REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Morawski: Ceny w produkcji wkrótce zwolnią

    Ignacy Morawski2021-07-21 10:45główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
    publikacja
    2021-07-21 10:45

    Produkcja przemysłowa w Polsce rośnie w szybkim tempie, ale wykazuje też pewne oznaki spowolnienia w stosunku do poprzednich miesięcy.

    Morawski: Ceny w produkcji wkrótce zwolnią
    Morawski: Ceny w produkcji wkrótce zwolnią
    / Toyota

    Można to nazwać normalizacją dynamiki po okresie szybkiego wychodzenia z kryzysu. Wkrótce podobne zjawisko może być widoczne w cenach, które na razie szybują bardzo wysoko i tworzą wysoką presję kosztową dla wszystkich nabywców towarów przemysłowych. Zwalniające ceny surowców na świecie sugerują, że również ceny towarów zaczną się stabilizować.

    W czerwcu produkcja przemysłowa w Polsce zwiększyła się o 18,4 proc. rok do roku i 0,2 proc. miesiąc do miesiąca. Najciekawsze są dynamiki miesięczne, ponieważ nie zaburzają ich efekty niskiej bazy z 2020 roku. Średni miesięczny wzrost produkcji w ostatnich trzech miesiącach wynosił 0,35 proc., co jest bardzo solidnym wynikiem, choć jednocześnie to najniższy przyrost od początku pandemii. Widać zatem oznaki pewnej normalizacji – powrotu do trendu wzrostowego sprzed kryzysu, który wynosił ok. 0,3-0,4 proc. miesięcznie.

    Puls Biznesu

    Podkreślić trzeba, że normalizacja nie oznacza spadku, ale stabilizację wzrostu na wysokim poziomie. Nie jest to zatem zjawisko, które powinno wywoływać obawy.

    Najważniejszym czynnikiem pchającym aktywność przemysłową w górę jest wciąż wysoki popyt na trwałe dobra konsumpcyjne, czyli takie towary, jak meble czy sprzęt RTV/AGD. Ta kategoria, jak widać na wykresie, rośnie od wielu miesięcy szybciej niż przemysł ogółem i czerwiec przyniósł kontynuację tego trendu.

    Bardzo wysoki jest wzrost cen producentów. W czerwcu wyniósł 7 proc. rok do roku, czyli najwięcej od stycznia 2012 roku. Jest to związane z wysokimi cenami surowców, brakami komponentów i zaburzeniami w dostawach. Dynamiki roczne cen mogą być w najbliższym czasie wciąż wysokie ze względu na efekty niskiej bazy.

    Widać też jednak na horyzoncie możliwość stabilizacji cen w przemyśle. Wskazują na to przede wszystkim ceny surowców, które w czerwcu zanotowały hamowanie (spadek dynamiki) po raz pierwszy od kwietnia 2020 roku. Dane z rynków za lipiec wskazują, że w tym miesiącu hamowanie jest kontynuowane – ceny ropy czy metali przemysłowych są niższe niż w czerwcu. Powinno to przełożyć się na obniżenie presji kosztowej producentów. Średni przyrost cen z miesiąca na miesiąc powinien być wkrótce znacznie niższy niż obecnie, na niektórych rynkach, najmocniej dotkniętych ograniczeniami w dostępności towarów, mogą wystąpić spadki.

    Bardziej stabilne ceny surowców nie tylko zmniejszają presję kosztową producentów, ale są też papierkiem lakmusowym szerszego zjawiska – lekkiego odpuszczania zaburzeń podażowych w światowym systemie produkcji. Na razie jest to zjawisko znajdujące się w zalążku, widać tylko przebłyski poprawy sytuacji, która ogółem wciąż jest bardzo trudna. Ceny transportu, dostępność komponentów, czasy dostaw - we wszystkich tych obszarach widać duże napięcia. Jednocześnie jednak niektóre wskaźniki sugerują, że coś zaczyna się poprawiać. Dla przykładu: ceny niektórych materiałów, jak drewno, czy plastik, zaczęły się obniżać na światowych rynkach.

    Wiele wskazuje, że system produkcji i handlu zaczyna powolny okres dostosowania do wstrząsu, jakim były potężne wahania popytu w latach 2020-21. Najpierw potężny spadek, a później nieoczekiwanie szybkie przyspieszenie popytu sprawiły, że łańcuchy dostaw zaczęły się napinać do granic możliwości. Tzw. system just-in-time, w którym firmy utrzymują niskie zapasy magazynowe i polegają na zaplanowanych z precyzją szwajcarskiego zegarka dostawach, nie wytrzymywał tak dużych wahań. Wkrótce jednak sytuacja powinna się zacząć poprawiać.

    Źródło:
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    GUS policzył na nowo liczbę mieszkańców Polski. Przybyło imigrantów, najwięcej z Ukrainy
    Ignacy Morawski
    Ignacy Morawski
    główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

    Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (4)

    dodaj komentarz
    kochan
    Takie artykuły przywracają mi wiarę w ten portal.
    j22
    To samo Pan opowiada od kilku miesięcy. Na zamówienie czy z własnej inicjatywy pomaga Pan okradać ciułaczy z oszczędności?
    pareto
    Wszystko zależy od tego, jak bardzo dany zakład jest uzależniony od importu półproduktów z Chin. Niestety, to co dzieje się w ostatnich latach z cenami transportu przechodzi ludzkie pojęcie. Kilka lat temu za ściągnięcie kontenera "czterdziestki" płaciliśmy circa 10-12tys USD. Dzisiaj za to samo płacimy 4x więcej... W dobie Wszystko zależy od tego, jak bardzo dany zakład jest uzależniony od importu półproduktów z Chin. Niestety, to co dzieje się w ostatnich latach z cenami transportu przechodzi ludzkie pojęcie. Kilka lat temu za ściągnięcie kontenera "czterdziestki" płaciliśmy circa 10-12tys USD. Dzisiaj za to samo płacimy 4x więcej... W dobie pandemii, sytuacja jest jeszcze gorsza. Gospodarki na świecie rozmrażają się, produkcja rusza na nowo i firmy masowo próbują ściągnąć towar z Chin. To powoduje, że na jeden wolny kontener jest kilku chętnych i dochodzi dosłownie do licytacji, "kto da więcej".

    Przy produktach o większych gabarytach dochodzi do sytuacji, że transport zżera marżę do 0. Nikt nie jest na tyle głupi, żeby sprzedawać na zerowym narzucie, stąd korekty cen w gorę. Ostatecznie to konsument pokrywa te koszta.
    ssmentek
    Takie teskty to dziś rodzynek, na tym portalu :(

    Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki