REKLAMA

Legendarna WSK powróci na drogi w ciągu 3 lat. Ma być nadal produkowana w Świdniku

2015-09-18 06:00
publikacja
2015-09-18 06:00

W ciągu trzech lat na polskie drogi ma powrócić legendarna WSK. Po długiej przerwie ze świdnickiej fabryki ma wyjechać nowa transza motocykli, do których ciągle wzdychają entuzjaści motoryzacji. Michał Piotrowicz, koordynator projektu, zdradza w rozmowie z Bankier.pl kilka szczegółów dotyczących wskrzeszenia tej marki na polskim rynku.

Motocykle marki WSK produkowano w Świdniku przez prawie trzydzieści lat. Ostatnie sztuki wyjechały na drogi w 1985 roku. Produkowane modele idealnie wpisują się w aktualną modę na 125-ki. Choć konkurencja jest duża, bo na rynek wrócił także Romet i Junak, WSK ma zawalczyć o klienta tym, czym walczyła przed laty. „Trzymać fason, a nie silić się na oryginalność” to domena, która przyświeca obecnym właścicielom marki.   

fot. Świdnik Wysokich Lotów / / youtube.com

Mateusz Gawin, Bankier.pl: Projekt wskrzeszenia legendarnej wueski to raczej przedsięwzięcie entuzjastów czy skrzętnie opracowany projekt biznesowy?

Michał Piotrowicz: Jedno i drugie. Początkowo pomysł pojawił się w głowach pasjonatów marki czy niejednokrotnie motocykli w ogóle. W zaciszu garaży i warsztatów wykonano sposobem gospodarczym ogromną pracę konstruktorską, która spotkała się z uznaniem wielu osób spoza pierwotnego grona entuzjastów. Dzięki temu, że jesteśmy specjalistami z różnych branż, idea wskrzeszenia kultowej marki motocyklowej przerodziła się w projekt biznesowy.

Trudno było pozyskać prawa do tak legendarnej marki?

Choć o naszym projekcie zrobiło się głośno dopiero w ostatnim czasie, to pracujemy nad nim od lat. Od początku w nasze działania zaangażowane jest wiele osób związanych z WSK PZL Świdnik, w tym kibicujące nam kierownictwo zakładu, którego przychylność i zaangażowanie rozwiązuje wiele kwestii, również dotyczących spraw formalno-prawnych związanych z marką.

Każdy duży biznes poprzedzają analizy rynku. Co pokazały Wasze? Dla kogo ma być nowa WSK?

Cieszę się, że od razu zostaliśmy zaliczeni do kategorii dużego biznesu. Kiedy spojrzymy na rynek globalnie, możemy odnieść wrażenie, że wszystkie potrzeby klientów zostały już zaspokojone. Niestety, ale przewrotnie na nasze szczęście, rachunek ekonomiczny rządzący produkcją dóbr codziennego użytku determinuje niejednokrotnie poziom jakości i geograficzne miejsce wytwarzania w krajach o najniższych kosztach produkcji. Dostrzegamy, że nie każdemu to odpowiada. Tęsknimy za rodzimym przemysłem i jego wyrobami, nawet za tymi wyprodukowanymi przed laty. Wracają do łask dawne marki i oryginalne wyroby nimi sygnowane. Rozwija się ruch restauratorski ludzi przywracających je do dawnej świetności. Zapanowała moda na retro. Właśnie to w połączeniu z codziennym patriotyzmem stwarza nam niepowtarzalną szansę, również w ujęciu biznesowym.

Czyli wueska będzie produkowana wyłącznie w Polsce?

Od początku naszym zamierzeniem jest, aby motocykle były produkowane w Polsce, w Świdniku. Chcemy bazować na naszym lokalnym potencjale rozwojowym w postaci historii, zdolnych inżynierów, wykwalifikowanych pracowników i ogromnym zapleczu technicznym.

Z takim zapleczem kadrowym zapewne praca wre. Na jakim jesteście obecnie etapie?

Wyszliśmy z założenia, że na początku trzeba uporządkować to wszystko, co do tej pory powstało w obszarze motocykli w murach naszej rodzimej wytwórni. Dzięki zaangażowaniu wielu oddanych osób i silnemu wsparciu ze strony władz miasta udało się stworzyć w ramach Miejskiego Ośrodka Kultury Strefę Historii z wydzieloną Moto Strefą WSK, w której zgromadzono wiele ciekawych eksponatów dokumentujących historię produkcji motocykla. Powstały pierwsze publikacje, które są źródłem rzetelnych informacji na temat poszczególnych wyrobów motocyklowych fabryki. Trwają prace nad kolejnymi.

