REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mimo zaproszenia Rosja nie wstąpi do OPEC

2015-09-07 13:09
publikacja
2015-09-07 13:09
Mimo zaproszenia Rosja nie wstąpi do OPEC
Mimo zaproszenia Rosja nie wstąpi do OPEC
fot. ssuaphoto / / YAY Foto

Organizacja Państw Eksportujących Ropę (OPEC) zaproponowała Rosji członkostwo, ale Moskwa woli status obserwatora - powiedział w poniedziałek szef rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft Igor Sieczyn, cytowany przez agencję TASS.

fot. ssuaphoto / / YAY Foto

Sieczyn wypowiadał się w Singapurze, gdzie bierze udział w konferencji na temat globalnych rynków surowcowych, w tym ropy, zorganizowanej przez dziennik "Financial Times".

"Rozmowy, jakie Federacja Rosyjska prowadzi z OPEC rozwijają się wystarczająco dobrze i prowadzą do wymiany zdań. OPEC zaproponował Federacji Rosyjskiej zostanie członkiem organizacji" - powiedział Sieczyn.

Zwrócił jednak uwagę, że w krajach zrzeszonych w kartelu wydobyciem ropy zajmują się koncerny państwowe, podczas gdy w Rosji "przemysł naftowy jest w rękach prywatnych, co nie jest charakterystyczne dla OPEC". Inna jest też specyfika rosyjskiego przemysłu wydobywczego, który ze względów klimatycznych nie może - tak jak OPEC - szybko regulować poziomu wydobycia surowca.

Wakacje na giełdzie

"Rząd FR, rozumiejąc różnice w warunkach wydobycia i własności, zgadza się na status obserwatora w OPEC, ale oczywiście z powodu tych okoliczności Rosja nie może wchodzić (do OPEC) jako państwo członkowskie " - cytuje TASS słowa Sieczyna.

Według szefa Rosnieftu kartel stracił ostatnio "funkcję regulatora rynku", a więc wejście Rosji do tej reorganizacji nie byłoby rozsądną decyzją.

TASS przypomina, że negocjacje Moskwy z władzami kartelu trwają od wielu miesięcy "ze względu na wyjątkowo niskie ceny ropy".

Spadki cen ropy zaszkodziły gospodarkom krajów producentów, w tym Rosji; duża nadpodaż surowca, która zdaniem analityków sięga od miliona do 1,5 mln baryłek dziennie w stosunku do potrzeb rynku, wywiera bardzo silną presję na ceny.

Sieczyn ocenia, że niektóre państwa należące do OPEC nie respektują narzuconego przez kartel limitu wydobycia (30 mln baryłek dziennie). "Pragnę zaznaczyć, że w obecnej chwili kraje OPEC przekraczają ten pułap, według różnych ocen o 1,5 mln do 2,5 mln baryłek dziennie. Gdyby limit wydobycia był respektowany, to według naszych ocen i ocen sekretariatu OPEC rynek naftowy były już zrównoważony, co bez wątpienia miałoby pozytywny wpływ na ceny ropy" - powiedział Sieczyn.

Szef Rosnieftu podkreślił też, że spadły koszty operacyjne jego koncernu związane z wydobyciem surowca - z 5-7 dol. za baryłkę do 2,8 dol. za baryłkę i są one "znacznie niższe od głównych konkurentów (Rosji) i porównywalne do projektów w regionie Zatoki Perskiej". Pozwala to Rosnieftowi dostarczać produkt po wyjątkowo niskich cenach.

1 września po sygnale, że OPEC może zmienić politykę dotyczącą limitów wydobycia w porozumieniu z innymi producentami, spadające od wielu miesięcy ceny ropy nagle wzrosły o ponad 25 proc.

Sygnałem, który uruchomił wzrosty cen, była publikacja biuletynu OPEC, w którym kartel napisał: "OPEC, tak jak zawsze, będzie robił wszystko, co w jego mocy, by stworzyć korzystne warunki na rynku ropy i osiągnąć równowagę i racjonalne ceny".

"Jesteśmy gotowi podjąć rozmowy ze wszystkimi innymi producentami" - podkreślił kartel naftowy w swej publikacji.

W ostatnich tygodniach ceny surowca utrzymywała się na bardzo niskim poziomie, a 21 sierpnia w USA spadły poniżej bariery psychologicznej 40 dol. za baryłkę (39,86) - po raz pierwszy od kryzysu w 2009 roku.

Niepokój wywołany sygnałem OPEC nie potrwał jednak długo i ceny ropy zaczęły ponownie spadać już dzień po wydaniu komunikatu kartelu.

W marcu OPEC opublikował raport, z którego wynika, że Rosja, drugi co do wielkości eksporter ropy na świecie, może stracić w bieżącym roku około 135 mld dolarów z powodu spadku cen surowca.

