REKLAMA

Lekarka zmarła po czterech dobach dyżuru. Trwa śledztwo

2016-08-10 14:15
publikacja
2016-08-10 14:15

Prokuratura Rejonowa w Białogardzie prowadzi śledztwo w sprawie śmierci lekarki-anestezjologa, która w poniedziałek wieczorem zmarła w Szpitalu Powiatowym w Białogardzie podczas czwartej doby pełnienia dyżuru.

Lekarka zmarła po czterech dobach dyżuru w szpitalu w Białogardzie - zdj. ilustracyjne / fot. Marian Zubrzycki / FORUM

"Komenda Powiatowa Policji w Białogardzie zaplanowała przesłuchanie pracowników szpitala, administracji oraz osób z najbliższego otoczenia lekarki" - powiedziała w rozmowie z PAP Joanna Brzezińska z Prokuratury Rejonowej w Białogardzie. W środę zostanie również przeprowadzona sekcja zwłok.

Rzecznik spółki zarządzającej szpitalem Witold Jajszczok, potwierdził, że lekarka pełniła dyżur czwartą dobę i zapewnił, że było to zgodne z zawartą umową i przepisami prawa.

"Śledztwo jest na wstępnym etapie, w tej chwili wyjaśniamy okoliczności zdarzenia. W momencie, kiedy będziemy mieli komplet materiałów oraz wyniki sekcji zwłok będziemy mogli ustalić, jakie były przyczyny śmierci. To również określi dalszy kierunek naszego postępowania" wyjaśniła.

"W związku z brakami kadrowymi, a także zamknięciem 1 sierpnia br. oddziału anestezjologii oraz intensywnej opieki medycznej placówka w Białogardzie jest pod stałą kontrolą" powiedziała w rozmowie z PAP rzecznik prasowa zachodniopomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Małgorzata Koszur. "W związku ze śmiercią lekarza, w środę w trybie doraźnym do szpitala udał się zespół kontrolerów, aby na miejscu sprawdzić, czy jest zapewnione całodobowe świadczenie anestezjologiczne w zakresie położnictwa, a także prowadzenia zabiegów na chirurgii ogólnej i ginekologii" - dodała.

Jak zaznaczyła, kontrolerzy stwierdzili, że "na miejscu jest lekarz anestezjolog, a z przedstawionego przez dyrekcję grafiku prac wynika zabezpieczenie anestezjologii w kolejnych dniach roboczych jak i podczas dyżurów".

Zachodniopomorski oddział NFZ zobowiązał świadczeniodawcę do bieżącego zgłaszania zmian w harmonogramach pracy personelu, zarówno w systemie informatycznym, jak i na piśmie.

Koszur powiedziała, że zamknięcie 1 sierpnia oddziału intensywnej opieki medycznej wymogło na świadczeniodawcy zapewnienie wymaganej opieki przez skierowanie pacjentów do najbliższych szpitali, w tym wypadku w Koszalinie, Kołobrzegu i Szczecinku.

1 sierpnia br. Szpital Powiatowy w Białogardzie zawiesił na okres miesiąca działalność Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej. Decyzja dyrekcji związana była z brakiem możliwości zapewnienia wymaganej obsady anestezjologicznej. Informacja ta została przekazana Wojewodzie Zachodniopomorskiemu, dyrektorowi NFZ oraz Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. Oddział Intensywnej Opieki Medycznej w szpitalu w Białogardzie to 4 łóżka dla pacjentów.

Dyżur lekarki miał trwać cztery dni

"Lekarka w szpitalu pełniła w poniedziałek czwartą dobę dyżuru" potwierdził Witold Jajszczok, rzecznik prasowy spółki Centrum Dializ w Sosnowcu, która zarządza białogardzkim szpitalem. "Sugestia, że pracowała przez 96 godzin i że mogło być to przyczyną jej śmierci, jest nieprawdziwa" podkreślił.

"Od 1 sierpnia nie działa oddział intensywnej opieki medycznej, w związku z tym ilość pracy anestezjologa jest wyraźnie niższa. W zawodach lekarskich takich jak anestezjolog można bardzo precyzyjnie wykazać, ile w trakcie dyżuru lekarz faktycznie pracuje. W dniu zdarzenia lekarka pracowała 3 godziny, w niedzielę 4. Sugerowanie, że człowiek pracujący 3 godziny dzienne i pozostający w dość komfortowych warunkach podczas dyżuru zmarł z przepracowania, jest nie na miejscu" dodał Jajszczok.

Rzecznik prasowy zaznaczył, że anestezjolożka nie była pracownikiem etatowym szpitala w Białogardzie. "Prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą, w związku z tym sama regulowała rytm i tempo pracy. Ponieważ była zainteresowana komasowaniem godzin pracy, a i my byliśmy zainteresowani takim rozwiązaniem, to taka umowa została zawarta i była realizowana. Żaden przepis prawny nie zabrania takiej praktyki. W związku z tym, że lekarka nie była naszym etatowym pracownikiem, to normy wynikające z Kodeksu Pracy nie obowiązują" powiedział.

"Nasze najważniejsze działanie polega na zapewnieniu opieki anestezjologicznej pacjentom szpitala. We wtorek rozpoczęliśmy poszukiwania w całej Polsce lekarzy, którzy podejmą się pracy w Białogardzie, co pozwoli na nieprzerwane działanie wszystkich jego oddziałów" zapewnia rzecznik. Jak dodał, od 1 września zostanie zatrudniony nowy anestezjolog, co oznacza ponowne uruchomienie oddziału intensywniej opieki medycznej.