W toku tych prac wyłuskaliśmy kilka ciekawych prototypów zarówno całych motocykli, podzespołów, jak i rozwiązań, które nie wyszły poza deskę inżyniera, który je opracowywał. To one właśnie były przez lata inspiracją dla pasjonatów, którzy starali się je urzeczywistnić w prywatnych garażach czy warsztatach. Dokonana systematyka oraz wyłonione grono wartościowych ludzi z ich wiedzą i umiejętnościami stanowią silne podstawy naszego przedsięwzięcia. Obecnie opracowujemy strukturę formalno-prawną projektu oraz pracujemy nad stabilnym źródłem finansowania.    

W toku produkcji będą brali udział ludzie, którzy już pracowali przy WSK-ach w czasach ich świetności?

Zdecydowanie tak. Wielu z nich jest zaangażowanych w projekt od samego początku. Tak, jak wspomniałem, ich wiedza i umiejętności są dla nas kluczowe i stanowią doskonały punkt wyjścia dla całego przedsięwzięcia. Najbardziej aktywne osoby są zrzeszone w Świdnickim Klubie Miłośników Techniki, Strefie AK1, który jest zapleczem technicznym naszych dotychczasowych działań.

Sama konstrukcja będzie nawiązywała do tradycyjnego designu czy będzie to coś zupełnie nowego?

Mamy kilka koncepcji, które są obecnie weryfikowane od strony biznesowej i marketingowej. Na pewno chcemy nawiązywać do naszego kultowego motocykla również designem, ale całość musi być wykonana w technologii XXI wieku i odpowiadać na obecne oczekiwania potencjalnych klientów.

Sentyment sentymentem, ale dla klientów na pewno ważna będzie cena.

Ostateczna cena poszczególnych modeli będzie związana z rozwiązaniem, które przyjmiemy i zakończonymi sukcesem pracami badawczo-rozwojowymi. Wszystko zależy od tego, czy wybierzemy sprawdzony model z przeszłości i dostosujemy go do obecnych czasów, czy będziemy bazowali na rozwiązaniu prototypowym, które nigdy nie weszło do produkcji, czy stworzymy zupełnie nowy motocykl, oczywiście w klimacie modeli sprzed lat. Bez względu na przyjęte rozwiązanie planujemy również wprowadzenie na rynek wersji rozwojowych, nieco droższych, ale wciąż w przystępnej cenie.

Duża część tego motocyklowego tortu jest już zagarnięta przez Rometa i Junaka. Czym chcecie z nimi konkurować?

Kuriozalnie poprzez bycie sobą. WSK ma swoich wiernych użytkowników i pasjonatów, to kultowy motocykl i właśnie na tym powinniśmy bazować. Trzymać fason, a nie silić się na oryginalność. To zupełnie inny klimat, przerwana historia, którą zamierzamy dokończyć zgodnie z oczekiwaniami rzeszy ludzi, fanów marki.  

fot. Marek MICHALAK / / EastNews

I kiedy Polacy mogą spodziewać się jej dokończenia?

Cały projekt składa się z kilku etapów. Do komercjalizacji i wprowadzenia pierwszych motocykli na rynek dojdzie w ciągu trzech lat.

W pierwszej turze produkcji dużo takich pojazdów wyjedzie z fabryki?

Za wcześnie na zdradzanie szczegółów. Powiem tylko, że pierwsza seria będzie liczyła kilkadziesiąt maszyn.

Rozmawiał Mateusz Gawin, Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Dokonaj kolejnego zrównoważonego wyboru

