Michalkiewicz zauważa, że w Laosie co prawda rządzi partia komunistyczna, ale od komunizmu zdecydowanie się odcina. Oczywiście nie musi to być odcinanie się autentyczne; już prędzej - jakaś "mądrość etapu", niemniej jednak się odcina. Zdaniem felietonisty "Najwyższego Czasu" pewne światło rzuca na to fakt, że obecnie największym "sojusznikiem" Laosu jest Japonia, co widać na tamtejszych drogach w postaci japońskich półciężarówek oraz maszyn drogowych i budowlanych, które wszystkie pochodzą jeśli nie z kraju kwitnącej wiśni, to z Korei - oczywiście Południowej.
W tej sytuacji eksponowanie wyższości komunizmu byłoby nie tylko nietaktem, ale graniczyłoby ze śmiesznością. "Takie idiotyzmy możliwe są tylko w Polsce, no i oczywiście - w Unii Europejskiej, która najwyraźniej postanowiła doprowadzić Europę do zguby przy pomocy tutejszych marksistów. Komuchy laotańskie, podobnie jak wietnamskie, najwyraźniej zdają sobie sprawę, że wojna z terroryzmem to nie żarty i że trzeba uważać, bo w razie czego długo trzeba by się potem tłumaczyć" -pisze Stanisław Michalkiewicz w najnowszym numerze tygodnika "Najwyższy Czas".
"Najwyższy Czas!"/IAR/dabr
Źródło:IAR





























































