REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Kucharczyk z ISP: Prezydent jest niereformowalny

    2008-12-22 15:23
    publikacja
    2008-12-22 15:23
    Gość Radia PiN

    Jacek Kucharczyk

    22.12.2008 r.

    Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest dziś dr Jacek Kucharczyk - dyrektor programowy Instytutu Spraw Publicznych. Dzień dobry panie doktorze.

    Jacek Kucharczyk: Dzień dobry.

    CS: Posiedzenie Sejmu z wetami w roli głównej za nami - pięć do trzech wygrał rząd - czy to zmieni politykę prezydenta?

    JK: Nie, nie sadzę, żeby to zmieniło politykę prezydenta. Mi się wydaje na podstawie tych doświadczeń od 2005 roku można powiedzieć, że prezydent jest niereformowalny i będzie nadal prowadził politykę bycia de facto w opozycji wobec rządu. Natomiast zmienia to rzeczywiście trochę układ sił na scenie politycznej, dlatego że gdyby ta współpraca między Platformą Obywatelską i PSL z jednej strony a lewicą z drugiej miała się okazać bardziej trwała to weta prezydenta byłyby w większości bezsilne.

    CS: Wierzy pan, w to, że ta współpraca może się okazać bardziej trwała?

    JK: Tak, jak uważam, że po ponad roku takich prób i błędów chyba obie strony widzą, że próby wygrywania, z jednej strony szantażowania lewicy tym, że nie może przecież się z PiS zadawać, z drugiej strony próby lewicy bycia taką radykalnie populistyczną jak PiS formacją, że to jest ślepy zaułek i myślę, że to sprawa szczególnie emerytur pomostowych, gdzie obie partie zachowały się trochę mówiąc górnolotnie, zgodnie z polskim interesem i obaliły weto prezydenta, pokazuje, że w lewicy wygrywa ten nurt nazwijmy to rozsądku i reform raczej niż takiej populistyczny ekonomizm, który stosuje PiS.

    CS: Mówi pan chyba, a wcześniej stwierdził, że obie strony a ja mam wrażenie właściwie patrząc realnie na lewicę, no to mamy tak naprawdę półtorej strony czyli, koalicja PO - SLD, no i ta połówka lewicy skupiona wokół Olejniczaka i by to zamiast „chyba” nastąpiło słowo, że „na pewno” to chyba musiałoby dojść do tego, że Olejniczak znowu przejmuje całą władzę w SLD, bądź też ktoś z innych liderów, ale skupionych właśnie wokół owego nurtu Olejniczaka, a to z kolei na chwilę obecną jest mało prawdopodobne, bo Napieralski nie odda tak łatwo władzy.

    JK: Napieralski nie odda władzy, ale ja bym nie łączył na stałe konfliktu personalnego wewnątrz lewicy, konfliktu Olejniczak - Napieralski z takim konfliktem nazwijmy to ideowo - strategicznym, to znaczy czy ma to być centrolewica czy bardziej taka lewica skrajna i to, że Napieralski w tej chwili broni…

    CS: A nie jest tak, że właśnie Olejniczak to taka lewica proeuropejska?

    JK: Tak to rzeczywiście było, tyle tylko, że ja nie jestem przekonany, czy ci obaj panowie są na tyle silnie przywiązani do tych stanowisk, czy też jest to pewien wybór taktyczny dla nich, czyli jeżeli Napieralski zrozumie, że nie ma na lewicy poparcia wśród swoich kolegów dla takiej opcji typu PiS - bis, lewicowy PiS to być może zmieni zdanie i się przesiądzie do tego drugiego wagonu. Także ja bym tutaj nie wykluczał takiej sytuacji, po prostu sama lewica musi się zastanowić co zwiększa jej szanse odbudowania swoich wpływów politycznych, czy taka radykalna kontestacja i konkurowanie na radykalizm z PiS, czy jednak budowanie takiej formacji centrolewicowej, która trochę się będzie od Platformy różniła, ale jednocześnie będzie jednak kontynuowała pewien nurt reformatorski.

    CS: Gdyby to się spełniło, no to w niezbyt dobrej sytuacji stawia to na przyszły rok PiS jako partię opozycyjną…

    JK: Rzeczywiście gdyby doszło do takiej współpracy parlamentarnej PiS, jego realny wpływ na politykę byłby zredukowany do zera, bo nie mógłby już podtrzymywać wet prezydenckich, właściwie mógłby jedynie radykalizować swoją retorykę, natomiast, jeśli chodzi o stopowanie pewnych projektów rządowych, no nie byłaby to partia skuteczna.

    CS: A czy to paradoksalnie nie zmusiłoby wtedy prezydenta Lecha Kaczyńskiego do tego, by jednak bardziej merytorycznie rozmawiać z rządem?

