Odcinkowy pomiar prędkości ogranicza prawa osobiste – w tym prawo do prywatności i ochrony wizerunku. Tak argumentował kierowca, który zdecydował się na pozwanie Inspekcji Transportu Drogowego.
Kierowca z Górnego Śląska domaga się, by ITD zdemontowała urządzenia służące do odcinkowego pomiaru prędkości w Tarnowskich Górach na DK 11, na ulicy Obwodowej pomiędzy skrzyżowaniami z ulicami Korola i Gliwicką.
„Informacje zbierane w chwili wjazdu do w/w strefy są w stosunku do absolutnie wszystkich przejeżdżających pojazdów nawet jeśli kierujący pojazdem nie popełnili wykroczenia a nawet nie są podejrzani o jego przekroczenie. Informacja zbierana jest tylko dlatego, że hipotetycznie w przyszłości ( w toku poruszania się w/w odcinkiem drogi) kierujący może popełnić wykroczenie, którego prawdopodobieństwo jest nikłe – poniżej 1 proc. pojazdów poruszających się tą droga” – czytamy w pozwie, do którego dotarł portal BRD24.pl.
Kierowca argumentuje, że każdy kierujący jest niejako nagrywany na wszelki wypadek, gdyby popełnił przestępstwo. A przecież polskie prawo na to nie pozwala, nie ma podstaw prawnych takiego działania.
Na złożenie pozwu zdecydował się po wyroku sądu w Hanowerze, który w marcu nakazał wyłączenie kamer służących do rejestracji odcinkowego pomiaru prędkości, twierdząc, że jest to niezgodne z prawem niemieckim.
Jak działa odcinkowy pomiar prędkości? Fotoradar zarejestruje moment wjazdu i wjazdu na pomiarowy odcinek, a potem wylicza średnią prędkość. Jeśli jest ona wyższa od dozwolonej, możemy spodziewać się mandatu wysłanego pocztą.
Pierwsze urządzenia do odcinkowego pomiaru prędkości pojawiły się w Polsce w 2015 r. Obecnie mamy 29 miejsc z odcinkowym pomiarem prędkości w kraju.





























































