzmocnieniem ich sytuacji może oznaczać konieczność podjęcia działań restrukturyzacyjnych przewidzianych przepisami prawa" - dodano.

Ryzyko związane z dalszym wzrostem odpisów na walutowe kredyty hipoteczne jest wysokie

"Ryzyko prawne portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych istotnie wzrosło po wyroku TSUE z października 2019 r. Znacznie zwiększyła się liczba pozwów kierowanych do sądów przez kredytobiorców i odsetek rozstrzygnięć niekorzystnych dla banków. Biorąc pod uwagę obserwowane w 2020 r. tendencje w zakresie rosnącej liczby pozwów i rozstrzygnięć sądowych na korzyść kredytobiorców, ryzyko związane z koniecznością dalszego wzrostu odpisów w przyszłości jest wysokie" - napisano.

NBP rekomenduje, żeby banki, we współpracy z firmami audytorskimi, wypracowały zharmonizowane i adekwatne do rozwoju sytuacji podejście do raportowania strat kredytowych i odpisów z tytułu ryzyka prawnego związanego z kredytami mieszkaniowymi w walutach obcych.

"Zmniejszenie niepewności dotyczącej wielkości odpisów kredytowych banków będzie mieć korzystny wpływ na stabilność finansową i skłonność banków do kreacji kredytu. Podejście to powinno uwzględniać elastyczność zawartą w istniejących regulacjach międzynarodowych" - dodano.

Według NBP, banki i kredytobiorcy powinni dążyć do pozasądowego rozwiązywania sporów i zawierania ugód w sprawach dotyczących kredytów mieszkaniowych w walutach obcych.

"Z punktu widzenia banków prowadziłoby to do ograniczenia ryzyka i kosztów związanych z długotrwałymi procesami sądowymi i wpisywało się w rolę banków jako instytucji zaufania publicznego. Takie rozwiązanie mogłoby być również korzystne dla kredytobiorców, dla których spory sądowe też wiążą się z dużą niepewnością co do kształtu ostatecznych rozstrzygnięć i ich skutków finansowych oraz kosztami i przewlekłością postępowań w warunkach dużego obciążenia systemu sądowniczego. Zawieranie takich ugód mogłoby następować z wykorzystaniem mechanizmu mediacji Sądu Polubownego funkcjonującego przy KNF" - napisano.

Rozważenia wymaga czasowe zmniejszenie składek na system gwarantowania depozytów BFG

"Rozważenia wymaga czasowe zmniejszenie składek na system gwarantowania depozytów BFG w okresie istotnego pogorszenia warunków funkcjonowania banków. Należy mieć na uwadze fakt, że w Polsce wartość funduszu gwarancyjnego banków w relacji do środków gwarantowanych już od dawna przekracza minimalny poziom docelowy obowiązujący kraje UE" - napisano w raporcie.

"Jednocześnie, wdrożenie przepisów w zakresie przymusowej restrukturyzacji znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo i skalę wykorzystania funduszu gwarancyjnego" - dodano.

W kolejnych kwartałach można oczekiwać pogłębienia spadku zyskowności sektora bankowego

W kolejnych kwartałach można oczekiwać pogłębienia spadku zyskowności sektora bankowego, czego główną przyczyną będzie dalszy wzrost odpisów na ryzyko kredytowe. Wzrost ten będzie przede wszystkim, opóźnionym w czasie, skutkiem spowolnienia gospodarczego związanego z pandemią COVID-19 - podał NBP.

"Dodatkowo może dojść do pogorszenia jakości kredytów dla kredytobiorców, którym skończą się moratoria kredytowe lub wygasną inne formy pomocy" - napisano w raporcie.

"Należy również liczyć się z koniecznością zwiększania przez niektóre banki odpisów i rezerw na portfel kredytów walutowych. W ich przypadku następować będzie kumulacja odpisów o charakterze cyklicznym i tych wynikających z przyczyn strukturalnych, tj. zaangażowania w mieszkaniowe kredyty walutowe" - dodano.

