Zamiast zapowiadanego przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wzrostu produkcji krajowej od trzech lat panuje stagnacja. W pierwszym kwartale tego roku nastąpił aż 5-proc. spadek wydobycia. Firma tłumaczy to czasowym przestojem, ale i w poprzednich latach nie było żadnego przyrostu.
Eksperci nie wierzą w plany PGNiG, że produkcja gazu w 2008 r. miałaby wzrosnąć z 4,3 do 4,6 mld m sześc., a w 2009 r. nawet do 5 mld m sześc. – Nie tylko nie zdołamy zwiększyć udziału polskiego gazu w całości zużywanego paliwa. Trudno będzie nawet utrzymać obecne proporcje – twierdzi Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. – Jeśli nawet PGNiG chwilowo zwiększy wydobycie, to nie zdoła go dłużej utrzymać – dodaje były prezes spółki Andrzej Lipko.
Spółce może bowiem zabraknąć pieniędzy na finansowanie krajowego wydobycia. W ubiegłym roku przeznaczono na nie ponad 800 mln zł. W tym roku ma pójść na ten cel prawie 900 mln, tyle samo co w 2009 r. Ale jednocześnie spółka będzie musiała udźwignąć potężne nowe przedsięwzięcia: budowę terminalu LNG za 400 mln euro czy gazociągu Baltic Pipe do Danii za 350 mln euro.
Jednak PGNiG chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom rządu, dla którego zwiększenie wykorzystania krajowych zasobów jest priorytetem. Dlaczego? Mogłoby to zmniejszyć uzależnienie Polski od importu, ale też zmienić niekorzystne proporcje zaopatrzenia rynku. Dziś dominuje na nim o wiele droższy od krajowego importowany gaz rosyjski. Kosztuje on ok. 350 dol. za 1000 m sześc., surowiec z polskich złóż – ok. 100 dol. Wicepremier i szef resortu gospodarki Waldemar Pawlak już w lutym twierdził, że krajowa produkcja może być zwiększona o 50 proc. Pozwoliłoby to obniżyć koszt zaopatrzenia w surowiec o 11 – 12 proc.
Więcej gazu z polskich złóż pozwoliłoby więc obniżyć średnie koszty paliwa i zmniejszyć ryzyko drastycznych podwyżek cen. Takich jak piątkowa, która wywindowała taryfy w górę o ponad 14 proc. i zwiększy przeciętny rachunek za ogrzewanie domu o ponad 30 zł miesięcznie. Urząd Regulacji Energetyki zapewnia, że na kolejne podwyżki się nie zgodzi, ale galopada cen na światowych rynkach każe wątpić w te deklaracje. Ropa, której notowania wyznaczają cenę gazu, tylko w tym roku zdrożała już o jedną piątą.
Adam Woźniak
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat




























































