REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Marek Zuber: Możliwości rządu wpływania na kurs walutowy są ograniczone

2005-12-12 13:22
publikacja
2005-12-12 13:22
Dodaj Bankier.pl w Google
Gość Radia PiN 102 FM

Marek Zuber

12.12.2005 r.

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest dziś Marek Zuber - główny ekonomista Internetowego Domu Maklerskiego i doradca ekonomiczny premiera. Witam panie Marku.

Marek Zuber: Witam. Dzień dobry.

CS: A właściwie szef zespołu doradców ekonomicznych.

MZ: Skąd pan wie?

CS: Takie rzeczy się wie.

MZ: To prawda. Mamy już ten zespół doradców…..

CS: Kto jest w składzie zespołu?

MZ: Pani profesor Maria Sierpińska, pan profesor Krzysztof Opolski, Robert Gwiazdowski i moja skromna osoba. Będziemy się starali pomagać.

CS: No właśnie, co będziecie tak naprawdę robić?

MZ: Będziemy się starali opiniować różnego rodzaju pomysły, podpowiadać także swoje, oczywiście te związane z gospodarką. Żeby nie było wątpliwości - teczkami się zajmować nie będziemy, wymiarem sprawiedliwości także nie. To są doradcy gospodarczy i tak mniej więcej będzie wyglądała nasza rola. Będziemy się okresowo spotykać z panem premierem i pewne rzeczy opiniować, podpowiadać, a pan premier oczywiście jak będzie chciał….

CS: Nie jest to swego rodzaju dublowanie? Biorąc pod uwagę, że jest i Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Skarbu.

MZ: Tak, ale te gospodarcze kwestie są jednak chyba najważniejsze w tej chwili. To od nich będzie zależało to, czy będziemy wszyscy zadowoleni za parę lat czy nie. A zatem myślę, że to dobry pomysł, żeby był jeszcze dodatkowy zespół. Ja podkreślę, zespół związany z ludźmi, którzy mają bardzo mocne umocowanie w praktyce, my z Robertem, to jest oczywiste. Natomiast profesor Maria Sierpińska, profesor Krzysztof Opolski to są teoretycy, ale tacy teoretycy, którzy siedzą od wielu, wielu lat również w tematach praktyki rynkowej i gospodarczej, a zatem mają olbrzymią wiedzę na ten temat. To tak naprawdę było najważniejsze, to nie miał być zespół wspierający teoretyczny, tylko ludzie, którzy mają jakieś doświadczenia i w związku z tym są w stanie pomagać. Może tylko powiem…

CS: Społecznie, czy nie?

MZ: Społecznie, właśnie to chciałem powiedzieć, społecznie. Nie będziemy mieli oczywiście żadnych możliwości decyzyjnych. To będzie na zasadzie opiniowania, przedstawiania jakichś projektów, jeżeli uda nam się coś wymyślić, a wierzę, że tak.

CS: To w taki razie skoro jesteśmy przy doradzaniu. Panie Marku, kto doradzał premierowi, by tak często mówił o tym, że złoty jest za mocny, a stopy procentowe za wysokie w Polsce?

MZ: Wie pan, ja nie wiem, kto doradzał w tej kwestii. Ja bym powiedział może tak….

CS: Trzeba przyznać, że te często podające z ust premiera słowa, to jest jednak w ostatnich kilkunastu latach tak naprawdę rzadkość, jeżeli chodzi o polityków.

MZ: Myślę, że nie. Pamiętamy doskonale to, że politycy często starali się jakoś wpływać np. na wysokość stóp procentowych….

CS: Ale nie aż tak często.

MZ: Ja powiedziałbym tak, że oczywiście w jakiejś mierze może to być kwestia takich słownych interwencji. Trzeba tylko pamiętać o tym, że te słowne interwencje mogą bardzo szybko nie mieć jakiegoś specjalnego wpływu. Bo jeżeli cały czas się je powtarza, powoduje to to, że nie powodują już takiego wrażenia, nie wywołują takiego szoku. Natomiast, jeżeli chodzi o złotego, premier sygnalizuje - i myślę, że tu ma 100 % racji - że ten wzrost wartości złotego nie jest chyba jednak korzystny dla gospodarki. Ja mówię - chyba jednak, bo zauważył pan panie redaktorze, że jak się złoty umacnia, to tracą eksporterzy, a jak się złoty osłabia, to tracą importerzy i za każdym razem podnoszą głos właśnie te grupy społeczne. W związku z tym każdy kierunek jest zły, w tym sensie. Ale mimo wszystko….

