Choć w Polsce wiele mówi się o tym, że obecna perspektywa budżetowa będzie skupiała się modernizacji sieci kolejowej, jeden z czołowych graczy na rynku pokazał stratę i mocny spadek przychodów. Okres żniw ma jednak dopiero nadejść.
W pierwszym półroczu 2017 roku przychody grupy Torpol spadły o 36,7 proc. do 213 mln zł. To najsłabsze półrocze dla Torpolu od trzech lat. Jeszcze gorzej wypadła statystyka zysków. Tych na poziomie netto po raz pierwszy w giełdowej historii spółki nie było. Półroczna strata sięgnęła 11,2 mln zł wobec zysku na poziomie 2,6 mln zł przed rokiem.
Co ciekawe w Torpolu słabe wyniki tłumaczą... posuchą na rynku. - Sytuacja finansowa grupy emitenta, w szczególności niski poziom przychodów netto ze sprzedaży oraz niesatysfakcjonujące wyniki finansowe w okresie sprawozdawczym, zdeterminowana jest przede wszystkim luką inwestycyjną w 2016 roku, która miała wpływ na sytuację grupy w pierwszym półroczu 2017 roku. Emitent, podobnie jak inne podmioty z branży, funkcjonował szczególnie w ubiegłym roku w sytuacji bardzo dużej konkurencji i presji cenowej na rynku powstałej na skutek niskiej podaży projektów ogłaszanych i rozstrzyganych przez PKP PLK SA. Ponadto były to głównie krótkoterminowe projekty (12-18 miesięcy) o relatywnie małej wartości każdy (do kilkudziesięciu mln zł), co miało przełożenie na niezadowalającą rentowność tych projektów (rozpoczętych w 2016 roku, aktualnie będących na ukończeniu) - czytamy w raporcie.
Zobacz także
Deszcz pieniędzy dopiero spadnie
Gdzie więc podziała się wspominana na początku kolejowa hossa? Cóż, ma ona dopiero nadejść. Pod koniec 2016 roku przyjęto aktualizację Krajowego Programu Kolejowego (KPK). W 2017 roku PKP PLK mają wydać 5,5 mld zł, więc nieco więcej niż w 2016. Prawdziwe przyspieszenie nastąpi jednak w 2018 roku. Przez trzy kolejne lata (2018-20) nakłady mają przekraczać poziom 10 mln zł rocznie, w 2021 roku mają zaś sięgnąć 9,1 mld zł, by w dwóch kolejnych latach wyraźnie spaść. Łączne nakłady PKP PLK w ramach KPK wyniosą 64 mld zł, a wartość całego programu oceniana jest na 66,5 mld zł.
Jak wyglądają szanse Torpolu na sięgnięcie po część z tych pieniędzy? Cóż, póki co spółka radzi sobie nieźle. Dotychczas w 2017 roku Torpol podpisał umowy o łącznej wartości ponad 2,1 mld zł netto (bez konsorcjantów), co oznacza ponad 10-krotny wzrost rdr - w takim samym okresie w 2016 roku było to niespełna 0,2 mld zł netto. Warto dodać, że uwzględniając wybory najkorzystniejszych ofert złożonych przez grupę, wartość pozyskanych projektów przekracza 2,95 mld zł netto bez konsorcjantów, co jest historycznie najwyższym osiągnięciem grupy. Wartość portfela zamówień netto bez konsorcjantów w tym samym okresie wzrosła z 0,71 mld zł w 2016 roku (na datę publikacji raportu półrocznego za pierwsze półrocze 2016 roku) do 3,06 mld zł w 2017 roku (na datę raportu). Te kontrakty będą generowały w przyszłości konkretne przepływy, nie należy się więc zrażać ostatnim raportem, żniwa spółkę dopiero czekają.

Sporo kontraktów Torpolowi jednak uciekło. W pierwszym półroczu 2017 roku spółka wzięła udział w 47 postępowaniach, zgarnęła zaś ledwie 6 zamówień. Nieco lepiej wygląda to w ujęciu kwotowym. Łączna wartość umów zawartych przez Torpol w pierwszym półroczu 2017 roku wyniosła 1,3 mld zł netto przy łącznej wartości złożonych ofert w wys. 6,3 mld zł netto. Zatem efektywność w ujęciu wartościowym w złożonych i rozstrzygniętych postępowaniach w pierwszym półroczu br. wyniosła 21,2 proc. Łącznie zaś przez pierwsze osiem miesięcy 2017 roku PKP PLK S.A. podpisała kontrakty o łącznej wartości ok. 13 mld zł.
Norwegia i tramwaje
Warto dodać, że spółka działa także na rynku tramwajowym, gdzie - jak zapowiada - będzie się koncentrować na utrzymywaniu odpowiednich referencji oraz selektywnym dobieraniu potencjalnych projektów. Przypomnijmy, że obecna perspektywa budżetowa zakłada wydatki rzędu 13 mld zł na tabor i rozwój infrastruktury tramwajowej. Póki co ożywienie obserwujemy jednak przede wszystkim w tej pierwszej gałęzi, w której Torpol nie działa.
Grupa widzi szansę rozwoju również na rynku norweskim, gdzie w 2018 roku ma ruszyć rządowy program, który w wariancie podstawowym zakłada przeznaczenie do 2029 roku równowartość ok. 101,8 mld zł na modernizację i rozbudowę infrastruktury kolejowej.
- Dotychczasowa sytuacja grupy na tamtejszym rynku modernizacji zarówno infrastruktury kolejowej i tramwajowej była bardzo trudna i związana była przede wszystkim z niewielką ilością ogłaszanych postępowań przetargowych. Jednak Norweskie Koleje Państwowe zapowiadają ogłoszenie w drugim półroczu kilku przetargów o łącznej szacunkowej wartości nawet 1,5-2,4 mld koron. Widzimy tutaj swoją szansę, na wykorzystanie zdobytego przez poprzednie lata doświadczenia i umiejętności, na tym trudnym i wymagającym rynku oraz odpowiednie zdyskontowanie go – mówi Grzegorz Grabowski, prezes grupy.
Szanse i ryzyka
Obecna kapitalizacja giełdowa Torpolu wynosi 274 mln zł. Z racji straty netto liczenie dla niej wskaźnika C/Z nie ma sensu. Jeżeli miałaby ona jednak dorównać do średniej ogólnorynkowej (14,43), musiałaby osiągnąć roczny zysk na poziomie 19 mln zł. W 2014 i 2015 roku udało jej się osiągnąć zdecydowanie wyższe wyniki, mimo mniejszego portfela zamówień.
Warto jednak pamiętać, że Torpol nie może zaniedbać dywersyfikacji. Bo choć z KPK posypią się wielkie pieniądze, później - po 2021 roku - kurek nagle zostanie przykręcony przykręcony. A uzyskanie podobnego budżetu w kolejnej perspektywie unijnej wydaje się niemożliwe. Stąd spółka musi dalej szukać nowych rynków, które zasypią ewentualną lukę po wyhamowaniu inwestycji w kraju. Bez tego ciężko będzie o długoterminowy sukces.































