Pod koniec lipca po spotkaniu rosyjskiego ministra energetyki Aleksandra Nowaka z sekretarzem generalnym OPEC Abdullahem al-Badrim obie strony poinformowały wprawdzie, że nie zmniejszą wydobycia ropy naftowej mimo spadków jej cen, ale wcześniej Nowak przedstawił mediom plany współpracy Moskwy z Rijadem.

Minister powiedział po spotkaniu z Badrim, że oba kraje zaczęły rozmawiać o możliwości współpracy w zakresie energetyki podczas spotkania w Wiedniu na początku czerwca, kiedy to powołano grupę roboczą, która opracowuje stosowne projekty.

Igor Sieczyn należy do osób objętych sankcjami USA w związku z działaniami Rosji na Ukrainie.(PAP)

fit/ kar/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~jk
zycie petrodolara dobiega konca ,niedlugo nie bedzie opec
~Dżejms
No bo pewnie musiałaby wykonywać polecenia Waszyngtonu - gdzie sens, gdzie logika?
Cały myk z dolarem polega na tym że surowce się nim wycenia. Gdyby OPEC był samodzielny to USA musiałoby postąpić jak z Irakiem czy Libią. Te państwa chciały pominąć dolara.
Dlatego zastanawia mnie dlaczego Rosja nie każe płacić sobie w rublach?
No bo pewnie musiałaby wykonywać polecenia Waszyngtonu - gdzie sens, gdzie logika?
Cały myk z dolarem polega na tym że surowce się nim wycenia. Gdyby OPEC był samodzielny to USA musiałoby postąpić jak z Irakiem czy Libią. Te państwa chciały pominąć dolara.
Dlatego zastanawia mnie dlaczego Rosja nie każe płacić sobie w rublach? To jest naprawdę nurtujące...czyżby były jakieś tajne porozumienia z Jankesami a dla mas cyrk?
Macie jakieś sensowne koncepcje?
~MacGawer
Bo Rosja może sobie wydrukować tyle rubli ile zechce. Dolarów nie wydrukuje, a ich brak na rynku już dziś odczuwają Rosjanie. W jednym z komentarzy na rosyjskim forum przeczytałem wpis nt. rozszerzenia sankcji ktorego sens można streścić krotko - to wszystko po to by oszczędzać dewizy. Na razie tylko nieliczni sobie to uświadamiają,Bo Rosja może sobie wydrukować tyle rubli ile zechce. Dolarów nie wydrukuje, a ich brak na rynku już dziś odczuwają Rosjanie. W jednym z komentarzy na rosyjskim forum przeczytałem wpis nt. rozszerzenia sankcji ktorego sens można streścić krotko - to wszystko po to by oszczędzać dewizy. Na razie tylko nieliczni sobie to uświadamiają, reszta łyka propagandę o szkodliwości polskiego mięsa czy estońskich śledzi.
~Dżejms odpowiada ~MacGawer
No ale USA też drukuje ile wlezie a w czym pokrycie ma dolar? W CIA? W armii? No tak w tym ma...produkować też potrafią ale damy radę bez srajfonów - naprawdę.
Gdyby Rosja żądała zapłaty w rublach to stworzyłaby popyt na nie. Dlaczego tego nie robi?
Argument bo może je drukować jest tak samo dobry jak z dolarem - też drukują.
No ale USA też drukuje ile wlezie a w czym pokrycie ma dolar? W CIA? W armii? No tak w tym ma...produkować też potrafią ale damy radę bez srajfonów - naprawdę.
Gdyby Rosja żądała zapłaty w rublach to stworzyłaby popyt na nie. Dlaczego tego nie robi?
Argument bo może je drukować jest tak samo dobry jak z dolarem - też drukują. Masz może jeszcze jakieś argumenty?
~MacGawer odpowiada ~Dżejms
Musiałaby stworzyć popyt w rublach NA CAŁYM ŚWIECIE, a nie tylko na swoją ropę. Dopiero wtedy jak obecnie USA (a także UK, eurozona i inni emitenci "walut rozliczeniowych") moglaby pobierać podatek inflacyjny od całego świata. Jednak nikt przy zdrowych zmyslach nie poloży w skarbcu rubli uzyskanych ze sprzedaży ropy, rownie Musiałaby stworzyć popyt w rublach NA CAŁYM ŚWIECIE, a nie tylko na swoją ropę. Dopiero wtedy jak obecnie USA (a także UK, eurozona i inni emitenci "walut rozliczeniowych") moglaby pobierać podatek inflacyjny od całego świata. Jednak nikt przy zdrowych zmyslach nie poloży w skarbcu rubli uzyskanych ze sprzedaży ropy, rownie dobrze taki Arab móglby sprzedawać za złotowki. Dolar stanowi ok. 60% rezerw walutowych, ok. 25% to euro, ok. 15% pozostałe. Nalezy odczytać to w ten sposob, że 60% świata dało swoje towary za papier made in USA, 25% oddało towary za papierki z eurozony, a 15% za papier wydrukowany przez Anglikow, Japończyków , Szwajcarów... Można zapytać w czym ma pokrycie euro, funt, jen, a tym bardziej franek?