CS: To w taki razie, jaki poziom wartości złotego jest dobry?

Chodzi mi o pana zdanie, w tym momencie, jako doradcy ekonomicznego premiera?

MZ: Ja tylko jeszcze skończę swoje zdanie. Mimo wszystko nie to czy się złoty umacnia czy osłabia jest złe. Złe jest to, że robi to szybko, czyli że dzieje się to bardzo szybko. Jeżeli złoty zyskuje na wartości o kilka procent, np. miesięcznie, to oczywiście przedsiębiorcy nie mają czasu, żeby przyzwyczaić się do tych nowych warunków i to jest tak naprawdę niedobre. Wie pan, bardzo trudno jest wskazać taki poziom, bo to, co jest dla jednego eksportera opłacalnym poziomem będzie 4,07, dla innego 3,98. Ale myślę, że w okolicach poziomu 3, 94 to jest jeszcze taki poziom, który na dzisiaj …

CS: Złoty w stosunku do euro...

MZ: Tak, to jest taki poziom, który na dzisiaj jest zadawalający dla bardzo dużej grupy i eksporterów, i importerów. I pamiętajmy, że tańsze waluty w ogóle, nie tylko euro, również dolary, to są np. tańsze surówce. Więc to też ma pozytywny wpływ na gospodarkę. Problem jest w czymś innym. Problem jest w tym, jak wpływać na ten kurs walutowy i tutaj nie ma co ukrywać, możliwości rządu są ograniczone. Jeżeli w ogóle jakiś wpływ jest, to jest to ewentualnie podjęcie decyzji o wpływaniu na kurs walutowy. W tej chwili złoty jest całkowicie wolny, to musi być uzgadniane, żeby to miało jakąś realną siłę oddziałowywania.

CS: A pan by doradzał premierowi, by rząd wpływał na kurs naszej waluty?

MZ: Rząd sam? Nie, myślę, że rząd sam….jeżeli to w jakimś ograniczonym stopniu.

CS: Oczywiście, przez Ministerstwo Finansów.

MZ: No tak, ale tak jak mówię ten stopień jest ograniczony.

CS: Ale mi chodzi o to, czy pan by doradzał premierowi, by tak właśnie rząd zrobił?

MZ: Można sobie wyobrażać taką sytuację, że np. sprzedaje się więcej obligacji nominowanych w złotych, mniej w walutach i odkupuje te waluty na rynku, co oczywiście miałoby jakiś tam efekt. Ale pamiętajmy, że tą większą część obligacji kupowaliby także inwestorzy zagraniczni, czyli te efekty w jakiejś mierze by się znosiły.

CS: Skoro jesteśmy przy tej dobrze rozwijającej się gospodarce. Premier również mówi coś takiego: obniżcie stopy procentowe. W tym momencie mówi oczywiście do Rady Polityki Pieniężnej: obniżcie stopy procentowe, bo mi jest potrzebny większy wzrost gospodarczy. Ma racje mówiąc takie słowa?

MZ: Ja myślę, że… zresztą to jest zdanie, które jeśli dobrze pamiętam wypowiadałem chyba na początku roku właśnie tutaj u pana. Stopy procentowe mogłyby być niższe, tzn. wydaje mi się, że można było ten cykl obniżek stóp procentowych zacząć nieco szybciej i dojść do nieco niższego poziomu. Natomiast dzisiaj mamy już sytuacje nieco inną. Mianowicie gospodarka się rozpędza, co wywoła, pytanie tylko jak silne, wywoła presję inflacyjną w przyszłym roku. I teraz pytanie: czy teraz obniżać stopy po to, żeby je za moment podwyższać, bo do tego mogłoby się to sprowadzić. Czy to rzeczywiście jest działanie najlepsze? Także dzisiaj mamy z całą pewnością gorszą sytuację, gorszy moment na to, żeby obniżać stopy procentowe niż dwa, trzy, cztery miesiące temu.

CS: Czyli pan by raczej radził poczekać i dopiero mówić o tym znowu w styczniu, w lutym?

MZ: Oczywiście z punktu widzenia wzrostu gospodarczego na pewno niższe stopy byłyby pomocne. Ale z drugiej strony musimy pamiętać, że podstawowym celem działania Rady Polityki Pieniężnej jest dbanie o inflację, z którą dzisiaj nie ma żadnych problemów. Ale o ile nie zgadzałem się na początku roku z tym, że nie można szybciej i bardziej obniżać stóp procentowych, o tyle tak jak mówię, teraz jesteśmy w nieco innej sytuacji. Gospodarka rzeczywiście przyspiesza, więc warto byłoby poczekać. Jeżeli obniżać, to …

CS: No właśnie, jeżeli miałaby być niższa, to jaka miałaby być?

