Zgodnie z art. 4. ustawy odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych podlegają, oprócz urzędników, także osoby gospodarujące środkami publicznymi przekazanymi jednostkom niezaliczanym do sektora finansów publicznych. Oznacza to, że przedsiębiorców też można ukarać.
Kary mogą nakładać m.in komisje orzekające, działające przy regionalnych izbach obrachunkowych, oraz komisje międzyresortowe. Od ich orzeczeń można się odwoływać do Głównej Komisji Orzekającej działającej przy Ministerstwie Finansów.
Rodzaj i wysokość kary
Zgodnie ze znowelizowaną ustawą urzędnika lub przedsiębiorcę można ukarać upomnieniem, naganą, zwolnieniem z pracy i zakazem pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi. Jednak najważniejszy zapis dotyczy kary finansowej, gdyż w praktyce tylko ona będzie dotkliwa dla firm.
Wymiar kary wynosi od 0,25 do trzydziestokrotności miesięcznego wynagrodzenia osoby odpowiedzialnej za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Jeżeli menedżer w firmie zarabia miesięcznie 12 tysięcy złotych, to może zapłacić od 3 tys. zł do nawet 300 tys. zł. Jeśli wysokość pensji jest niemożliwa do ustalenia, to najwyższy wymiar kary finansowej wynosi pięciokrotność średniego wynagrodzenia, czyli ponad 16 tys. zł.
Przedsiębiorcy narzekają, a organizacje pozarządowe biją na alarm. Sprawa rzeczywiście jest bulwersująca, ale dotyczy tylko firm, które mają styczność ze środkami publicznymi. Musi przecież istnieć możliwość nałożenia na nich skutecznej kary administracyjnej, od której naturalnie mogą się odwołać.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Zaliczki oddelegowane do pracy za granicę
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Sukces cudzoziemców na polskim rynku pracy
» Zaliczki oddelegowane do pracy za granicę
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Sukces cudzoziemców na polskim rynku pracy




























































