Czwartkowy poranek przyniósł dalsze umocnienie polskiego złotego. Kurs euro spadł do najniższego poziomu od grudnia 2020 roku. Notowania franka szwajcarskiego znalazły się najniżej od ponad roku. Nowe „powojenne” minimum wyznaczył także dolar amerykański.


Nasza waluta nie przestaje zaskakiwać swoją żywotnością. Po nieudanej próbie odreagowania wiosennych spadków kurs euro w czwartek pogłębił swoje dwuletnie minimum. O 11:33 za euro płacono 4,4262 zł. Wcześniej kurs EUR/PLN dotknął nawet poziomu 4,4226 zł, co było najniższą wartością od 11 grudnia 2020 roku.
Od Wielkanocy kurs euro spadł o ponad 26 groszy, zaś od lutego szczytu obniżył się o 37 groszy. Dzięki temu udało się z nawiązką odrobić straty, jakie nasza waluta poniosła na skutek rosyjskiej agresji na Ukrainę i zachodnich sankcji wymierzonych w Rosję. Jesteśmy też coraz bliżej odrobienia „covidowych” strat. Przed marcem ’20 euro kosztowało ok. 4,25 zł.
W dalszym ciągu zniżkowały też notowania dolara. Amerykańska waluta globalnie straciła względem euro – kurs EUR/USD zbliżył się do bariery 1,10 i osiągnął najwyższy poziom od maja. W rezultacie kurs USD/PLN spadł do 4,0266 zł i był najniższy od lutego 2022 roku. W ten sposób „zielony” już niedługo może kosztować mniej niż 4 złote, co jeszcze trzy miesiące temu jawiło się jako scenariusz trudny do wyobrażenia.

Słabł także frank szwajcarski. Rynek walutowy najwyraźniej spodziewał się czego innego po dzisiejszej decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego, który zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów podniósł stopy procentowe o 25 pb. Mimo to frank wyraźnie osłabił się względem euro. Na polskim rynku skutkowało to spadkiem notowań helweckiej waluty do poziomu ok. 4,50 zł.
Są to najniższe ceny franka od czerwca ubiegłego roku. Równocześnie jednak helwecka waluta pozostaje droga jak na historyczne standardy. Przed 2022 rokiem frank nigdy nie kosztował więcej niż ok. 4,52 zł.




























