MZ: Myślę, że dużo nam już nie zostało, może maksymalnie 0,5 punktu procentowego, może nieco, nieco więcej. Ale pamiętajmy, jeszcze raz, to rodzi ze sobą niebezpieczeństwo podwyżki stóp relatywnie szybko, czyli pod koniec np. I kwartału przyszłego roku. Gdyby rzeczywiście te stopy miały w tej chwili spaść…szkoda, że nie obniżono ich nieco bardziej parę miesięcy temu, teraz jest nieco inna sytuacja.

CS: Do 10 stycznia Ministerstwo Finansów zapowiada…

MZ: A jeszcze przepraszam jest bardzo ważna rzecz. To jest oczywiście kwestia polityki fiskalnej. Ja myślę, że jeżeli mamy w tej chwili autopoprawkę do budżetu, która jest dobra z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej, bo oznacza jednak zacieśnienie tejże polityki, niższy deficyt budżetowy. Ale na pewno, jeżeli działania rządu w najbliższych tygodniach szłyby w kierunku pokazania, że nie będzie na pewno problemu z tymi finansami publicznymi, to też jest element, który Rada Polityki Pieniężnej będzie brała pod uwagę. Czyli biorąc pod uwagę te działania i brak presji inflacyjnej, czy inaczej, brak dużego prawdopodobieństwa wystąpienia takiej presji w najbliższych miesiącach, jest szansa oczywiście na obniżkę stóp. Pamiętajmy tylko, że Rada raczej patrzy średnioterminowo, bo tak przekładają się jej decyzje. Nie patrzy z perspektywy dwóch, trzech miesięcy i to też trzeba brać pod uwagę. Więc jeszcze raz podkreślam, szkoda, że te stopy nie są już niżej. Teraz jest już gorszy moment do tego, żeby je obniżać.

CS: Do 10 stycznia Ministerstwo Finansów ma przedstawić plan konwergencji, czyli dostosowania naszej gospodarki do kryteriów z Maastricht, czyli do tych możliwości przyjęcia euro. Czy w tej chwili coś możemy więcej na ten temat powiedzieć? Co będzie w tym planie?

MZ: Myślę, że w tej chwili nic więcej nie możemy na ten temat powiedzieć, ponieważ Ministerstwo Finansów pracuje nad tym planem. Ja myślę, że to, co jest najistotniejsze …

CS: Będzie wskazana data?

MZ: Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć w tej chwili. Natomiast to, co jest najistotniejsze, i wielokrotnie było to podkreślane przez premiera, to jest to, że Polska chce spełnić kryteria z Maastricht, dlatego że one są obiektywnie dobre dla gospodarki. Oczywiście…

CS: Ale nie chce euro?

MZ: Nieprawda, oczywiście chce też euro. Natomiast premier wielokrotnie podkreślał, że chce być uczciwy w stosunku do inwestorów, tzn. wyznaczyć datę, która z wielkim prawdopodobieństwem będzie rzeczywiście datą przyjęcia wspólnej waluty, a żeby taką datę wyznaczyć, musi mieć nieco więcej informacji i to jest wszystko na ten temat. Rząd, pan premier, z tego co przynajmniej ja wiem, zresztą bardzo wyraźnie było to wielokrotnie podkreślane, oczywiście chce wejść do strefy euro. Zresztą my tak naprawdę nie mamy innego wyboru, bo tak żeśmy się zobowiązali.

CS: To w takim razie na koniec panie Marku. Kiedy jesteśmy w stanie biorąc pod uwagę to, co mamy w tej chwili, kiedy jesteśmy w takim razie w stanie spełnić kryteria z Maastricht, pana zdaniem?

MZ: Myślę, że do roku 2009 jesteśmy w stanie spełnić te kryteria z wielkim, wielkim prawdopodobieństwem.

CS: A wtedy, ile jeszcze czekać na przyjęcie euro?

MZ: Ja myślę, że wejście do strefy euro to będzie przedział, ale dość wąski, między rokiem 2010 a 2012.

CS: Dziękuję bardzo, gościem Radia PiN 102 FM był dziś Marek Zuber - szef zespołu doradców gospodarczych premiera i główny ekonomista Internetowego Domu Maklerskiego. Dziękuję bardzo.

MZ: Dziękuję również.

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki