REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mocne spadki spółek energetycznych. Winni znów politycy

2018-12-20 09:34
publikacja
2018-12-20 09:34

Czwartkowe notowania na GPW spółki energetyczne rozpoczęły od mocnych spadków. W partii rządzącej pojawił się pomysł, by wzrosty kosztów energii zrzucić właśnie na spółki i nie podwyższać cen prądu w 2019 roku.

fot. Filip Błażejowski / / FORUM


Wakacje na giełdzie

O godz. 10:50 kurs PGE traci 3,6 proc. Akcje Tauronu tanieją o 3,6 proc. Kurs Enei spada o 3 proc., a Energi o 2,2 proc. Pokazujący kondycję sektora indeks WIG-Energia traci łącznie 3,1 proc., choć nad ranem spadki były jeszcze większe. Warto dodać, że w całym 2018 roku WIG-Energia stracił 17 proc. i to mimo rajdu rozpoczętego we wrześniu, który m.in. wiązał się z nadziejami na podwyżkę cen prądu w 2019 roku.

Teraz jednak sprawa podwyżek nie wydaje się taka oczywista. Szef Gabinetu Premiera, Marek Suski, powiedział w rozmowie z Radiem Wnet, że koszty utrzymania cen energii dla konsumentów na niezmienionym poziomie poniosą spółki energetyczne, które ograniczą swoje zyski. Poinformował, że szczegóły rozwiązania dotyczącego cen prądu w Polsce będą w piątek.

fot. / / Bankier.pl

"Ten projekt brzmi strasznie"

Z kolei Polityka Insight poinformowała w środę wieczorem, powołując się na roboczy projekt zmian prawa energetycznego, że rząd planuje na 2019 r. zamrozić ceny energii na obecnym poziomie, a spółkom energetycznym zrekompensować straty. Jak podała, prace nad dokumentem jeszcze się nie zakończyły.

- Ten projekt brzmi strasznie dla spółek. Jeśli mielibyśmy mieć urzędową cenę prądu, to byłaby bardzo zła informacja dla spółek. To by zabijało wolny rynek - powiedział PAP Biznes Robert Maj, analityk Ipopema Securities. - Mam nadzieję, że finalnie takie zapisy się nie znajdą - dodał. Warto jednak przypomnieć, że sytuacja na rynku energii z rynkową i tak ma niewiele wspólnego. Czterej najwięksi gracze należą do jednego właściciela - Skarbu Państwa - co oznacza prawie monopol. Dodatkowo o cenach dla gospodarstw domowych decyduje Urząd - URE, którego prezesa powołuje premier. Prezes URE początkowo był zwolennikiem podwyżek, jednak gdy spółki nagle na zawołanie ministra znalazły 1 mld zł oszczędności, zaczął naciskać na nie, by zrewidowały swoje wnioski.

- Z naszych analiz wynika, że wzrost cen energii dla odbiorcy końcowego do poziomu ok. 330 zł/MWh wydaje się być uzasadniony. Jednak oferowanie odbiorcom cen dochodzących od 380 nawet do 500 zł za MWh jest w ocenie Prezesa URE nieuprawnionym wykorzystywaniem możliwości stwarzanych przez aktualny kształt rynku - podkreślał wczoraj Maciej Bando, prezes URE. - W trudnych warunkach rynkowych oczekiwania spółek energetycznych co do zysku powinny zostać zrewidowane - dodał. W efekcie 18 grudnia upłynął ostateczny termin na zatwierdzenie taryf, tak by weszły wraz z Nowym Rokiem. W początek stycznia spółki wejdą więc ze starymi cenami. Urząd wciąż czeka na zaktualizowane wnioski, zmiana nastrojów w partii rządzącej może jednak sprawić, że z góry pójdzie przykaz, który podwyżki zablokuje nawet bez aktywności URE. 

Rynek jeszcze mniej rynkowy

Z informacji Polityka Insight wynika, że według projektu nowelizacji w 2019 r. opłaty za przesył i dystrybucję energii elektrycznej dla gospodarstw domowych nie będą mogły być wyższe niż 31 grudnia 2018 r., a za sprzedaż - 1 stycznia 2018 r. Nowe prawo miałoby też zmusić państwowe i prywatne spółki obracające energią do renegocjowania umów z samorządami i firmami, jeżeli cena za sprzedaż energii przekracza 270 zł/MWh. Będzie to dotyczyło kontraktów zawartych po 1 lipca 2018 r.

