Na rynku walutowym trwa rażąca słabość polskiego złotego. Kurs euro utrzymuje się blisko najwyższych poziomów od 12 lat. Z kolei funt brytyjski osiągnął najwyższe notowania od prawie 5 lat.


W poniedziałek rano kurs euro dotarł do 4,6702 zł, a więc do najwyższego poziomu od marca 2009 roku. I choć do godziny 16 notowania euro obniżyły się do 4,6679 zł, to polska waluta wciąż pozostaje niezmiernie słaba.
Polska waluta pozostaje nadzwyczajnie słaba od ponad roku. Czyli od kiedy doszło do pierwszego lockdownu. Najnowsza fala osłabienia złotego trwa od połowy lutego. Od tego czasu kurs euro wzrósł o przeszło 17 groszy, przekraczając covidowe szczyty z marca, października i grudnia 2020 roku.
- Ten tydzień może przynieść dalsze osłabienie złotego. Krajowej walucie nadal ciążą wszystkie ryzyka widoczne w ubiegłym tygodniu, jak obawy związane z orzeczeniem Sądu Najwyższego dot. hipotecznych kredytów walutowych. Nakłada się na to niższa płynność na rynku z uwagi na święta. To potencjalnie niebezpieczna mieszanka, która może pozwolić na wzrost pary nawet w pobliże 4,70 - napisali ekonomiści ING Banku Śląskiego.

O ponad 5 groszy rosły dziś notowania funta brytyjskiego, za którego płacono nawet 5,4633 zł (o 16 to 5,4887 złl). Inwestorzy obserwowali z atem najwyższe notowania szterlinga od czerwca 2016 roku. Czyli od szoku, jakim dla rynków finansowych było referendum przesądzające o opuszczeniu struktur UE przez Wielką Brytanię.
Dolar amerykański drożał o prawie dwa grosze, osiągając cenę 3,96 zł. Kurs franka szwajcarskiego po wzroście o ponad trzy grosze przekraczał już 4,215 zł.
KK/PAP































































