Katowice z roku na rok tracą mieszkańców. Miasto przygotowało ulgi i zniżki dla zameldowanych

Tylko w ubiegłym roku stolica aglomeracji śląskiej skurczyła się o 3,2 tys. mieszkańców. Ich liczba ostatni raz przekroczyła 300 tys. ponad siedem lat temu, od tego czasu katowiczan systematycznie ubywa. Przyczyną nie jest już emigracja zarobkowa, lecz rosnące ceny nieruchomości i powroty emerytów w rodzinne strony. Odwrócenie tego trendu to jeden z priorytetów władz miasta. 

(fot. Adam Torchała / Bankier.pl)

- W Katowicach ubywa mieszkańców. Jeszcze 10 lat temu mieliśmy przekroczoną liczbę 300 tys. mieszkańców, ale ona niestety się zmniejsza. Staramy się ten trend hamować i - mimo dużych migracji - ubytki są mniejsze. Jednak prognozy nadal pokazują pogłębiający się spadek liczby mieszkańców - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Waldemar Bojarun, wiceprezydent Katowic.

Na koniec ubiegłego roku stolicę aglomeracji śląskiej zamieszkiwało już 278,7 tys. mieszkańców, a na przestrzeni roku ich liczba skurczyła się o 3,2 tys. osób. Dla porównania dekadę wcześniej, bo w 2008 roku, Katowice miały blisko 311 tys. mieszkańców. Jak podkreśla wiceprezydent miasta, przyczyną odpływu mieszkańców nie jest już - podobnie jak jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu - emigracja zarobkowa do krajów Europy Zachodniej. Ten odpływ został zahamowany, a nawet coraz więcej osób wraca do Polski.

- Musimy się zmierzyć z wyzwaniem, które jest charakterystyczne dla Katowic i miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i które odróżnia nas od reszty Polski. Jest to fakt, że pokolenie, które dzisiaj przechodzi na emeryturę, często wraca w swoje rodzinne strony. 30-40 lat temu przyjechali na Śląsk za pracą, dzisiaj kończą karierę zawodową i wracają. To dla nich świetne rozwiązanie, bo wracają z emeryturami wypracowanymi tutaj, w przemyśle ciężkim, remontują swój rodzinny dom po rodzicach czy dziadkach. Tutaj, w ich mieszkaniu, pozostają ich dzieci i przez to liczba mieszkańców nagle się nam zmienia - mówi Waldemar Bojarun.

Kolejny powód, który przyczynia się do odpływu mieszkańców z Katowic, to rosnące ceny nieruchomości i gruntów w mieście. Ci, którzy planują budowę domu, szukają działek budowlanych przede wszystkim w gminach okalających Katowice, gdzie grunty są tańsze.

- Ci, którzy decydują się na wyprowadzkę z Katowic, bo w sąsiedniej gminie kupują nieruchomość kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych taniej, często nie biorą pod uwagę tego, że dojazdy do pracy, dowożenie dzieci do szkoły i korzystanie z atutów, jakimi dysponują Katowice, przez co najmniej kilkanaście lat wyniosą ich znacznie drożej - mówi Waldemar Bojarun.

Wiceprezydent Katowic podkreśla, że na spadek statystyki wpływa też polityka meldunkowa państwa. Jest duża grupa - zwłaszcza ludzi młodych - którzy przyjeżdżają do Katowic i przez dłuższy czas tu mieszkają, ale nie figurują w statystykach ze względu na brak obowiązku meldunku.

- Jestem przekonany, że gdyby wszyscy mieszkańcy miasta, którzy są tu na pobyt stały czy nawet czasowy, zameldowali się, to nasza liczba mieszkańców z powrotem wróciłaby przynajmniej do 300 tys. - mówi Waldemar Bojarun.

Odpływ mieszkańców Katowic to jeden z priorytetów władz miasta, które starają się zahamować ten trend m.in. poprzez podnoszenie komfortu życia. Stąd np. inwestycje w infrastrukturę kulturalno-sportową, baseny miejskie czy atrakcje kulturalne. Najnowszy pomysł na poprawę demografii, który wejdzie w życie od przyszłego roku, to Karta Mieszkańca, która będzie zapewniać szereg ulg i korzyści dla zameldowanych mieszkańców Katowic, jak np. tańsze bilety na basen czy zniżki za parkowanie.