Przedsiębiorstwa energetyczne miałyby tworzyć cenniki, w których ustalą wysokość opłat za prąd dla określonych odbiorców. Cenniki prądu nie byłyby zatwierdzane przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Projekt przewiduje też, że firmy energetyczne, które na 2019 r. za dystrybucję i sprzedaż energii elektrycznej zaproponowały ceny wyższe o 5 proc. niż tegoroczne, zostaną z mocy ustawy zmuszone do „nadzwyczajnego obniżenia taryfy”. Jednocześnie w wyniku tej obniżki nowa taryfa nie będzie mogła być niższa niż w 2018 r., a zysk spółek z dystrybucji i sprzedaży energii nie będzie mógł spaść poniżej 2 proc.

W zamian za utrzymanie stawek za energię na obecnym poziomie spółki energetyczne miałyby otrzymać wsparcie od państwa. Będzie ono finansowane ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Przekazane środki firmy energetyczna miałyby przeznaczać na inwestycję w OZE, kogenerację, czy ochronę środowiska.

Nowelizacja miałaby zobowiązać regulatora do nakładania kar pieniężnych na przedsiębiorstwa, które zaproponują odbiorcom ceny wyższe, niż przewidują nowe przepisy, oraz nie zmienią umów zawartych z samorządami i firmami.

PRL bis i byle do wyborów

Sama ustawa wydaje się nieco powrotem do PRL-u. Kary za nieposłuszeństwo i "wsparcie" rekompensujące straty sprawią, że rynek i tak mocno zależny od państwa, jeszcze bardziej się od niego uzależni. Rząd wydaje się jednak zdeterminowany, by utrzymać ceny energii, 2019 rok jest bowiem rokiem dwóch edycji wyborów, w tym tych najważniejszych - parlamentarnych. Partia rządząca chce uniknąć scenariusza, w którym ceny energii odebrały by jej procenty poparcia.

Polityczny kontekst było widać jesienią tego roku przed wyborami samorządowymi, gdy m.in. premier Morawiecki przekonywał, że żadne prace nad podwyżkami się nie toczą. Tymczasem po wyborach pojawiły się wnioski kontrolowanych przez Skarb Państwa spółek o podwyżki taryf gospodarstwom domowym średnio o 30 proc. Do tego dochodziły jeszcze podwyżki dla samorządów i firm, które także - w cenach towarów i usług - odbiłyby się na Kowalskim. Pożar próbował gasić minister Tchórzewski, jego próby były jednak nieudolne i prowadziły do absurdu. Teraz pałeczkę przejęli inni politycy partii rządzącej. Wydaje się jednak niemal pewne, że nawet jeżeli podwyżek nie będzie w 2019 roku, to w 2020 - po wyborach - i tak nas one czekają. I to być może jeszcze wyższe, obecne działania rządu skupiają się bowiem na nieudolnym zwalczaniu skutków, zamiast pracy nad przyczynami problemu.

Adam Torchała/PAP Biznes

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (15)

dodaj komentarz
koszykswiadczengwarantowanych
Nie pamiętam kto i gdzie to powiedział, w radiu to słyszałem, ale to ręczne sterowanie jak za PRL. Tylko że tutaj próbują sterować spółkami giełdowymi.

Czyli te zyski które owe spółki miały mieć na rzekome rekompensaty nowych taryf zaraz zostaną spuszczone w toalecie razem z notowaniami.
pull_up_terrain_ahead
Marek z Krzysztofem zasługuja na tytuł traderów roku.
karbinadel
Wystarczy spojrzeć na tę twarz nieskażoną inteligencją - i nie należy się niczemu dziwić
pull_up_terrain_ahead odpowiada karbinadel
No właśnie nie, pozory mylą i właściwe pozycje zawsze zajęte na czas :)
search
Ja pod wrazeniem mysli Marka latam do Dubaju z Radomia bo jest blizej. A w zyciu codziennym wsiadam do autobusu i zajmuje miejsce za kierowca wowczas jestem na miejscu szybciej niz inni. Taki maly trik Marka pozwala byc relatywnie szybciej a co za tym, oszczedzam czas. :-)
luka07
Kolejny wielki oglaszacz zmian lub ich braku, Marek Suski. Przeciez ten gosc jest glupszy ode mnie, udowodnil to na komisji sledczej. I pewnie bierze jakies tabletki sadzac po spowolnieniu reakcji.
dzyszla
Ja się pytam - kto z otoczenia robi ostatnio ruchy na spółkach energetycznych grając pod te wszystkie "pomysły"?
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
pull_up_terrain_ahead
Czy po napisaniu tego posta uniosłeś dynamicznie w górę prawą rękę z wyprostowaną dłonią i strzeliłeś jednocześnie obcasami?
zenonka
Napiszę to raz jeszcze i będę pisał przy każdej okazji. Polacy to niestety niezbyt rozgarnięty naród, dlatego zasługują na takich a nie innych rządzących. Zanim wyleje się na mnie fala hejtu, od razu zaznaczę, że nie należę do żadnej ulicy, zagranicy i innego kodziarstwa.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki