Historia o hamburgerach dostarczonych na osobiste polecenie ministra Surmacza krąży już wśród policjantów w całym kraju. Według "Dziennika" 30 listopada nadzorujący policję minister Marek Surmacz rozmawiał przez telefon ze swoją koleżanką z rządu Elżbietą Rafalską, która podróżowała pociągiem. Pani minister poskarżyła się koledze, że jest bardzo głodna. Minister Surmacz miał zadzwonić do dyżurnego komisariatu kolejowego we Wrocławiu, aby ten wydał dwóm policjantom polecenie dostarczenia hamburgerów z McDonaldsa do wagonu pani minister. Minister przyjęła kanapki z uśmiechem i zwróciła policjantom 24 złote rachunku.
Rzecznik ministerstwa Tomasz Skłodowski tłumaczy swojego przełożonego. "Nie zdążyła nic zjeść. Minister postanowił jej pomóc, ludzki odruch. Nie ma w tym żadnej prywaty. Policjanci daleko nie musieli jeździć, tylko na chwilę zostali oderwani od swoich obowiązków" - podkreśla.
Więcej na ten temat w "Dzienniku".
dziennik/km/jędras
Źródło:IAR


































































