W Mołdawii rozpoczęły się pierwsze od 20 lat bezpośrednie wybory prezydenckie. Głównym hasłem kampanii większości z 9 kandydatów była walka z wszechobecną korupcją i oligarchami.


Redaktor naczelny portalu Newsmaker Władimir Sołowiow powiedział Polskiemu Radiu, że Mołdawianie są rozczarowani rządzącymi. Przede wszystkim tym, że politycy mówili o integracji z Unią Europejską, a zajmowali się czymś zupełnie przeciwnym. To w czasach rządów -tak zwanej- proeuropejskiej koalicji z systemu bankowego Mołdawii ukradziono miliard dolarów, a wszystkie instytucje państwowe przejął pod kontrolę oligarcha Vladimir Plahotniuc, który formalnie nie zajmuje żadnego stanowiska. Mamy kontrolowane przez niego sądy, prokuraturę, centrum do walki z korupcją i nawet Trybunał Konstytucyjny - dodał Władimir Sołowiow.
Dlatego główni kandydaci zapowiadają nie tylko walkę z korupcją, ale także z oligarchią - konkretnie właśnie z Vladimirem Plahotniukiem, który zawłaszczył państwo. Politolog Anatol Tăranu [czyt.: ceranu] podkreślił w rozmowie z Polskim Radiem, że to jest bardzo istotne dla przyszłości Mołdawii ponieważ bez pokonania oligarchii nie będzie można przeprowadzić żadnej prawdziwej proeuropejskiej reformy.
Szanse na przejście do drugiej tury ma dwoje kandydatów: prorosyjski Igor Dodon oraz proeuropejska Maia Sandu.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Piotr Pogorzelski /Kiszyniów/magos





























































