REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

MF nie spodziewa się wystrzału inflacji

2020-04-29 10:00
publikacja
2020-04-29 10:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Nawet w przypadku dotkliwej suszy nie należy spodziewać się wystrzału inflacji - powiedział na środowej wideokonferencji główny ekonomista Ministerstwa Finansów Łukasz Czernicki.

fot. Bartolomiej Pietrzyk / / Shutterstock

"Ceny produktów zależnych od suszy (...) stanowią tylko część koszyka inflacyjnego. Nie spodziewałbym się wystrzału inflacji, nawet jeżeli będzie to naprawdę suchy rok i jeżeli ceny produktów spożywczych będą wysokie" - powiedział Czernicki.

"Siły dezinflacyjne związane z kryzysem są tak duże, że wielu ekonomistów w wielu krajach spodziewa się raczej deflacji niż inflacji" - dodał.

Według Aktualizacji Programu Konwergencji na 2020 r. inflacja CPI w Polsce w 2020 r. średniorocznie wyniesie 2,8 proc.

"Prognozy, które przygotowaliśmy w APK, są dość realistyczne. (...) One nie odbiegają znacznie od tego, co widzieliśmy w prognozach instytucji zagranicznych. (....) Nie wydaje mi się, żeby z naszej strony był przesadny optymizm. Istnieje konsensus, że polska gospodarka relatywnie najmniej będzie uderzona przez kryzys z racji sytuacji, w jakiej się znajdujemy" - powiedział.

Wakacje na giełdzie

"Koszty finansowe tarczy finansowej PFR nie są uwzględnione ani w deficycie, ani w długu publicznym, liczymy na konstruktywny dialog z Komisją Europejską (...). To będzie zależało od Eurostatu" - powiedział Czernicki.

Na koniec roku stopa bezrobocia wyniesie ponad 7 proc.

"Prognoza stopy bezrobocia w naszych prognozach została zwiększona tak jak pewnie w prognozach innych ośrodków. Ona jest troszeczkę bardziej optymistyczna, niż to MRPiPS prognozuje. W APK to nie jest ten wskaźnik, który jest wykorzystywany w Polsce, to nie jest stopa bezrobocia rejestrowanego, tam jest zgodne z BAEL, taka konwencja europejska, tam ponad 4 proc. stopa bezrobocia wyniesie, wg. naszych prognoz" - powiedział Czernicki.

"Gdyby tak starając się przeliczać na wskaźnik bezrobocia zarejestrowanego, co nie jest takie oczywiste, to jesteśmy trochę bardziej optymistyczni niż MPRiPS" - dodał.

Dyrektor Departamentu Polityki Makroekonomicznej MF Tomasz Szałwiński doprecyzował, że jeśli chodzi o stopę bezrobocia rejestrowanego, szacunki MF wskazują, że wzrośnie ona na koniec 2020 r. do ponad 7 proc., a wg. metodologii BAEL wyniesie znacznie powyżej 4 proc.

W ubiegłym tygodniu minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg powiedziała, że wzrost stopy bezrobocia do 10-proc. to realny scenariusz.

Budżet będzie nowelizowany pod koniec czerwca lub w lipcu

Potrzeby pożyczkowe brutto w 2020 r. mogą wzrosnąć o ok. 100 mld zł wobec pierwotnie zaplanowanych w budżecie ok. 142 mld zł - wynika z wypowiedzi ministra finansów Tadeusza Kościńskiego podczas środowej wideokonferencji. Minister finansów powiedział, że nowelizacja budżetu może nastąpić pod koniec czerwca, w lipcu.

"Obecnie mamy pokrytą większość naszych potrzeb pożyczkowych z obecnego budżetu, spodziewam się, że budżet będzie nowelizowany pod koniec czerwca, w lipcu" - powiedział Kościński.

Dopytany, czy potrzeby pożyczkowe w 2020 r. mogą wzrosnąć o ok. 100 mld zł ponad obecnie zaplanowane w budżecie - zgodnie z tym co sygnalizował wiceminister finansów Piotr Nowak, Kościński powiedział: "Myślę, że to, co minister Nowak wskazał, to będzie blisko".

