Grzegorz Lato ocenił, że nie ma podstaw do poddania się do dymisji. Chciałaby tego między innymi minister sportu Joanna Mucha - po słabym występie Polaków na EURO 2012. Grzegorz Lato powiedział, że PZPN zrobił wszystko co mógł dla naszych piłkarzy, by wyszli z rozgrywek grupowych mistrzostw. Podkreślił, że nasi zawodnicy mieli dobry hotel, dobre miejsce do zgrupowania i wszelkie inne warunki - psychologa, dobry sprzęt, odżywki.
Prezes PZPN zapowiedział, że 5 lipca, czyli już po zakończeniu mistrzostw Europy, podejmie decyzję, czy kandydować na prezesa podczas jesiennego zjazdu Związku. Jak stwierdził, polskiej piłce niepotrzebne są "wojenki-podjazdówki".
Szef PZPN zapowiedział, że najbliższe mecze polskiej reprezentacji poprowadzi nowy trener. Rozpoczęła się już faza wyłaniania nowego szkoleniowca. Kontrakt Franciszka Smudy upływa z końcem sierpnia, jednak po rozmowie z nim Grzegorz Lato podjął decyzję, że zostanie rozwiązany wcześniej, a wszelkie należności wynikające z tego tytułu zostaną wypłacone. Następca Smudy jest poszukiwany wśród Polaków i obcokrajowców.
Grzegorz Lato mówił, że apele o jego dymisję mogą zaszkodzić drużynie, która za kilka tygodni rozegra mecze towarzyskie, a za parę miesięcy zacznie walczyć w eliminacjach mistrzostw świata. Odpierał też zarzuty piłkarzy o niewystarczającej liczbie biletów dla ich rodzin. Jak mówił, na każdy mecz nasi zawodnicy mieli po 9 biletów, a mogli je odebrać od dyrektora reprezentacji 4. czerwca, a więc 4 dni przed rozpoczęciem turnieju.
W konferencji prasowej uczestniczył też Stefan Majewski, wymieniany jako jeden z kandydatów na stanowiska nowego selekcjonera.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/to/dabr
Źródło:IAR





























































