Środowy poranek przyniósł dalsze osłabienie polskiej waluty. Złotemu ciąży umacniający się dolar oraz niepewna sytuacja polityczna w Polsce. Kurs euro może wkrótce zaatakować lipcowe szczyty, otwierając drogę do dalszej deprecjacji złotego.


O 9:49 kurs euro rósł o blisko dwa grosze, osiągając wartość 4,5880 zł. W niespełna tydzień wspólnotowa waluta podrożała o ponad 5 groszy, szybko powracając w rejon newralgicznego oporu na poziomie 4,60 zł. Na gruncie analizy technicznej przebicie tego poziomu otwierałoby drogę do ataku na covidowe szczyty (4,6734 z końcówki marca). Kolejnym przystankiem prawdopodobnie byłyby dopiero okolice 5 zł za euro.
Na dotychczasowe przyczyny niechęci zagranicznych inwestorów do polskiej waluty (głęboko ujemne realne stopy procentowe, pasywna postawa RPP oraz ogólny kiepski sentyment do walut rynków wschodzących) nałożyły się nowe problemy. Pierwszym jest siła dolara, który umacnia się względem euro od czasu piątkowego raportu z rynku pracy. Mocny dolar zwykle działa niekorzystnie na notowania walut krajów rozwijających się.
Drugi czynnik wyszedł na jaw wczoraj wieczorem. Zdymisjonowanie wicepremiera Jarosława Gowina oznacza koniec dotychczasowej koalicji rządowej. Istnieje więc ryzyko powstania rządu mniejszościowego lub nawet przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Zagraniczni inwestorzy zazwyczaj nie przepadają za tego typu polityczną szarpaniną, preferując nawet rządy kiepskie ponad polityczną niepewność.
Powagę sytuacji lepiej ilustruje sytuacja na indeksie złotego – czyli wskaźniku odzwierciedlającym siłę złotego na podstawie zachowania najważniejszych złotowych par walutowych: EUR/PLN, USD/PLN, CHF/PLN i GBP/PLN. Po ostatnim osłabieniu polskiej waluty indeks złotego znalazł się niebezpiecznie blisko minimów wyznaczonych w roku 2016 (Brexit) oraz 2020-21 (Covid-19). Ewentualne przełamanie tej linii wsparcia otwierałoby drogę do dalszej deprecjacji polskiego pieniądza.
Słabość złotego jest jeszcze lepiej widoczna na parze z dolarem. W środę rano za amerykańską walutę płacono prawie 3,92 zł, czyli o blisko dwa grosze więcej niż wczoraj oraz już o 28 groszy więcej niż jeszcze dwa miesiące temu.
Tegoroczne rekordy niedługo może zaatakować także kurs franka szwajcarskiego. Dziś rano helwecka waluta była wyceniana na przeszło 4,24 zł, czyli już tylko 2,5 grosza poniżej lipcowego szczytu. Przed jego przełamaniem jak na razie chroni nas jedynie odbicie na parze euro-frank. O przeszło dwa grosze zwyżkowały notowania funta brytyjskiego, którego rynek wyceniał na ponad 5,41 zł.
Krzysztof Kolany































