W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną wiceminister Piotr Nowak na początku kwietnia ocenił, że potrzeby pożyczkowe w 2020 r. mogą wzrosnąć o ok. 100 mld zł.

"Jeśli policzymy, że zaplanowane w tarczy wydatki to 70–80 mld zł, a do tego dodamy niższe wpływy z różnych danin publicznoprawnych, to mówienie o potrzebie pożyczenia 100 mld zł wydaje się być obecnie racjonalne" - powiedział "DGP" Nowak.

Działania fiskalne nie zagrażają progom ostrożnościowym

"Na chwilę obecną nie zakładam, że działania fiskalne podjęte przez rząd wpłyną tak na sytuację fiskalną, że zagrożone będą progi ostrożnościowe zdefiniowane w ustawie o finansach publicznych i w Konstytucji" - powiedział Czernicki.

Dodał, że MF pracuje nad rozwiązaniami dotyczącymi stabilizującej reguły wydatkowej ws. ścieżki powrotu do celów fiskalnych.

"Jeśli chodzi o stabilizującą regułę wydatkową, to ona w obecnej konstrukcji jest o tyle problematyczna, że niemożliwe jest jej zawieszenie, gdy kryzys związany z wydarzeniami na rynku odbiłby się fiskalnie dłużej niż w roku bieżącym. Nie ma zdefiniowanych ścieżek dojścia (do celów fiskalnych - PAP) przy głębszym kryzysie i to jest to, nad czym pracujemy" - powiedział Czernicki.

Minister finansów Tadeusz Kościński dodał w trakcie tej samej wideokonferencji, że w najbliższych dniach będzie "duża dyskusja co zrobić z SRW"

tus/ ana/ osz/

Źródło:PAP Biznes
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Mirbud sprzedał akcje Torpolu. Wiemy, kto kupił
Tematy

Komentarze (23)

dodaj komentarz
meryt
denim292: " Spadająca wartość wszystkich pensji poprzez zżerającą wszystko inflację"

Warto zrezygnować z pensji w walutach obcych.

minimalne wynagrodzenie netto
+14,6%
1928,62 zł 2020
1681,78 zł 2019

denim292: "Czy mamy dodruk pustego pieniądza na skalę światową? Jaki tam dodruk przecież
denim292: " Spadająca wartość wszystkich pensji poprzez zżerającą wszystko inflację"

Warto zrezygnować z pensji w walutach obcych.

minimalne wynagrodzenie netto
+14,6%
1928,62 zł 2020
1681,78 zł 2019

denim292: "Czy mamy dodruk pustego pieniądza na skalę światową? Jaki tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. Wzrosłu deficytów i długów? E tam... A może ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności?"

"7 sty 2020 - Od pięciu lat w Szwajcarii obowiązują ujemne stopy procentowe"
denim292
meryt ok, wszystko się zgadza, ja tylko zwracam uwagę na to że po chwilowej deflacji związanej z zastojem gospodarek światowych, spadkiem cen ropy i zatrzymaniem się popytu, jak to wszystko ruszy za jakiś czas przy takich politykach pieniężnych banków oraz programów pomocowych wszystkich krajów całego świata to czym się to skończy meryt ok, wszystko się zgadza, ja tylko zwracam uwagę na to że po chwilowej deflacji związanej z zastojem gospodarek światowych, spadkiem cen ropy i zatrzymaniem się popytu, jak to wszystko ruszy za jakiś czas przy takich politykach pieniężnych banków oraz programów pomocowych wszystkich krajów całego świata to czym się to skończy jak nie światową ogólną hiperinflacją?
marekmarek222 odpowiada denim292
Hiperinflacja to wzrost cen o więcej niż 50% m/m. Sądzisz, że aż tak źle będzie?
jetliner
Lokomotywy na pewno stanieją, ale czy to co dotyczy przeciętnego zjadacza chleba?
denim292
Czy mamy dodruk pustego pieniądza na skalę światową? Jaki tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. Wzrosłu deficytów i długów? E tam... A może ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Niszczenie zasobów oszczędności na skalę światową? Realne straty na depozytach i obligacjach?Czy mamy dodruk pustego pieniądza na skalę światową? Jaki tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. Wzrosłu deficytów i długów? E tam... A może ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Niszczenie zasobów oszczędności na skalę światową? Realne straty na depozytach i obligacjach? Spadająca wartość wszystkich pensji poprzez zżerającą wszystko inflację?

A Inflacja? Jaka tam inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nie produkuje za bardzo, nie wiele się sprzedaje i brak za to kasy? Ale jest na to lekarstwo - pieniądze wystarczy wydrukować i już są. Oto najlepsze magiczne rozwiązania jakie wymyśliła światła ludzkość w swej nieskończonej mądrości:


W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".

Trzeba jednak przyznać, że również tradycyjne metody stymulowania biznesu w obecnej sytuacji raczej się nie sprawdzą. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem w zaistniałej sytuacji jest dzisiaj to, że globalny system finansowy i jego polityka pieniężna już przed epidemią koronawirusa zbliżyły się do niebezpiecznej granicy, na co wyraźnie wskazuje polityka zerowych stóp procentowych wielu banków centralnych. Natomiast koronawirus tylko pogorszył istniejące wcześniej, niepokojące trendy w gospodarce. Przykładem mogą być wcześniejsze działania Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe do zera na długo przed pojawieniem się epidemii w Europie. Ważnym jest, aby skala tych działań była proporcjonalna do faktycznego zapotrzebowania, znajdującej się w kryzysie gospodarki. Może się, bowiem okazać, że znajdziemy się w sytuacji "podobnej, jak przed kryzysem w 2008 r., kiedy władze nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji i próbowały stymulować gospodarkę za pomocą narzędzi punktowych", aż w końcu okazało się, że ożywienie jest możliwe tylko przy pomocy bezprecedensowych środków. W 2008 r. do systemu finansowego trzeba było przelać kilka bilionów dolarów. Teraz skala interwencji państwa może być znacznie większa.
sammler
Jeszcze parę dni temu MF oczekiwało deflacji. Teraz "nie oczekują wystrzału inflacji", a na dodatek "ekonomiści w INNYCH KRAJACH spodziewają się raczej deflacji".

Nie rozumiem. Prezes GUS odmówił majstrowania przy koszyku? W MON-ie albo MSW nie znajdzie się żaden chętny do objęcia posady?
samsza
Niedawno obowiązywało "spowolnienie wzrostu", ale doszli do wniosku, że wielu nie zrozumie co to recesja, więc dopuścili. O inflacji więcej słyszało, więc opór mentalny większy.
denim292
Mogę was zapewnić że nikt z drukujących na 4 zmiany obecnie pustą kasę nie spodziewa się inflacji. Tylko że ta inflacja będzie, oczywiście nie teraz i nie zwykła ale jako hiper inflacja. Teraz w krótkim terminie mogą być i odczyty deflacyjne, to oczywiście zależy od czasu zastopowania gospodarki i może się to objawiać spadającą inflacją Mogę was zapewnić że nikt z drukujących na 4 zmiany obecnie pustą kasę nie spodziewa się inflacji. Tylko że ta inflacja będzie, oczywiście nie teraz i nie zwykła ale jako hiper inflacja. Teraz w krótkim terminie mogą być i odczyty deflacyjne, to oczywiście zależy od czasu zastopowania gospodarki i może się to objawiać spadającą inflacją r/r w najliższym czasie - czyli tak jak większość ekonomistów zakłada. Wzrost inflacji nastąpi dopiero wtedy kiedy biliony pustej wydrukowanej kasy zostaną wprawione w ruch odradzającej się i coraz bardziej kręcącej się gospodarki - to może być od za pół roku do kilku lat.