Spółka Centrum Dializ przekazała wszystkie niezbędne informacje potrzebne policji i prokuraturze do prowadzenia śledztwa, sama nie planuje na chwile obecną prowadzenie własnego dochodzenia w tej sprawie.

Lekarze wstrząśnięci śmiercią koleżanki po fachu

Ze względu na trudną sytuację finansowa Szpital Powiatowy w Białogardzie został przejęty do zarządzania przez spółkę Centrum Dializ z siedzibą w Sosnowcu. Od 1 stycznia trwa proces restrukturyzacji placówki. W styczniu br. dług wynosił 15 milionów zł. W szpitalu pracuje na rożnych formach zatrudnienia około 10 anestezjologów, w tym 2 na etatowych. W szpitalu znajduje się 10 oddziałów, m.in. chirurgiczny, noworodkowy i dziecięcy, wewnętrzny i ginekologiczny, a także poradnie medyczne.

Samorząd lekarski wydał w środę komunikat, w którym wskazał, że jest "wstrząśnięty" śmiercią lekarki z Białogardu, która wedle medialnych doniesień pracowała nieprzerwanie przez wiele godzin. Prezes NRL Maciej Hamankiewicz zaapelował do dyrektorów szpitali "o właściwą i odpowiedzialną organizację czasu pracy wszystkich lekarzy, również tych pozostających na kontraktach". (PAP)

mzb/ ozk/ malk/

Źródło:PAP
Tematy
Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Advertisement

Komentarze (29)

dodaj komentarz
~Klara
To niech nie pracują na kilku etatach i jeszcze prywatnie.Im zawsze będzie mało . ZA NOCNY DYZUR MAJA ok 1700,zł .to jak nie będą brać dyżurów.
~dyżurant
Dyżur to nie jest aktywna praca! Jak sama nazwa wskazuje to gotowość do niezwłocznego podjęcia pracy. W zależności od specyfiki dyżuru można mieć na nim 'urwanie głowy', albo kompletny spokój.
To jak długo była na dyżurze nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Znacznie istotniejsza jest informacja, której
Dyżur to nie jest aktywna praca! Jak sama nazwa wskazuje to gotowość do niezwłocznego podjęcia pracy. W zależności od specyfiki dyżuru można mieć na nim 'urwanie głowy', albo kompletny spokój.
To jak długo była na dyżurze nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Znacznie istotniejsza jest informacja, której nikt nie podaje - ile godzin przez te cztery dni przepracowała, w jakich odstępach (czy miała możliwość wyspać się między okresami aktywności), itp.
Pisanie, że ktoś umarł z przepracowania bo miał dyżur jest kompletną bzdurą, nieznajomością tematu, albo po prostu próbą zrobienia 'chwytliwego newsa'.
Pomijając kwestię, że trwa śledztwo mające na celu wyjaśnić czy dyżur i praca miały jakikolwiek związek z tą śmiercią.
~omg
Taka była mądra a teraz umarła ?
~Salonowa
Pokaż lekarzu co masz w garażu?
~Radek
Lekarze są zmuszani do podpisywania niekorzystnych dla nich kontraktów. Mają w umowach zapis, którym gwarantują obsłużenie szpitala/oddziału w czasie dyżuru, bez względu na ilość pacjentów wymagających ich uwagi. Dla szpitala to tzw. dupochron, żeby nikt nie zarzucił mu, że kimś się nie zaopiekowali, bo lekarz Lekarze są zmuszani do podpisywania niekorzystnych dla nich kontraktów. Mają w umowach zapis, którym gwarantują obsłużenie szpitala/oddziału w czasie dyżuru, bez względu na ilość pacjentów wymagających ich uwagi. Dla szpitala to tzw. dupochron, żeby nikt nie zarzucił mu, że kimś się nie zaopiekowali, bo lekarz był zajęty innym pacjentem. Lekarze nie mają alternatywy - na etat mogą liczyć tylko osoby z "plecami" w danej placówce.

Ktoś może powiedzieć: "przecież nikt go nie zmusza do podpisania tego kontraktu, może iść gdzie indziej". Tylko w praktyce "gdzie indziej" zastaje taką samą sytuację. Dyrekcji szpitala nie można za bardzo obwiniać za taką sytuację - bo wiadomo, że szpitale są niedofinansowane. Ze strony NFZ jest presja na niskie koszty leczenia, a pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Etatowi pracownicy są bardziej roszczeniowi, trudniej za ich pomocą zapełnić grafik.

To są trudne tematy, każda ze stron (NFZ/szpitale/lekarze/pacjenci) mają swoje problemy i racje. Nie da się dogodzić wszystkim. A najgorsze jest to, że w starzejącym się społeczeństwie może być tylko gorzej...
~Leszczu
Komentarz obiektywny. +1
~cccc
Ile zarabiała na godzinę dyżuru ?
To się nazywa zatyrać się na śmierć i nawet da się to policzyć !
~Jan
Prokurator będzie teraz udawał zdziwienie. A przecież gdyby tylko przestudiować listę płac lekarzy to okazało by się że 8/10 lekarzy nie dość że pracują non stop na kilku etatach to posiadają cudowną zdolność bilokacji. Np. moja doktor od 14 przyjmuje w przychodni pomimo tego że, do 18 ma dyżur w szpitalu. I zdanża :)
~Radek
Są takie czarne owce w społeczeństwie lekarskim (i to niemało). Bardzo zwracają na siebie uwagę, ponieważ bogacą się masakrycznie w stosunku do przeciętnego zjadacza chleba. Ale nie można tego przenosić na wszystkich lekarzy! Znam wielu, którzy są znakomitą przeciwwagą dla tych oszustów!
~666
praca wzbogaca ale życie skraca

Powiązane: Służba zdrowia pod kroplówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki