Złota godzina, z czego pierwsze to 10 platynowych minut - w ratownictwie liczy się czas. Nic dziwnego, że karetki jadące na sygnale mają pierwszeństwo, mknąć z chorymi do szpitali. Jak się jednak okazuje, w Neapolu kierowcy ambulansów dostali serię mandatów za przekroczenie prędkości.


Karetki pędzą, bo z okolicznych miejscowości przewożą ciężko chorych i rannych w wypadkach do neapolitańskich szpitali, specjalizujących się w leczeniu chorób zakaźnych, urazów i oparzeń. Jeden z ostatnich mandatów otrzymała załoga ambulansu, która wiozła kobietę podpaloną przez sąsiada - podają lokalne media.
Dziennik „Il Mattino” informuje, że o anomalii z wymierzaniem mandatów służba zdrowia zawiadomiła miejscowe władze już w 2021 roku, czyli w szczycie pandemii Covid-19, gdy karetki transportowały setki chorych, wymagających pilnej pomocy medycznej.
Już wtedy miejscowa prefektura deklarowała, że będzie anulować kary.
Ale problem pozostał, a nawet nasilił się – wyjaśnili ratownicy medyczni, cytowani przez dziennik „Il Mattino”. W rezultacie jedną z osób z załogi karetek oddelegowano wyłącznie do wysyłania dokumentacji i wniosków o anulowanie kar.

Wszystko dlatego, wyjaśniono, że radary prędkości nie rozpoznają karetek pogotowia, bo ich tablice rejestracyjne nie zostały wpisane na listę pojazdów zwolnionych z mandatów.
Stowarzyszenie pod nazwą “Niech nikt nie rusza Hipokratesa”, zbierające sygnały o problemach służby zdrowia w regionie Kampania, zaapelowało o natychmiastowe sporządzenie takiego rejestru.
„Jesteśmy krajem przeciwieństw. Przestępcom, którzy mogą zabić innych, bo prowadzą samochody w niecywilizowany sposób, uchodzi to na sucho, a ci, którzy ratują życie, są karani”- powiedział polityk z Neapolu Francesco Borrelli.
Z Rzymu Sylwia Wysocka
sw/ kb/





























