    JK: Tak jak powiedziałem, mnie się wydaje, że prezydent Kaczyński nie jest w stanie jakby porzucić tych okopów, którymi się otoczył i w których się broni w tej chwili. Z taką podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia już do następnych wyborów prezydenckich. Ja nie sądzę, żeby pałac prezydencki mógł nagle zmienić jakąś swoją politykę, zacząć budować szerokie porozumienie, wyjść poza ten ścisły sojusz z PiS, nie widzę takiej możliwości patrząc na to jak prezydent się zachowywał, odkąd został wybrany prezydentem.

    CS: To było tak naprawdę już w tym roku ostatnie posiedzenie Sejmu, kolejne już w przyszłym. Spróbujmy panie doktorze w takim razie podsumować politycznie ten kończący się powoli rok 2008. Dla pana był to rok pod znakiem kogo, czego?

    JK: Dla mnie to był jednak rok pod znakiem wydarzeń międzynarodowych przede wszystkim, znaczy to, co się działo w Polsce było trochę echem i tak naprawdę nie było aż tak interesujące, jak to co się działo na świecie i takim wydarzeniem numer jeden był jednak nawet nie kryzys finansowy, tylko wybór Obamy ma prezydenta Stanów Zjednoczonych. To moim zdaniem takie wydarzenia było, które naprawdę zmieni świat, już zmieniło go w jakimś sensie. Był też kryzys, była rosyjska inwazja na Gruzję, która tez zmieniła zupełnie geopolitykę i w Europie i na świecie. Tam się działy rzeczy ważne. To, co się działo w Polsce z tej perspektywy nie było ani tak wstrząsające, ani tak istotne. Jednak na co dzień mieliśmy do czynienia z takimi dosyć stosunkowo małymi rozgrywkami między rządem a opozycją, chociaż oczywiście i one miały swoje znaczenie. W Polsce ja bym powiedział znowu to dążenie rządu do tego, żeby bardziej po tych dwóch latach, że tak powiem abstynencji europejskiej stać się aktywnym członkiem Unii. To moim zdaniem była taka jasna strona tego co się działo w Polsce, w polityce polskiej przez ostatnie dwa lata.

    CS: A ciemna?

    JK: Ciemna strona to jednak to blokowanie reform i z drugiej strony pewna nieudolność rządów we wprowadzaniu tych reform.

    CS: Ale nieudolność wynikająca z czego, z nieznajomości materii?

    JK: Trochę z zaniechania, trochę z takiej chęci schlebiania wszystkim. Ja mam największe pretensje o dwa obszary - jeden to obszar, który się czasami nazywało sprzątaniem po rządach Jarosława Kaczyńskiego, czyli to, że właściwie nie ruszono sprawy tego czym ma być CBA, IPN, ustawa lustracyjna, gdzie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest nadal nie zrealizowane, który nakazał zmienić tę ustawę. Tutaj jest cały ten obszar, który nadal zatruwa polskie życie publiczne i jakoś nie widać ani koncepcji, ani pomysłu, żeby to zmienić.

    CS: Ma pan jakieś wytłumaczenie na to, dlaczego nie było tego sprzątania w tych obszarach?

    JK: Ja myślę, że to wynika z tego, że ten rząd próbował przede wszystkim stabilizować sytuację, uspokajać…

    CS: Przypodobać się wszystkim, tak?

    JK: I przypodobać się trochę wszystkim, trochę nawet elektoratowi braci Kaczyńskich. Drugi taki obszar gdzie ja odczuwam dyskomfort duży to jest taki obszar nazwijmy to polityki związanej ze sprawami społeczno -obyczajowymi, to jest moim zdaniem ta skandaliczna propozycja ustawy in vitro, którą poseł Gowin przedłożył.

    CS: Dlaczego skandaliczna?

    JK: Dlatego, że tak naprawdę gdyby doszło do uchwalenia tego prawa w takiej formie jak zaproponowano, to sytuacja kobiet, które miałyby się poddawać temu in vitro byłaby o wiele gorsza niż teraz, bo w tej chwili przynamniej wiadomo, to jest publicznie niefinansowane, ale prywatnie można to zrobić zgodnie, że tak powiem ze standardami europejskimi. Natomiast te ograniczenia, które poseł Gowin zapisał w ustawie powodowałyby, że będą się rodziły chore dzieci, że kobiety będą narażone na utratę zdrowia. To jest po prostu taka próba kompromisu, która tak naprawdę niczego nie rozwiązuje, ani nikogo nie zadowala i to w tych kwestiach właśnie nazwijmy to obyczajowych czy społecznych tak naprawdę. Nazywanie tego kwestiami obyczajowymi to jest spychanie tego gdzieś na margines, ale to są ważne kwestie społeczne, które ten rząd też tak chce i panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek i nie zawsze to się szczęśliwie kończy.

    CS: To na koniec jeszcze personalnie panie doktorze - takim politycznym może nie tyle co bohaterem, ale politycznie na plus w tym kończącym się roku dla pana był kto?

    JK: Dla mnie jednak minister Sikorski, znaczy wydaje mi się, że tutaj…

    CS: Proszę o uzasadnienie…

    JK: To, że we właściwym momencie udało się przedstawić projekt partnerstwa wschodniego, to jest dla mnie największe osiągnięcie polskiej polityki zagranicznej odkąd weszliśmy do Unii. Ten projekt został właściwie w oryginalnej formie poparty przez Komisję Europejską, żadne państwo członkowskie nie wyraziło zastrzeżeń co do tego. To jest coś, co jest bardzo na czasie i bardzo potrzebne i to dla mnie jest taki sukces, który jest trudno podważyć.

    CS: A postać na minus?

    JK: Tutaj niekoniecznie bym wskazywał postać…

    CS: Proszę się nie bać.

    JK: Dla mnie w tej chwili jednak osobą, która najwięcej szkodzi polskiej polityce jest prezydent Lech Kaczyński, to znaczy przez jego taką chęć, kierowanie się właśnie na wsadzanie kija w tryby pracy rządu i torpedowania pomysłów rządowych, jako naczelne hasło polityki i to w Polsce i na płaszczyźnie międzynarodowej powoduje, że w Polsce dałoby się o wiele więcej zrobić przez ten rok, gdyby prezydent przyjął trochę bardziej konstruktywną postawę.

    CS: A 2009 czyim będzie rokiem?

    JK: Ja nie bardzo lubię prorokować, na pewno w 2009 roku sprawy kryzysu finansowego

    i tego jak sobie rząd poradzi to będzie coś co w dużej mierze zdeterminuje układ sceny politycznej, to jak będzie wyglądała Polska za rok od dzisiaj.

    CS: Dziękuję bardzo. Doktor Jacek Kucharczyk - dyrektor programowy Instytutu Spraw Publicznych.

    JK: Dziękuję.

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (4)

    dodaj komentarz
    ~Normalny_Polak
    Naszemu prezydentowi myla sie czasy w ktorym zyjemy. On tkwi w okresie II wojny swiatowej, albo troche po.
    ~TOMASZ
    Apowiedz madralo co takiego sie zmienilo?
    Czy poszczegolne panstwa przestaly dbac PRZEDE WSZYSTKIM o swoje partykularne
    interesy? Podaj jakis jeden przyklad chociazby!!!!
    Czy Rosja przestala byc panstwem imperialnym?
    Czy Niemcy zaakceptowali ksztal Europy po II WS????
    Czy Niemcy nie sa JEDYNYM panstwem tzw. Unii,
    Apowiedz madralo co takiego sie zmienilo?
    Czy poszczegolne panstwa przestaly dbac PRZEDE WSZYSTKIM o swoje partykularne
    interesy? Podaj jakis jeden przyklad chociazby!!!!
    Czy Rosja przestala byc panstwem imperialnym?
    Czy Niemcy zaakceptowali ksztal Europy po II WS????
    Czy Niemcy nie sa JEDYNYM panstwem tzw. Unii, gdzie za rozmowe z dziecmi po polsku
    nawet w domu jest sie z URZEDU sciganym przez prawo i groza za to surowe sankcje?
    Czy podczas szczytu klimatycznego Francja nie chciala "przekrecic" innych - nawet
    Niemcow- na oplatach z tytulu spalania wegla , gdyz sama bazuje na nieemityujacej
    CO2 energetyce jadrowej?
    Moge Ci zadawac takie pytania - wlasciwie retoryczne- przez nastepne kilkaset godzin!!!
    Nie trzymaj glowy w chmurach tylko patrz realnie na to co sie dzieje.
    ~lud odpowiada ~TOMASZ
    Tomasz mylisz cele z metodami. Metodami PIS i obecnego prezydenta nie osiagnelismy nic w polityce miedzynarodowej i gospodarce.Bylismy izolowani za FORME.
    Dopiero rzad Tuska jest w stanie cos osiagnac. Rzady PIS to stracone 2 lata a nawet wiecej.
    ~zbyszok
    Niereformowalny? Bo nie jest na smyczy liberałów i różnej maści lewaków? Bo reprezentuje Polski interes? Bo ośmiela się miec swoje zdanie? Tak, najlepiej sprzedac się za bezcen i chodzic na smyczy.

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki