Prezydent Kenii Mwai Kibaki zaapelował do protestujących o zakończenie demonstracji. Jak przekonywał, gotowy jest do dialogu z liderami opozycji. Zastrzegł jednak, że najpierw sytuacja w kraju musi się uspokoić.
Mwami Kibaki zaapelował dziś także do młodych Kenijczyków. W przemówieniu prosił ich, by nie dawali się wykorzystać i nie krzywdzili swoich rodaków. Jak przekonywał, to jest również ich kraj, a celowo niszcząc czyjąś własność, niszczą swój kraj i własną przyszłość.
George Bush zaapelował do Kenijczyków, aby powstrzymali się od dalszych aktów przemocy. Prezydent Stanów Zjednoczonych wezwał prezydenta Kibaki oraz liderów opozycji, aby wspólnie rozwiązali konflikt, w wyniku którego zginęło już ponad 300 osób.
Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice poprosiła specjalnego wysłannika w Afryce, aby odbył podróż do Kenii i pomógł rozwiązać powyborczy konflikt. Amerykański dyplomata ma się także spotkać z kenijskim prezydentem.
Także władze doświadczonego w ostatnich latach konfliktem południowego Sudanu wezwały władze Kenii i jej obywateli do rozwiązania konfliktu. "Apelujemy do mieszkańców Kenii, aby powstrzymali się od przemocy i pozwolili swoim politycznym liderom rozładować zaistniały kryzys w pokojowy sposób" - napisały władze Sudanu.
Mediować w sprawie kryzysu w Kenii chce m.in. rząd Ghany. Jak tłumaczył premier Ghany, trzeba zrobić wszystko, by nie dopuścić do takiej sytuacji jak ta z 1994 roku, gdy w Ruandzie w wyniku wojny domowej zginęło niemal 800 tysięcy osób.
Demonstracje w Kenii rozpoczęły się, gdy opozycja zbojkotowała wyniki zeszłotygodniowych wyborów. Zdaniem przedstawicieli Pomarańczowego Ruchu Demokratycznego, wybory zostały sfałszowane i wbrew oficjalnym wynikom wygrał ich kandydat, a nie, jak ogłoszono, dotychczas urzędujący prezydent.
Źródło:IAR



























































