O tym, jak kształtuje się sytuacja na notowaniach kursu brytyjskiego funta po brytyjskim referendum, czy inwestorzy mogą liczyć na dalszy wzrost jego wartości, czy wręcz przeciwnie, rozmawiamy z Jackiem Maliszewskim, głównym ekonomistą DMK.
Marcin Dziadkowiak, Bankier.pl: Od czasu brytyjskiego referendum walutą, która najbardziej skupia uwagę inwestorów jest brytyjski funt. Po gwałtownym osłabieniu w wyniku głosowania za wyjściem z Unii Europejskiej przyszedł czas na wzrostową korektę. Czy ten wzrost ma szanse się dłużej utrzymać?
Jacek Maliszewski, główny ekonomista DMK: Na wykresie świec tygodniowych notowań USD/GBP można dostrzec, iż wskaźnik stochastic kilka tygodni temu spadł najpierw poniżej poziomu 20 pkt, a w ostatnim tygodniu wyszedł powyżej linii 20 pkt. Poprzedni razem taki układ miał miejsce w styczniu 2016 roku i po takim sygnale pojawiło się mocne odbicie kursu z poziomu 1,39. Wywołana wtedy fala wzrostu wartości funta w relacji do dolara trwała aż do 23 czerwca, czyli do dnia przed referendum w Wielkiej Brytanii. Fala wzrostowa dotarła aż do poziomu 1,50, czyli o ponad 11 centów (prawie 8%).
Na wykresie świec dziennych można natomiast dostrzec, iż buduje się krótkoterminowy trend rosnący. Znawcy wykresów analizy technicznej dostrzegą być może coś, co nazywa się formacją odwróconej głowy i ramion. Formacja taka może być zwiastunem zmiany trendu długoterminowego. Warunkiem koniecznym, aby ta formacja faktycznie się w pełni rozrysowała jest to, aby kurs GBP/USD wybił się powyżej ważnego poziomu 1,33 w krótkim odcinku czasu oraz powyżej 1,36 w średnim odcinku czasu.
Poziom 1,33 jest bowiem ważnym oporem
technicznym. Jeśli poziom ten zostałby sforsowany, wzrośnie szansa na dotarcie
kursu wyżej, pod poziom oporu 1,36. I dopiero gdyby i ten opór techniczny został
sforsowany, będzie można uznać, że trend długoterminowy na funcie ulega odwróceniu.
Na razie jesteśmy jednak pod tymi ważnymi
poziomami, więc na hurraoptymizm i zmasowany popyt na funta na razie nie
ma co liczyć.
Z opublikowanych niedawno danych wynika, że duzi gracze
spekulacyjni zwiększyli pozycje nastawione na osłabienie brytyjskiej
waluty do najwyższego poziomu w historii. To oznacza, że niewielu wierzy w umocnienie
funta.
Im bardziej będziemy się zbliżać w górę do
wspomnianych przeze mnie wcześniej poziomów, tym bardziej poddenerwowani będą
ci uczestnicy rynku, którzy cały czas grają przeciwko funtowi. Grupa ta może
zechcieć zrealizować zyski ze swojej gry i odkupić funta. Właśnie na ten popyt
- ze strony tych, co już dużo zarobili na spadku kursu GBP/USD - liczę. Popyt
taki mógłby przyczynić się do przełamania wspomnianych oporów 1,33 oraz 1,36.
Co ciekawe na wysokości 1,36 przebiega arcyważny węzeł
Fibonacciego (38,2% - proporcja złotego podziału odcinka). To jeszcze bardziej
podnosi znaczenie poziomu 1,36.
Co wtedy stałoby się z kursem GBP/PLN?
Wyobraźmy sobie teraz, że kurs GBP/USD dociera w okolice 1,36, ale tego poziomu nie przełamuje. W tym samym czasie kurs USD/PLN utrzymuje się w okolicach poziomu 3,90. Mnożąc obydwie liczby (1,36 x 3,90), otrzymujemy 5,30 jako kurs wynikowy GBP/PLN. To jest kurs poniżej ważnego oporu technicznego widocznego na wykresie świec dziennych GBP/PLN.
Oznacza to, iż aby kurs GBP/PLN wszedł w
długoterminowy trend rosnący potrzebne jest albo wyraźnie przebicie w górę
kursu 1,36 na wykresie GBP/USD, albo wzrost kursu USD/PLN powyżej poziomu 3,97.
Zrealizowanie jednego z tych dwóch scenariuszy przybliżyłoby nas do
silniejszego wzrostu kursu GBP/PLN.
Spójrzmy teraz na wykres świec tygodniowych
GBP/PLN. W dolnej części można dostrzec, iż wskaźnik stochastic
oparty o dane tygodniowe spadł bardzo głęboko poniżej poziomu 20 pkt, wskazując
na silnie wyprzedany rynek. Poprzedni sygnał na wykresie świec tygodniowych
miał miejsce w połowie maja 2016 r., gdy kurs GBP/PLN był w okolicach 5,85-5,90.
Teraz mamy lustrzane odbicie sygnału z maja. Tak silne sygnały zachęcają wręcz
do spekulacyjnego kupna GBP/PLN w celach inwestycyjnych.
Z tego co pan mówi, wynika że prawdopodobieństwo wzrostu kursu brytyjskiej waluty jest bardzo duże…
Powiedziałbym wręcz, że odbicie notowań funta
wisi w powietrzu. Brakuje jakiegoś katalizatora, który wywołałby ten ruch. Nie
wiem, co by mogło być takim katalizatorem. Może jakieś dobre dane
makroekonomiczne z gospodarki brytyjskiej? Albo, co istotniejsze dla rynku, brak obniżki stóp na
czwartkowym posiedzeniu Banku Anglii. Wszyscy analitycy bowiem, jak jeden mąż, spodziewają się, że jutro Bank Anglii stopy obniży.
Jedynym zagrożeniem dla wzrostu kursu GBP/PLN może być nieoczekiwana decyzja polityczna Kancelarii Prezydenta oddalająca w czasie przewalutowanie kredytów hipotecznych, która wywołała mocnienie złotego, w tym również w relacji do funta. Funt może się umacniać do euro i dolara, ale na skutek polityki w Polsce może nie pojawić się wzrost kursu GBP/PLN. Trzeba więc zachować większą ostrożność na polskim rynku.























