Skup aktywów NBP ogranicza wrażliwość banków na zmiany cen obligacji w kluczowym okresie

"Powiązania między sektorami rządowym a bankowym (sovereign-bank nexus) uległy wzmocnieniu za sprawą wzrostu ekspozycji banków na obligacje skarbowe lub gwarantowane przez Skarb Państwa. W pierwszym półroczu 2020 r. udział takich papierów wartościowych w aktywach banków przekroczył 20 proc. (wobec niecałych 17 proc. pod koniec 2019 r.), a ich wartość ponad dwukrotnie przewyższa fundusze własne banków. Zwiększa to wrażliwość banków na zmiany cen na rynku obligacji. Z drugiej strony, program skupu obligacji aktywnie prowadzony przez NBP istotnie ogranicza to ryzyko w okresie, w którym inne obciążenia banków, zwłaszcza z tytułu ryzyka kredytowego, mogą się kumulować" - napisano.

Nie widać oznak nadmiernego ograniczania podaży kredytów

"Dotychczas nie widać oznak nadmiernego ograniczania podaży kredytów tzw. credit crunch, ale niepewność co do rozwoju sytuacji pozostaje. Tempo wzrostu kredytów wyhamowało niemal do zera w połowie 2020 r. W decydującym stopniu było to jednak spowodowane spadkiem popytu na kredyt bankowy, w tym na skutek korzystnych warunków wsparcia udzielonego przedsiębiorstwom przez sektor publiczny, nie zaś nadmiernym ograniczeniem dostępności kredytów przez banki. Niepewność dotycząca przyszłej polityki kredytowej banków pozostaje wysoka – zależy m.in. od dalszego przebiegu pandemii, zakresu i charakteru publicznych działań osłonowych oraz wpływu przyszłych strat kredytowych na wyniki finansowe banków" - napisano.

NBP wskazuje, że ryzyko wystąpienia zjawiska credit crunch w segmencie kredytów mieszkaniowych w przyszłości można oceniać jako znacznie niższe niż w przypadku innych rodzajów kredytu.

"Po zniesieniu większości ograniczeń związanych z pandemią COVID-19 popyt na kredyt stopniowo się odbudował – wartość wnioskowanych kredytów była w lipcu i sierpniu br. zbliżona do analogicznych wartości z roku 2019. Na zwiększenie dostępności kredytu mieszkaniowego wskazuje łagodzenie przez banki polityki kredytowej (po znacznym jej zaostrzeniu w II kwartale 2020 r.). W dłuższej perspektywie czynnikiem zmniejszającym ryzyko ograniczenia podaży kredytów mieszkaniowych jest relatywnie niska - na tle innych portfeli kredytowych - wrażliwość jakości portfela kredytów mieszkaniowych na negatywne zmiany otoczenia makroekonomicznego" - napisano.

"Biorąc pod uwagę szybką odbudowę popytu na kredyt konsumpcyjny, o tempie akcji kredytowej w najbliższej przyszłości decydować będą zmiany w polityce kredytowej banków. Tylko nieznaczne zaostrzenie polityki kredytowej w III kwartale 2020 r. oraz jej deklarowane łagodzenie w IV kwartale 2020 r. wskazują na możliwość zwiększenia dostępności kredytów konsumpcyjnych. W dłuższym horyzoncie do zwiększenia tempa wzrostu kredytów konsumpcyjnych może przyczynić się również wyższa skłonność banków do zaangażowania w wysoko marżowe produkty w warunkach historycznie niskich stóp procentowych. Z drugiej strony niektóre banki wstrzymały udzielanie nowych kredytów wobec klientów nieposiadających stabilnego źródła dochodu. Wpływ takiego ograniczenia będzie prawdopodobnie silniejszy w segmencie kredytów konsumpcyjnych niż mieszkaniowych, ze względu na wyższy odsetek w tej grupie kredytobiorców z mniej stabilnymi formami zatrudnienia" - dodano.

Jak wskazuje NBP, skala ograniczenia podaży kredytu konsumpcyjnego była dostosowana do charakterystyki ryzyka z nim związanego, należy więc uznać, że mimo spadku tempa akcji kredytowej nie mamy do czynienia ze zjawiskiem credit crunch" - dodano.

Ograniczenie podaży kredytu było silniejsze dla kredytów o wyższych kwotach – roczna dynamika wartości nowych kredytów w miesiącach czerwiec-sierpień wynosiła średnio -7 proc. dla kredytów o wartości do 7 tys. zł w porównaniu do -29 proc. dla kredytów o wartości powyżej 20 tys. zł.

NBP pisze, że zważywszy na czynniki zwiększające ryzyko portfela kredytów wysokokwotowych, takie jak wykorzystywanie ich do refinansowania zadłużenia oraz wyższy udział kredytobiorców prowadzących działalność gospodarczą, ograniczenie podaży w tym segmencie jest zjawiskiem uzasadnionym w warunkach wysokiej niepewności co do przyszłej sytuacji gospodarczej.

"Warto zaznaczyć, że przed wybuchem pandemii NBP rekomendował bankom bardziej ostrożne podejście do oceny zdolności kredytowej w segmencie długoterminowych i wysoko kwotowych kredytów konsumpcyjnych" - dodano.

Ryzyko wystąpienia zjawiska credit crunch w całym sektorze przedsiębiorstw niefinansowych w najbliższej przyszłości wydaje się - według NBP - ograniczone.

Na silne zmniejszenie podaży kredytu mogą jednak nadal być narażone firmy działające w branżach szczególnie wrażliwych na skutki pandemii COVID-19.

"Niepewność związana ze skutkami pandemii w najbliższych kwartałach pozostaje wysoka. W IV kwartale 2020 r. banki spodziewają się większego zapotrzebowania na kredyt krótkoterminowy dla przedsiębiorstw oraz przewidują również łagodzenie polityki kredytowej. Nie jest natomiast pewne, jak na popyt na kredyt wpłynie zakończenie programu subwencji PFR i sposób rozliczenia przedsiębiorców z otrzymanych środków (trudno obecnie oceniać jaka część przedsiębiorców będzie mogła zatrzymać środki z subwencji). Akcja kredytowa będzie zaś nadal mogła być wspierana przez program gwarancji de minimis, który najprawdopodobniej będzie kontynuowany na zasadach obowiązujących przed pandemią" - dodano.

Podtrzymaniu akcji kredytowej dla sektora niefinansowego sprzyja - zdaniem NBP - dobra sytuacja płynnościowa sektora bankowego.

"Nadwyżki kapitałowe, obecne i szacowane (...) oraz dobra pozycja płynnościowa banków ograniczają ryzyko credit crunch. Tym niemniej, niepewność co do rozwoju akcji kredytowej pozostaje z uwagi na wpływ nowej fali pandemii na otoczenie makroekonomiczne. W okresie pierwszej fali pandemii mieliśmy do czynienia w większym stopniu z ograniczeniem popytu na kredyt niż jego podaży. Model działalności sektora bankowego w Polsce, w którym głównym źródłem wyników działalności jest wynik odsetkowy, w połączeniu z potrzebą ochrony zyskowności przez banki, sprzyja podtrzymaniu akcji kredytowej. Rozwojowi akcji kredytowej mogą również sprzyjać zmiany regulacyjne wprowadzające ulgi w wymogach kapitałowych

W scenariuszu referencyjnym w 2021 r. sektor bankowy jako całość mógłby ponieść straty

Wyniki finansowe banków krajowych w 2020 r. mogą być o ok. trzy czwarte niższe niż w 2019 r., a w 2021 r. sektor bankowy jako całość mógłby ponieść straty. W scenariuszu referencyjnym niedobory kapitałowe względem wymogu połączonego bufora wynosiłyby niespełna 3,5 mld zł, a niektóre z banków wymagałyby dokapitalizowania - poinformował NBP w raporcie o stabilności systemu finansowego.

"Głównym czynnikiem powodującym obniżenie wyników finansowych banków w latach 2020-2021 będą wyższe odpisy na oczekiwane straty kredytowe" - napisano w raporcie.

NBP podał, że w scenariuszu referencyjnym w 2022 r., przy zakładanym tempie poprawy sytuacji gospodarczej, można oczekiwać poprawy jakości portfela kredytowego oraz początku odbudowy wyników finansowych banków.

"W rezultacie rozwiązywania części odpisów bilansowych, odpisy netto w rachunku zysków i strat (RZiS) byłyby – zwłaszcza w przypadku kredytów dla przedsiębiorstw – niższe niż w 2019 r. lub nawet ujemne (więcej odpisów będzie rozwiązywanych niż tworzonych)" - napisano w raporcie.

"Natomiast dla kredytów mieszkaniowych proces rozpoznawania utraty wartości będzie prawdopodobnie opóźniony, przez co w 2022 r. poziom odpisów może być nadal stosunkowo wysoki. Dzięki poprawie sytuacji gospodarczej i spadkowi udziału kredytów niepracujących marża odsetkowa netto banków komercyjnych zacznie rosnąć" - dodano.

Instytucje kredytowe, zakłady ubezpieczeń i TFI powinny utrzymać ostrożną politykę dywidendową

"Instytucje kredytowe, zakłady ubezpieczeń i towarzystwa funduszy inwestycyjnych powinny utrzymać ostrożną politykę dywidendową do czasu pełnego rozpoznania skutków pandemii. Dodatkowe fundusze własne pochodzące z zatrzymanych zysków pozwolą w szczególności na zaabsorbowanie strat spodziewanych na skutek pandemii, a nadwyżka kapitału pomoże w niezakłóconym świadczeniu usług finansowych. Wypłaty dywidendy z zysku za rok 2020 r. powinny być uzależnione od indywidualnej sytuacji danej instytucji" - napisano w raporcie.

Widać potrzebę ograniczania ryzyka płynności funduszy inwestycyjnych

"Doświadczenia kryzysu wywołanego pandemią COVID-19 wskazują na potrzebę ograniczania ryzyka płynności funduszy inwestycyjnych. Temu celowi mogłoby służyć wprowadzenie bardziej restrykcyjnych zasad zarządzania płynnością w funduszach inwestycyjnych i utrzymywanie przez nie określonego poziomu płynnych aktywów" - napisano.

"Ponadto na ograniczenie różnic w profilu płynności aktywów i pasywów wpłynęłoby wprowadzenie mniejszej częstotliwości umarzania tytułów uczestnictwa funduszy, które istotną część swoich aktywów inwestują w instrumenty niepłynne. Fundusz, który umarza jednostki na żądanie, nie powinien inwestować w aktywa o wątpliwej płynności; z kolei taki, który inwestuje w tego rodzaju aktywa, nie powinien umarzać jednostek na żądanie. Takie prewencyjne rozwiązania umożliwiłyby zapobieganie powstaniu napięć płynnościowych w sektorze" - dodano.

Okoliczności nie wskazują, by obecny i spodziewany wzrost długu spowodował pogorszenie ratingu Polski

"W tradycyjnych uwarunkowaniach, czynnikiem, który teoretycznie mógłby mieć niekorzystny wpływ na cenę papierów skarbowych jest wzrost zadłużenia publicznego. Jednak, ponieważ w Polsce relacja długu publicznego do PKB jest wciąż niska na tle UE a zjawisko wzrostu zadłużenia publicznego występuje powszechnie na świecie i wynika z reakcji na COVID-19, zarówno ocena agencji ratingowych, jak i wycena rynkowa nie wskazują, aby obecny i spodziewany wzrost długu spowodował pogorszenie wiarygodności kredytowej Polski" - napisano.

"Zarówno niski udział nierezydentów w krajowym rynku obligacji skarbowych (poniżej 20 proc.) jak również korzystna struktura walutowa długu publicznego, zmniejszają wrażliwość zmian wyceny papierów skarbowych na ewentualne szoki zewnętrzne. Prognozowany przyrost długu publicznego Polski w latach 2020-2021 jest porównywalny z innymi państwami UE. Znajduje to również potwierdzenie w ocenach agencji ratingowych, które podtrzymały dotychczasowe ratingi poszczególnych krajów UE pomimo wzrostu ich zadłużenia" - dodano.

Analiza przeprowadzona w niniejszej edycji Raportu opiera się na danych dostępnych do dnia 30 października 2020 r. (cut-off date).

tus/gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (2)

dodaj komentarz
jpelerj
Główna teza tego przydługawego elaboratu to "nie mamy pojęcia co będzie, ale na razie nie jest tragicznie", co prawda ludzie zaczynają sami ograniczać branie kredytów, ale banki mogą je dawać, bo mają płynność. Z hipotecznymi nie jest tak źle, bo i tak dostają je klienci ze stabilną sytuacją zatrudnieniową,Główna teza tego przydługawego elaboratu to "nie mamy pojęcia co będzie, ale na razie nie jest tragicznie", co prawda ludzie zaczynają sami ograniczać branie kredytów, ale banki mogą je dawać, bo mają płynność. Z hipotecznymi nie jest tak źle, bo i tak dostają je klienci ze stabilną sytuacją zatrudnieniową, więc nie liczymy jeszcze na masowe upadłości i egzekucje komornicze w przyszłym roku, a potem się zobaczy. I mamy nadzieję, że rozwiąże się sytuacja z budżetem UE i rating zostanie utrzymany, bo inaczej kaszana. Nie ma za co.
bear_gang
Stany pompują dolary w ETFy na obligacje korporacyjne, nie ma się co dziwić, że nic jeszcze nie upada...

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki