W czasie osłabiającej się polskiej waluty i powszechnego zaciskania pasa decyzje o zagranicznych wojażach nie przychodzą łatwo. Odpoczynek jednak jest wskazany, dlatego prezentujemy kilka alternatywnych form turystyki na te trudne czasy. Będzie wesoło, będzie ciemno, będzie erotycznie!
O konsultacje w sprawie nisko kosztowych firm wypoczynku poprosiliśmy praktyka, a przy tym specjalistę, francuskiego dziennikarza, współautora przewodnika The Lonely Planet Guide to Experimental Travel – Joëla Henry.
Bankier.pl: Alternatywna turystyka wydaje się być doskonałym pomysłem na trudne czasy światowego kryzysu...
Joël Henry: Zgadzam się! Zwłaszcza tzw. metoda “TOURISMO POVERO”, która już z samej definicji jest bardzo tanią formą podróżowania. Albo inna - „END-OF-THE-LINE-TRAVEL”, przy której zaleca się wsiąść w podmiejski autobus lub tramwaj i wysiąść na ostatnim przystanku tej linii. Tam poszukać miejsca noclegu i zwiedzać miejsce, do którego się dotarło. Jak widać, wcale nie trzeba wybierać się daleko, żeby zasmakować eksperymentalnych podróży. Odkrywcze może okazać się eksplorowanie nawet własnego miasta.
Jaką formę podróżowania poleciłby Pan zatem sfrustrowanym biznesmenom?
Zalecam tzw. ‘Retourisme’. To zabawne określenie pochodzi z języka francuskiego i jest zlepkiem dwóch słów: ‘retour’ (czyli powrót) i ‘tourism’. To podróż, której istotą jest droga powrotna. Należy możliwie szybkim środkiem transportu (pociąg, samolot) dotrzeć do punktu docelowego, a następnie wracać do domu w bardzo powolnym tempie, delektując się samą wędrówką. Na powrót doskonale sprawdzi się spacer, jazda rowerem czy podróż łódką. To doskonała forma wypoczynku dla ludzi żyjących na co dzień w bardzo szybkim tempie.


Jednak ludzie biznesu preferują często wyrafinowane formy wypoczynku. Może zatem ma Pan dla nich inne rozwiązania?
Skoro tak, zalecam na przykład „Biurokratyczną Odyseję” - wędrówkę po miejscach znanych z pełnienia funkcji nie tyle turystycznych, co administracyjnych: poczekalnie, ratusze, komisariaty policji. W każdym z miejsc zbieraj na pamiątkę dostępne tam materiały informacyjne: ulotki, broszury, foldery. Spróbuj również tamtejszych specjałów kulinarnych: przetestuj kantyny, korzystaj z maszyn z jedzeniem i piciem, odwiedź kioski z kanapkami.
Dla odważnych - „Nocne podróże”. Wystarczy zaplanować wypad w dowolne miejsce, lecz zwiedzać je niekonwencjonalnie, bo nocą. Wschód słońca oznaczał będzie czas powrotu do domu.
Nocne zwiedzanie może zapewnić moc ekstremalnych wrażeń...
Ekstremalnie może też brzmieć nazwa inne mojej propozycji – „Wyprawy na K2”. Wystarczy natomiast zlokalizować na mapie swojego miasta obszar oznaczony jako K2 i wybrać to miejsce jako cel swojej podróży, korzystając ze wszelkich dostępnych tam dobrodziejstw: zabytków, punktów gastronomicznych i innych interesujących miejsc.

Abstrahując od aspektów finansowych, jakie inne zalety distrzega Pan w takich eksperymentalnych podróżach?
Największą zaletą jest możliwość znalezienia się w miejscach, do których prawdopodbnie nie dotarlibyśmy w żadnym innym wypadku.
W książce „The Lonely Panet Guide to Experimental Travel” poleca Pan mnóstwo oryginalnych form podróżowania. Jedne z nich pewnie stały się powszechnie stosowane, inne okazały się zbyt przewrotne. Który typ „eksperymentalnych podróży” zdobył największą popularność?
Sądzę, że weekendowa „eroturystyka”. Doskonale sprawdza się w przypadku zakochanych. Potrzeba zatem dwóch osób i dwóch wolnych dni. Należy wybrać wspólny cel podróży (np. dowolne miasto), lecz bez wskazania konkretnego miejsca i pory spotkania. Następnie każdy z partnerów dociera do umówionej miejscowości niezależnie, innym środkiem transportu. Nie znając miasta ani nie wiedząc gdzie jest ta druga osoba, wystarczy się znaleźć...
Nie mogę nie zapytać w jaki sposób Pan podróżował ostatnio?
Ostatnio byłem w Brukseli, zwiedzając „Europe of Brussels” – wszystkie ulice tego miasta, których nazwy nawiązują do krajów – członków Unii Europejskiej. Zaskoczył mnie fakt, że niektórych krajów brakowało (Niemcy, Finlandia czy Grecja), z kolei pojawiały się kraje, które członkami Unii nie są: Szwajcaria, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina czy Albania. Podróż była naprawdę udana!
Czy wszystkie metody podróżowania opisane przez Pana w przewodniku Lonely Planet zostały sprawdzone przed opublikowaniem książki i kto się tym zajął?
Nie, wiele spośród polecanych eksperymentów nadal wymaga przetestowania.
Sądząc po ilości przykładów, turystyka jest jak studia bez dna. Czy powinniśmy zatem spodziewać się kontynuacji przewodnika?
Nie, nie mamy tego z wydawnictwem w planach. Aktualnie pracuję nas stroną internetową latourex.org. I oczywiście, eksperymentalnie podróżuję...
Dziękuję za rozmowę,
Malwina Wrotniak
Bankier.pl
Inne przykłady nietuzinkowych form podróżowania, wiele z nich – na każdą kieszeń!





























































