Zdaniem publicystki Katolickiej Agencji Informacyjnej Aliny Petrowej podpisanie przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej to fatalne posunięcie.Według niej konwencja nie rozwiąże żadnych problemów, ale stworzy nowe.
Alina Petrowa była jedną z sygnatariuszek listu do premiera o niepodpisywanie tego dokumentu. Dziennikarka krytykuje go między innymi za zawarty w nim zapis, który mówi, że religia jest źródłem przemocy wobec kobiet. Jej zdaniem chodzi tu o walkę z naszą cywilizacją. W rozmowie z Informacyjna Agencją Radiową podkreśla, że skoro religia to źródło problemu, to trzeba ten kłopot "zaorać".
Alina Petrowa uważa również, że konwencja nie ochroni kobiet przed przemocą. Spowoduje tylko rozrost biurokracji i wydatków na nią. Tymczasem kobietom, ofiarom przemocy, trzeba zapewnić mieszkania socjalne i szkolenia zawodowe, żeby odnalazły się na rynku pracy. Zwraca uwagę, że funduje się nam wielką organizację. Urzędnicy będą sprawdzać, czy jesteśmy dobrzy. To wszystko za ogromne pieniądze z budżetu.
Ostry protest wobec podpisania przez Polskę konwencji wyrażał już wcześniej episkopat polski. Biskupi szczególnie krytykowali nałożenie na sygnatariuszy dokumentu obowiązku edukacji i promowania m.in. niestereotypowych ról płci, czyli homoseksualizmu i transseksualizmu.
IAR/Grzegorz Maciak/sk
Konwencja nie chroni kobiet przed przemocą - uważa publicystka katolicka
2012-12-18 17:45
publikacja
2012-12-18 17:45
2012-12-18 17:45
Źródło:IAR






























