To, że wycena większości surowców na światowych rynkach dokonuje się w dolarach nie daje im monopolu kupowania w zamian za papier.
~Dżejms odpowiada ~MacGawer
Wybacz że jestem mało lotny ale nic nie wynikło z Twojego argumentowania. Przynajmniej dla mnie. Nikt nie każe ci trzymać w skarbcu rubli - ale musiałbyś je nabyć aby kupić od Rosjan surowce. Więc byłby popyt na ich walutę. Jeśli by udało się włączyć Kazachstan i jeszcze kogoś co ma coś sensownego do zaoferowania to wtedy wykroiliby Wybacz że jestem mało lotny ale nic nie wynikło z Twojego argumentowania. Przynajmniej dla mnie. Nikt nie każe ci trzymać w skarbcu rubli - ale musiałbyś je nabyć aby kupić od Rosjan surowce. Więc byłby popyt na ich walutę. Jeśli by udało się włączyć Kazachstan i jeszcze kogoś co ma coś sensownego do zaoferowania to wtedy wykroiliby kawałek tortu dla siebie.
To że tego nie robią mocno mnie zastanawia.
Ten arab mając papier produkowany w USA jest bogaty? Bogactwo to papier?
Ja myślałem że ziemia,przemysł, rolnictwo a tu patrz - mają makulaturę i są bogaci!
Ale heca! Były kiedyś emitowane dolary złote certyfikaty - rząd USA gwarantował wypłatę w złocie. To teraz spróbuj to zrealizować zobowiązanie.Powodzenia.
Dla mnie nauka jest taka że papierem to się podciera d. Jasne "chwilowo" jest świetny ale skąd przekonanie że dolary araba w jego skarbu będą coś warte za dwie "chwile"? Patrz status złotych certyfikatów.
~MacGawer odpowiada ~Dżejms
Arab sprzedaje ropę i:

1) Wkłada dolary do skarbca czyli de facto oddaje ją za papier
2) Kupuje cadillaca by szpanować czyli dolar wraca do państwa emitenta
3) Kupuje np. w Polsce araba pełnej krwi ew. owies dla innych koni

Punkt 3 może rozwinąć się tak:

1) Polak wkłada dolary do skarbca czyli oddaje konie
Arab sprzedaje ropę i:

1) Wkłada dolary do skarbca czyli de facto oddaje ją za papier
2) Kupuje cadillaca by szpanować czyli dolar wraca do państwa emitenta
3) Kupuje np. w Polsce araba pełnej krwi ew. owies dla innych koni

Punkt 3 może rozwinąć się tak:

1) Polak wkłada dolary do skarbca czyli oddaje konie bądź owies za papier
2) Kupuje ipody, fordy czy cokolwiek made in USA i papier wraca do kraju emitenta
3) Kupuje arabską lub rosyjska ropę

Punkt 1 zawsze oznacza oddanie towaru za papier BEZ WZGLEDU na to jaki napis na nim widnieje. Punkt 2 de facto niczym nie różni się od barteru towar za towar. Punkt 3 to gra w gorącego kartofla. Z punktu widzenia Polaka nie ma różnicy czy tym "kartoflem" oddawanym z ręki do ręki jest dolar, funt, jen czy rubel. A skoro tak, to powinno nam wisieć i dyndać w czym jest rozliczany handel międzynarodowy.

Teoretycznie Rosja może żadać rubli jak to jest w przypadku jej unii. Ale w praktyce nawet tam nto nie wyopaliło, bo nawet Łukaszenko się zbuntował i żada euro bądź dolarow. Problem leży w tym, że za ruble nie kupi się NIC od państw które niewiele handlują z Rosją. Tak samo z ich wymianą w Polsce, czy znasz kantor ktory je wymienia na złote? Ja znam, bo mieszkam blisko granicy i za tę walutę można po drugiej stronie kupić np. benzynę. Ale po co rubel mieszkańcom Warszawy lub Krakowa? Aby cos za nie dostać muszą jechać setki km. Putin żądając rubli tylko by stracił gdyż odciąłby się od kontrahentów którzy nie są zainteresowani zakupami rosyjskich surowców ale chcą im sprzedawać. Z kolei kontrahenci mający jak Polska ujemny bilans handlowy z Rosją musieliby wymieniać dolary czy euro jakie dostali w innych krajach za swoje produkty na ruble, co stanowi dodatkowy koszt. Prościej byloby kupić arabską ropę za dolary i rozladować ją w naftoporcie.

Nie jestem zwolennikiem trzymania papieru w skarbcach, do tego najlepiej nadaje się zloto. Ale taka jest obecnie moda i nic na to się nie poradzi. Można co najwyżej indywidualnie wymienić papier na blachę i dopiero ją wrzucać do skarbonek :)
~new
Rosja nie musi być członkiem tego arabskiego eksperymentu :)

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki