Wtorek przyniósł silne umocnienie euro wobec dolara amerykańskiego. Europejskiej walucie pomogły solidne dane makroekonomiczne. Niestety, złoty nie skorzystał z okazji i osłabił się wobec euro.


To był dzień produktu krajowego brutto. Wstępne wyniki za trzeci kwartał raportowały urzędy statystyczne najważniejszych krajów Unii Europejskiej. W większości przypadków dane zaskakiwały pozytywnie. Wzrost PKB Niemiec przyspieszył z 2,3% do 2,8% rdr, Francji z 1,8% do 2,2%, a Hiszpania rosła w stabilnym tempie 3,1%. Nawet pogrążone w permanentnym kryzysie Włochy zdołały przyspieszyć z 1,5% do 1,8%.
W rezultacie PKB strefy euro zwiększył się o 0,6% kdk i 2,5% rdr, osiągając najwyższą roczną dynamikę od 6 lat. Od kilku kwartałów to euroland rośnie szybciej niż gospodarka Stanów Zjednoczonych, co jednak póki co nie znajduje odzwierciedlenia w różnicy stóp procentowych, która cały czas premiuje dolara względem euro.
Ale wtorek należał do euro. Europejska waluta zyskiwała przez cały dzień, kończąc handel w pobliżu poziomu 1,18 USD, co oznaczało wzrost o 1,1%. „Dziś był dzień euro, które zyskiwało praktycznie względem wszystkiego” - skomentował dzisiejszą sesję Brad Bechtel z Jefferies cytowany przez Reutersa.
Z dobrej okazji do wybicia się z miesięcznej konsolidacji nie skorzystał złoty. Polska waluta zdecydowanie straciła wobec euro – europejski pieniądz podrożał o dwa grosze, do niemal 4,25 zł. Za to o ponad dwa grosze potaniał dolar, schodząc w okolice 3,60 zł. W trakcie dnia kurs franka szwajcarskiego flirtował z niemal 3-letnim minimum, lecz ostatecznie zakończył sesję prawie bez zmian, na poziomie 3,64 zł.

KK



























