Dokonaj kolejnego zrównoważonego wyboru

Advertisement

Komentarze (96)

dodaj komentarz
~Lokkki
Fajny pomysł (mi utkwiła w pamięci maszyna sąsiada jakaś przejściówka pomiędzy wfm i wsk dłuższa od wsk o pół koła, głębokie błotniki siedzenia miał od mzk tropik bardzo ładnie zrobione (oryginalne mu ukradli a te podwójne fajnie wyglądały) i cała maszyna w wiśniowym kolorze - śliczna)
~xv600
WFM-ka była trochę lepsza od WSK-i bardziej nie zawodna w eksploatacji hej !!!
~majkel
Z chinskim silnikiem mam nadzieje ze ktos tego zabroni !!!!!!
~szpak1982
A niby dlaczego? Chińskie silniki są obecnie trwałe i solidne. To nie to samo co w latach 90, przy tanich skuterkach 50. W zasadzie nie ma sensu tłumaczyć tego osobom, które piszą komentarze na takim poziomie, bo czuć, że człowiek dyskutuje z jakimś dzieckiem z internetu.
Nie mniej jednak, ta moda na ubliżanie chińskim
A niby dlaczego? Chińskie silniki są obecnie trwałe i solidne. To nie to samo co w latach 90, przy tanich skuterkach 50. W zasadzie nie ma sensu tłumaczyć tego osobom, które piszą komentarze na takim poziomie, bo czuć, że człowiek dyskutuje z jakimś dzieckiem z internetu.
Nie mniej jednak, ta moda na ubliżanie chińskim silnikom, jest już wybitnie żałosna. Od kilku lat ich jakość stoi na dobrym poziomie, chińscy producenci inwestują w rozwój i własne placówki badawcze. Więc z jednej strony mamy nadal kopie japońskich silników, które mają coraz lepszą solidność, a z drugiej strony mamy progres i własne rozwiązania. Nie się co wyśmiewać z chińskich silników. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, jak wielu japońskich, niemieckich i włoskich producentów współpracuje z chińskimi producentami.

Więc dla WSK nie może być lepszej perspektywy, jak dobry, nowy, chiński silnik.

Fanatycy z klapami na oczach ciągle ujadający na chińskie silniki, muszą w końcu przejrzeć na oczy, poczytać opinie właścicieli takich, chińskich motocykli, aby przekonać się, że w tak tanim sprzęcie, silnik jest dobry, trwały i solidny. Jedyny minus takich motocykli, to polski montaż, ale na to również są rady - godzinka w garażu z kluczem i dokręcenie wszystkich śrub. O silnik nie trzeba się zbytnio martwić. Właściciele prawdę wszystkim powiedzą, to ich należy słuchać, a nie jakiejś dzieciarni z internetu, która nie ma bladego pojęcia o dobrej jakości chińskich silników.
~misiek
ta i pewnie bedzie cuchnac chinczyzna jak pseudo junaki romety itp wynalazki z polskim logo....
~szpak1982
Odezwał się sebix spod bloku na rozsypującej się 15 letniej kosiarce, którą upala w klapkach. Gdyby takie cwaniaczki jak ty miały elementarną wiedzę na temat chińskich podzespołów, to widziałyby, że w junakach i rometach, chińskich silnik na luzie przejedzie bez remontu kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Owszem, Odezwał się sebix spod bloku na rozsypującej się 15 letniej kosiarce, którą upala w klapkach. Gdyby takie cwaniaczki jak ty miały elementarną wiedzę na temat chińskich podzespołów, to widziałyby, że w junakach i rometach, chińskich silnik na luzie przejedzie bez remontu kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Owszem, nie jest to japoński poziom, ale na dzień dzisiejszy te chińskie silniki są bardzo trwałe. Wystarczy poczytać fora, serwisy, jakiekolwiek media, gdzie wypowiadają się WŁAŚCICIELE motocykli z chińskimi silnikami. Ale sebixy nadal są w latach 90, i myślą, że chińskie silniki np. w 125, są tym samym, czym 50 w latach 90. Tak oczywiście nie jest. Odnośnie rometów i junaków, do jednej rzeczy można się przyczepić - montaż w polskich fabrykach. Za to ogólnie chińskie części - trwałe, niezawodne, solidne. To są realia 2016 roku. Więc dzieciaki, sebixy i dresiki wyjące swoimi szportowymi przekoszonymi szrotami o 23:00 w nocy, przestańcie pisać głupoty i kłamstwa.
~roman
mam jeszcze wsk bak z z1977 r cieszy oko
~Michał
Czekam z niecierpliwoscią i rezerwuje
~Skatinator
jeśli to będzie wsk która będzie identyczna jak te które były kiedyś tylko z np elektronicznym zapłonem to biorę w ciemno niezależnie od ceny. ale jeśli to będzie nowoczesny szajs jak nowy junak czy romet to nawet nie chcę tego oglądać na oczy

Powiązane: Motoryzacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki