Olga Semeniuk-Patkowska, wiceministra rozwoju i technologii w rządzie PiS, na co dzień mieszkająca w Warszawie, w trakcie kampanii wyborczej startowała z okręgu olsztyńskiego. Jak ustalił TVN24, 46 z 67 dni kampanii posłanka spędziła w delegacji w swoim okręgu. Jedna z nich trwała nieprzerwanie przez 24 dni. Koszty, które wygenerowały jej podróże, to prawie 14 tys. zł za same tylko noclegi.
Olga Semeniuk-Patkowska pełniła funkcję wiceministry rozwoju od stycznia 2020 r. do 13 grudnia 2023 r. Jej delegacje nie budziły nigdy wątpliwości, aż do czasu kampanii.
Okazuje się bowiem, że za delegacje te, będące spotkaniami w trakcie kampanii, zapłacił polski podatnik. Podczas każdego wyjazdu Semeniuk miała do dyspozycji służbowy samochód z kierowcą, dietę oraz hotel. Prawie wszystkie delegacje opisywane są jako "spotkania z przedsiębiorcami".
Najdłuższa delegacja, trwająca od 20 września do dnia wyborów 15 października kosztowała 13 tys. 728 zł, a to tylko kwota za noclegi - wyjaśnia resort rozwoju. W sumie w ubiegłym roku była wiceministra spędziła 113 dni w delegacjach, z czego 101 na terenie okręgu, z którego startowała do parlamentu. Dla porównania: w 2020 r. Semeniuk-Patkowska spędziła w terenie 17, w 2021 r. - 58, zaś w 2022 roku - 62 dni.

Osoby piastujące funkcję publiczne obowiązani są ściśle oddzielać w czasie kampanii wyborczej swoje obowiązki od agitacji wyborczej - zaleca PKW. A jak ustalił TVN24, Semeniuk w trakcie tych wyjazdów prowadziła aktywną kampanię wyborczą: spotykała się z kołami gospodyń wiejskich, brała udział w dożynkach i festynach oraz rozdawała ulotki i kampanijną gazetkę. Zostały po tym ślady w postaci zdjęć, między innymi w mediach społecznościowych.
Semeniuk zapytana przez TVN24 odpowiedziała:
"Wszystkie działania, które podejmowałam w ramach delegacji, dotyczyły realizacji zadań z przedsiębiorcami w różnych okręgach, nie tylko w okręgu warmińsko-mazurskim, ale również w całej Polsce".
- Generalnie ludzie byli oburzeni, bo jak jesteś w rządzie i startujesz w wyborach, to na czas kampanii zwykle po prostu bierzesz urlop. Ona nie dość, że nie wzięła urlopu, to jeszcze płacili jej za hotel, dostawała dodatkowe pieniądze za diety, no i służbowy samochód z kierowcą, żeby ją woził na eventy - powiedział w rozmowie z TVN24 jeden z polityków PiS, chcący zachować anonimowość.
oprac. KWS


























