- Kolejny element to budowa pozytywnego wizerunku miasta i pozyskiwanie inwestorów, co skutecznie udaje nam się w ostatnich latach. Marki takie jak IBM, Rockwell Automation czy Mentor Graphics to są firmy pierwszoplanowe, które przyciągają do Katowic kolejne. Szeroko rozumiana branża informatyczna to jeden z najszybciej rozwijających się sektorów, stąd zaangażowanie miasta w przyciąganie inwestorów, budowanie stabilnych i dobrze płatnych miejsc pracy - mówi Waldemar Bojarun.

Katowice stawiają przede wszystkich na młodych, starając się przyciągnąć ich rozbudowaną bazą dydaktyczną i ofertą uczelni wyższych, a później zatrzymać atrakcyjnymi ofertami pracy.

- Stąd też wsparcie dla uczelni wyższych, rozbudowa bazy dydaktycznej. Jesteśmy coraz bardziej znani jako dobry ośrodek akademicki. Za tym idą preferencje w zakresie znalezienia dobrego miejsca pracy po zakończeniu edukacji czy mieszkania w Katowicach. Stąd zaangażowanie miasta w projekt Mieszkanie+. Dodatkowo angażujemy się w szereg projektów, których efektem ma być pokazanie atrakcyjności miasta, chociażby w organizację Intel Extreme Masters. To przyciąga młodych ludzi jak magnes i efektywność tych działań jest już widoczna, powolutku ten negatywny trend zatrzymujemy - mówi Waldemar Bojarun.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 6 dzyszla


Zlikwidować korki (no akurat pracują nad tym, ale to jeszcze potrwa), zlikwidować problem smogu (praktycznie dookoła cała niska zabudowa truje na potęgę - polecam szczególnie tak zielono brzmiące Podlesie - można lakier w aucie porysować o ten smog) i postarać się o niższe ceny mieszkań i będzie po problemie.

! Odpowiedz
6 14 kwr

Malejąca ilość mieszkańców jest wynikiem lewackiej polityki władz miasta. Zastawiania centrum miasta słupkami, utrudniania przejazdu samochodem (30 km/godz), idiotycznych inwestycji z których nikt nie chce korzystać. Ostatni przykład- centrum przesiadkowe w Ligocie. Tutaj po prostu źle się żyje, zwłaszcza starym ludziom. Kazać starszej, schorowanej osobie jechać do lekarza rowerem - to jest marzenie i dążenie Krupy i jego kompanii. Ciągnący się w nieskończoność, równoczesny remont dwóch kluczowych skrzyżowań na południu, przez to totalne zakorkowanie połowy miasta, fatalna organizacja pracy - to tylko ostatnie przykłady działania tęczowego prezydenta. Mieszkam tu od 60 lat, tu się urodziłem a teraz też myślę o wyprowadzce. A żeby was....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 17 ramzesio

Niestety argument z czasem marnowanym na dojazd jest mocno nietrafiony, centrum jest tak zakorkowane, że niekiedy dojazd z pobliskiego miasta wychodzi krócej niż "z centrum do centrum". To samo tyczy się komunikacji miejskiej, z której chętnie bym skorzystał gdyby nie fakt, że dojazd nią zajmuje mi przeszło 50 min kiedy samochodem ta sama podróż trwa 12! Dodając do tego fakt, że mieszkania w pobliskich miastach są około 2 razy tańsze to nie dziwie się, że ludzi ubywa. Mieszkając w Kato czasu się nie oszczędza a na pewno wychodzi drożej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 marianpazdzioch

Niech otworzą jakieś szkoły techniczne, czy zawodowe to im wzrośnie. Dziś tylko nauka i praca przyciąga ludzi do polskich miast. Wygodniej mieszkać pod miastem. A zarobki lepsze są zazwyczaj za granicą, więc tym konkurować mogą jedynie w bardzo ograniczony sposób.

! Odpowiedz
2 8 zenonn

Czasochłonny dojazd z okolicznych gmin?
Wioski graniczące z Katowicami? W GZM wioski są na obrzeżach.
Przejazd przez Katowice w godzinach szczytu trwa mnóstwo czasu.

! Odpowiedz
0 25 login503

Ani słowem nie zająknął się na temat kosztów życia w Katowicach i rozpasanej do granic urzędniczej bandy. To kosztuje więc ludzie nie chcąc płacić uciekają

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne