Siostra ojca, brat żony…
|
| Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski |
Jednak do tego, by udowodnić nielegalne finansowanie nie wystarczy tylko zbitek nazwisk i rodzinnych powiązań. To, że jest się czyjąś żoną czy czyimś synem nie oznacza jeszcze, że bierze się udział w procederze nielegalnego finansowania kampanii.
Czyje plakaty?
Oskarżane przez Kurskiego firmy stanowczo zaprzeczają doniesieniom. – Zajmujemy się strategią, kreacją oraz realizacją konceptów kreatywnych. W praktyce oznacza to, że w Just powstaje koncepcja kreatywna kampanii – pomysł na spot, plakat, ogłoszenie prasowe, a następnie jego realizacja, w trakcie której często koordynujemy pracę innych dostawców: ilustratorów, fotografików, studia realizacji filmowej czy radiowej – powiedział GF Jacek Jurek, prezes zarządu i dyrektor kreatywny Just. Oznacza to, że Just nie kupowała żadnych billboardów dla PZU. Robił to dom mediowy Starlink. – Miejsca na billboardach kupiliśmy od News Outdoor Poland i Clear Channel. Było to odpowiednio 90 i 10 proc. Żadna z tych firm nie miała podpisanego kontraktu z PZU, które korzystało z billboardów AMS i Ströer, na tych wisiały akurat plakaty pana Kaczyńskiego – powiedział GF Mirosław Drzewiecki, skarbnik PO. News Outdoor Poland SA nie uczestniczyła w kampanii prewencyjnej „Stop wariatom drogowym” – powiedziała firma prowadząca kampanię billboardową Tuska.
Stare nowe sensacje
Informacje, które wzbudziły wielką sensację nie są nowe. O tym, że niektóre plakaty wyborcze Donalda Tuska wisiały na miejscach zarezerwowanych wcześniej przez firmy trzecie informowała na podstawie różnych doniesień Fundacja Batorego. W tej sprawie zwróciła się nawet do samych zainteresowanych. „Do zespołu monitorującego dotarły informacje, że komitet wyborczy Donalda Tuska umieszcza plakaty na powierzchniach „odstępowanych” przez firmy, które zrezygnowały z własnych kampanii reklamowych” – czytamy w raporcie fundacji. A ponieważ podejrzewano, że takiego rodzaju „darowizny” nie znajdą się w żadnych sprawozdaniach finansowych wybrano losowo z 1000 billboardów około 100 billboardów różnych kandydatów i poproszono właścicieli powierzchni reklamowych o informację, kto je wykupił we wskazanym miejscu i okresie. „W dniu 26 września 2005 r. wysłano listy do Art Marketing Syndicate SA, Clear Channel Poland, Ströer Polska i News Outdoor Poland. Oficjalną odpowiedź przysłał wyłącznie pan Adam Tkaczyk – wiceprezes zarządu Ströer Polska, który odmówił podania jakichkolwiek danych, zasłaniając się tajemnicą handlową”. – czytamy dalej. Zespół monitorujący kampanię nie mógł zatem sprawdzić, kto płacił za konkretne billboardy, ani uzyskać dowodów potwierdzających te pogłoski. Należy się zastanowić tylko, czy skoro kampanie w części finansowane są z budżetu państwa, to przed kim chroni tajemnica handlowa, skoro w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy klientami tych agencji?
Prokurator rozsądzi
Centralne Biuro Śledcze przeprowadziło przeszukania zarówno w siedzibie PZU, jak i w agencji Just. – Przekazana została pełna dokumentacja związana z przetargiem na współpracę z PZU, jak i dokumentacja przeprowadzonej kampanii. Tak przeszukanie, jak i przesłuchanie odbyło się w rzeczowej atmosferze. Przeszukania miały miejsce w Poznaniu i w Warszawie, w związku z tym, że główna siedziba agencji znajduje się w Poznaniu, a jej oddział w Warszawie – powiedział GF Jacek Jurek, prezes zarządu i dyrektor kreatywny Just. Po zabezpieczeniu materiałów i przesłuchaniu świadków prokuratura zdecydowała się rozpocząć śledztwo. Co ciekawe, ucieszyło to zarówno Jacka Kurskiego, jak i Donlada Tuska.
Eliza Snowacka





















