Argumenty przedstawione przez rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza ws. weta do ustawy o kryptoaktywach są „nietrafione” i „bzdurne” - ocenił w środę wiceszef MF Jurand Drop. Jego zdaniem do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o wecie doprowadziły głosy firm przeciwnych regulacji.


Prezydent RP Karol Nawrocki zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, o czym kancelaria prezydenta poinformowała w poniedziałek. Ustawa z 7 listopada miała na celu m.in. implementację unijnych przepisów, czyli rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation).
Wiceminister odpowiada na zarzuty prezydenta
W środę podczas posiedzenia sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju do sprawy odniósł się wiceminister finansów Jurand Drop, przywołując argumenty kancelarii prezydenta. Informując o prezydenckim wecie rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz we wpisie na X przekazał, że przewiduje możliwość wyłączania przez rząd stron internetowych firm działających na rynku kryptoaktywów „jednym kliknięciem”.
- Ustawa nie tworzy tej możliwości, to jest w unijnym rozporządzeniu MiCA. (...) Oznacza to, że zarzuty, które mówią o wyłączaniu domen w stosunku do polskiej ustawy są nietrafne (...) nieuzasadnione, bzdurne, jakkolwiek to nazwiemy - ocenił Drop.
Zdaniem kancelarii prezydenta drugim problemem zawetowanej ustawy jest jej rozmiar, a tym samym brak przejrzystości w przyjętych rozwiązaniach. „Podczas gdy Czechy, Słowacja czy Węgry wdrożyły przepisy liczące kilka lub kilkanaście stron, polska ustawa ma ich ponad sto” - napisał Leśkiewicz.
Wiceminister Drop przyznał, że ustawa jest rzeczywiście duża. - Jest to 110 stron, dlatego żeby wszystko było dokładnie i przejrzyście rozpisanie. Można byłoby ją skrócić, ale wtedy dopiero można by zarzucać nieprzejrzystość - powiedział Drop. Zdaniem wiceszefa MF argument kancelarii prezydenta o tym, że „w większości państw Unii Europejskiej stosuje się prostą listę ostrzeżeń, która chroni konsumentów przed bez blokowania całych serwisów” - to „nie jest prawda”, ponieważ MiCA obowiązuje we wszystkich 27 krajach członkowskich i „wszędzie jest możliwe blokowanie stron”.

Przeczytaj także
Leśkiewicz przekazał również w serwisie X, że ustawa zawiera nadregulację, a to jest „prosta droga do wypychania firm za granicę – do Czech, na Litwę czy na Maltę – zamiast tworzenia warunków, by zarabiały i płaciły podatki w Polsce”.
- Zgadzamy się, że nadregulacja jest prostą drogą do wypychania firm za granicę i dlatego w tej ustawie nie ma nadregulacji - odpowiedział Drop.
Dodał, że prezydent powinien podać konkretny artykuł, w którym widzi nadregulację. Wskazał, że ustawa jest dokładnie rozpisana, by uniknąć nadregulacji i po to, żeby organy nie miały możliwości swobodnej interpretacji przepisów. „To jest znowu całkowicie nietrafiony argument ze strony pana rzecznika” - podsumował wiceminister finansów.
Rzecznik prezydenta podał także we wpisie, że opłaty nadzorcze zostały w ustawie ustalone na poziomie, który uniemożliwi rozwój małym firmom i startupom, a faworyzować będzie zagraniczne korporacje i banki. Odnosząc się do tego argumentu Drop wskazał, że opłaty zostały ustalone na podstawie udokumentowanych rekomendacji KNF, która ma nadzorować rynek, oraz że wzorem był rynek finansowy, który - w ocenie wiceszefa MF - jest podobny do sektora kryptoaktywów.
- Wydaje mi się, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy bardzo aktywne były firmy, które wcale nie chcą się zarejestrować w Polsce w ramach tego tej ustawy i te firmy były zainteresowane, mówiąc kolokwialnie, ubiciem tej ustawy. (...) Myślę, że te głosy do tego weta doprowadziły - mówił Drop.
„Polska musi być miejscem, gdzie powstają innowacje, a nie regulacje. Jako prezydent będę gwarantem tego, że nie wejdą w życie zamordystyczne przepisy, które ograniczą waszą wolność. Zadbam też o to, aby polskie firmy nie musiały uciekać do Czech czy do Niemiec tylko dlatego, że polskie przepisy krępują ich rozwój” - powiedział prezydent Nawrocki w filmie zamieszczonym w poniedziałek na platformie X przez Leśkiewicza.
Weto prezydenta
Zawetowana ustawa została uchwalona przez Sejm 7 listopada br.; jej celem jest m.in. implementacja unijnych przepisów, czyli rozporządzenia MiCA. Zgodnie z nią nadzór nad rynkiem kryptoaktywów sprawowałaby Komisja Nadzoru Finansowego, wyposażona w odpowiednie narzędzia nadzorcze i kontrolne. Doprecyzowano niektóre obowiązki emitentów tokenów powiązanych z aktywami i tokenów będących e-pieniądzem, a także dostawców usług w zakresie kryptoaktywów.
W przypadku naruszenia przepisów KNF mogłaby dokonywać wpisów do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwych domen internetowych służących do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów. Miałoby to chronić klientów i rynek przed nieuczciwymi podmiotami.
Ustawa wprowadzała odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF. Sprawcom najpoważniejszych naruszeń groziłaby m.in. grzywna w wysokości do 10 mln zł.
Wiceminister Drop tłumaczył w listopadzie, że jeśli nie będzie ustawy o rynku kryptowalut, to firmy działające na nim będą musiały rejestrować się w innym kraju niż Polska. Dodał, że to będzie oznaczać także utratę wpływów z podatków od tych firm. (PAP)
mbl/ pad/



























































