Nowy syryjski parlament zebrał się po raz pierwszy w niedzielę, 19 miesięcy po tym, jak rebelianci pod wodzą prezydenta Ahmeda al-Szary obalili Baszara al-Asada, co stanowi kamień milowy w transformacji politycznej kraju, pomimo ograniczonych uprawnień izby - poinformowała agencja Reuters.


W przemówieniu wygłoszonym w parlamencie w Damaszku al-Szara wezwał deputowanych do „uczynienia z parlamentu wzoru odpowiedzialności i kompetencji” i określił ją jako „platformę prawdy i sprawiedliwości”.
Parlament jest postrzegany jako test realizacji obietnic Szary - budowy inkluzywnego porządku w Syrii, która przez dziesięciolecia była rządzona jako państwo policyjne przez rodzinę Asadów, z izbą ustawodawczą, którą postrzegano jako mechaniczną pieczątkę.
Zgodnie z tymczasowymi ustaleniami dotyczącymi rządzenia krajem, dwie trzecie członków 210-osobowej izby zostało wybranych w zeszłym roku przez regionalne kolegia elektorów, a Szara mianował 1 lipca pozostałą jedną trzecią izby.
Władze argumentowały, że zorganizowanie normalnych wyborów było niemożliwe z powodu skutków trwającej ponad dekadę wojny domowej. W konflikcie zginęło co najmniej pół miliona osób, a ponad połowa z ok. 20 mln mieszkańców Syrii stała się uchodźcami.

Krytycy twierdzą, że przyjęta procedura wyłaniania parlamentu dała władzy wykonawczej nieograniczoną kontrolę nad procesem wyboru i jego pracą. Tymczasowa konstytucja, wprowadzona w 2025 roku, przyznała parlamentowi ograniczone uprawnienia i nie wymaga od rządu uzyskania w nim wotum zaufania. Powołanie i odwołanie rządu pozostaje wyłączną prerogatywą prezydenta.
Prezydent Szara zadeklarował, że popiera przeprowadzenie wyborów powszechnych, gdy tylko sytuacja kraju na to pozwoli.
Zgromadzenie może proponować i zatwierdzać ustawy. Jego kadencja trwa 30 miesięcy i jest odnawialna. Szara powiedział, że parlament utworzy komisję, która opracuje nową konstytucję.
W Izbie zasiada 21 kobiet – 15 z nich nominował prezydent.
Nieoficjalne informacje wskazują, że 10 miejsc przypadło członkom mniejszości religijnych i etnicznych, w tym Kurdom, chrześcijanom i wspólnocie alawitów, do której należy Asad.
Cztery z tych miejsc są nieobsadzone, ponieważ jeden z wybranych zmarł, a trzy pozostałe miejsca są zarezerwowane dla prowincji Suwajda, która pozostaje poza kontrolą państwa od czasu starcia sił rządowych i bojowników sprzymierzonych z Druzami w lipcu ubiegłego roku, w wyniku którego zginęło, według danych ONZ, około 1700 osób.
Reżim Baszara al-Asada opierał się na sojuszu z Iranem i Rosją. Szara stawia na bliskie kontakty z Turcją i państwami arabskimi, ale dąży też do zbliżenia z Zachodem.
Nowe władze w Damaszku deklarują, że odeszły od dżihadystycznej ideologii i chcą scalenia podzielonego wojną kraju. Jednak podczas ich rządów wielokrotnie dochodziło już do zakrojonych na szeroką skalę aktów przemocy na tle etnicznym i wyznaniowym, w których zginęły setki osób. (PAP)
wr/ zm/


























