Mega drukowanie pustej kasy na całym świecie na 4 zmiany i totalnie osłabianie i rozwadnianie walut każdego kraju przez każde państwo na tym świecie (na wyścigi zresztą - bo kto nie drukuje ten frajer). Uwzględnijcie też manipulację każdych krajowych urzędów statystycznych (nie tylko w Polsce) przy liczeniu inflacji i przy ciągłych zmianach metodologi jej liczenia (W USA obecnie pokazywaną inflację trzeba pomnożyć razy 2 aby pokazać rzeczywistą inflację liczona w latach 70-tych i 80-tych). Uwzględnijcie też że cały świat jest totalnie zadłużony, są coroczne mega deficyty  a długi krajowe przekraczają 100% PKB prawie każdego kraju będącego w Top20 największych gospodarek świata i jeszcze to, że w tych krajach nie będzie możliwe podnoszenie stóp procentowych przez najbliższe 30 lat bo wtedy ten kraj zawinie się jak Grecja.

A obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja na poziomie rzeczywistym to coś bliżej 10%-12% niż oficjalne statystyki na ok. 5%. W 2008r.-2012r. była ogromna deflacja i stopy na poziomie 6% potem przez lata zaczęły dopiero spadać coraz niżej więc było oczywiste że w czasie kryzysu nikt nie chciał wydawać kasy tylko bezpiecznie trzymać na lokatach dających realnie 7-8%. Zauważcie że spadek stóp procentowych spowodował run na mieszkania i teraz będzie to trwało dalej (po chwilowych zastojach), gdyż realnie na stracie będzie coraz większa część oszczędności zalegających w bankach na nieoprocentowanych kontach - tego jest setki miliardów złotych - oszczędności ludności a do tego jeszcze kasa zwykłych firm handlowych itp., firm inwestycyjnych itp. itd. Już to widzę jak cała ta kasa grzecznie będzie sobie leżała w bankach na 1% przy rzeczywistej inflacji 10% a to jeszcze nie jest ostatnie słowo inflacji i możliwe że będzie więcej.
A co do kasy trafiającej bezpośrednio do ludzi to właśnie to teraz mamy, bo w 2008 roku nic w tym względzie nie zrobiono Tusk tylko wyszedł i gadał że jesteśmy zieloną wyspą a Rostowski dodawał swoje "piniędzy ni ma i nie będzie" i tyle.
Teraz rządy będą tworzyć pieniądz w sposób wykraczający poza wszelkie ograniczenia bilansowe czy pozabilansowe. Warto zwrócić uwagę, że Niemcy wykorzystały do tego celu agencję rządową, nie zaś swój budżet.
Czy system jest aż tak zniszczony, czy wytrącony z równowagi, że sytuacja musi się pogorszyć, zanim będzie mogła nastąpić poprawa? Odpowiedzi na to pytanie niech szukają inni. Jesteśmy jednak przekonani, że po zakończeniu 2020 r. podjęte działania polityczne uruchomią zdecydowane siły inflacyjne, które mogą nawet wskazywać na ryzyko stagflacji.
Cały świat drukuje pusty pieniądz, USA, UE, Japonia, Australia, Chiny itp. nawet
Narodowy Bank Polski (a także m.in. banki centralne w Europie środkowej jak Rumunii i Chorwacji) już zaczęły skupować obligacje państwowe (czyli luzowanie ilościowe), a kolejne kraje pójdą w ich ślady. Stwarza to ryzyko negatywnych efektów drugiej rundy - gwałtowny wzrost inflacji w 2021 i wycofanie się banków centralnych z poluzowania polityki pieniężnej lub jeżeli tego nie dokonają - do wzrostu inflacji w dalszej przyszlści do monstrualnych rozmiarów zwanych hiperinflacją.
denim292
Poprawka - W 2008r.-2012r. w cenach mieszkań była ogromna deflacja, a w realnej gospodarce w 2012r.-2016r.
kondor_plus
Czyli druga w UE NAJWYŻSZA inflacja bazowa (nie kłóćmy się już o te banialuki podawane przez propagandę) to nic złego??? Teraz taką linię obrony wydumali w tvpis, choć jeszcze w grudniu przekonywali tłuszczę że nie ma i nie będzie żadnej inflacji a 500+ to najlepszy program pro-gospodarczy na świecie....

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki