Choć za palenie odpadami w piecach obecnie grozi nawet 5000 zł grzywny, to proceder ten nie słabnie. Dotychczas zachęcała do tego niska karalność i ściągalność kar. Wkrótce, gdy w życie zaczną wchodzić kolejne uchwały antysmogowe, karane będzie także palenie w piecach starszych generacji opałem niskiej jakości.


Rozpoczęty sezon grzewczy sprawiły, że na tapet wrócił temat palenia w piecach i będącego jego pochodną smogu. W tym roku temat jest jeszcze bardziej drażliwy ze względu na szybujące w górę ceny opału i zachęty
Kary za palenie śmieciami. Ile wynoszą i komu zgłosić?
Od września za palenie śmieciami w piecach, ale także choćby w przydomowym ogródku, grozi grzywna do 5000 zł. Sąd może nałożyć także karę aresztu do 30 dni. W najlżejszych przypadkach skończy się na mandacie do 500 zł, który wypisze miejski lub gminny strażnik.
Do kontrolowania kotłów grzewczych w poszczególnych gminach wyznaczeni zostali strażnicy, zarówno miejscy, jak i gminni. Kontrole mogą przeprowadzać przez całą dobę. Często odbywają się one bez potrzeby wchodzenia na posesję, a wykorzystywane są do tego drony.
Średni mandat – 160 zł i to w teorii
W wielu przypadkach kary są jednak czysto teoretyczne. Jak wynika z raportu Polskiego Alarmu Smogowego, bazującego na danych ze 167 polskich gmin, w 2021 r. mandat płacony za to wykroczenie wyniósł średnio 160 zł, choć maksymalnie może być to nawet 500 zł. Jeden z powodów? Przy ustalaniu wysokości mandatu strażnicy biorą pod uwagę sytuację materialną karanego.

– W całym 2021 r. statystycznie jedynie jedno gospodarstwo domowe na gminę zostało ukarane za naruszenie przepisów o ochronie powietrza, np. spalanie odpadów – czytamy w raporcie PAS.
Przy czym w miastach i gminach, w których nie istnieją straże miejskie lub gminne, 77 proc. stwierdzonych wykroczeń nie zakończyło się nałożeniem choćby mandatu. W gminach, w których istnieją straże, jedynie pouczeniem kończy się 27 proc. ujawnionych wykroczeń. W 68 proc. wystawiany jest mandat, a w 5 proc. sprawa kierowana jest do sądu.
Zgodnie z raportem PAS, w większości gmin (50 gmin ze strażą i 76 gmin bez straży) kontrole prowadzone są jednak wyłącznie w godzinach pracy urzędu. Oznacza to z kolei, że nie dochodzi do nich wieczorem, czyli wówczas, gdy wiele osób po powrocie z pracy do domu dopiero uruchamia ogrzewanie.
Znacznie skuteczniej karanie osób palących odpadami w piecach wygląda we Wrocławiu. Od trzech lat liczba ujawnionych wykroczeń oscyluje wokół 220. Liczba nałożonych mandatów w latach 2019 – 2021 waha się z kolei od 170 do 190. Co roku kilkanaście spraw było z kolei kierowanych do sądów. Oznacza to, że średnio kary dotknęły dziewięciu na dziesięciu przyłapanych na paleniu w piecach. Liczba skontrolowanych budynków wzrosła w tym czasie z 4,5 tys. w 2019 r. do 7,5 tys. w 2021 r.
Liczba mandatów w ostatnich latach spadła z kolei w Szczecinie. Jak informuje Joanna Wojtach ze szczecińskiej straży miejskiej, jeszcze w 2019 r. tamtejsi strażnicy nałożyli 130 mandatów, rok później było ich 109. W 2021 r. nałożono 62 mandaty na łączną kwotę 10 980 zł, co oznacza, że średnio ukarany musiał zapłacić 177 zł.
Meble, okna i kalosze
Choć wyobraźnia ogrzewających domy odpadami jest niemal nieograniczona, to zdaniem strażników miejskich, rośnie świadomość mieszkańców, czym nie wolno palić i co wiąże się z paleniem trującymi odpadami.
– Podczas interwencji strażnicy nie są już świadkami tak patologicznych sytuacji, jakie miały miejsce jeszcze przed kilkoma laty. Kiedyś na porządku dziennym było wykorzystywanie jako rozpałki plastikowych butelek. Palono gumowe kalosze, a raz nawet strażnicy znaleźli w palenisku kawałek nadpalonej opony. Teraz już takich drastycznych odkryć nie ma. Wciąż zdarzają się za to drewnopodobne materiały, które są wykorzystywane do palenia często z niewiedzy. To np. ramy okienne, płyty paździerzowe, które wydają się niektórym dobrym materiałem, ponieważ nie zdają obie sprawy, że znajduje się w nich niemal cała tablica Mendelejewa – zauważa st. insp. Joanna Wojtach, rzecznik prasowa szczecińskiej straży miejskiej.
Waldemar Forysiak z wrocławskiej straży miejskiej do często wykorzystywanych odpadów dodaje także stare meble, przepracowane oleje oraz nasączone olejami i smarami materiały, a nawet kable. Popularne są także płyty wiórowe, a w przeszłości dochodziło do sytuacji, w których ukarany palił kolejowymi podkładami.
Uchwały antysmogowe nabiorą na sile
Palenie śmieciami to jedna, a ogrzewanie domów niskiej jakości opałem w piecach starszych generacji, tzw. kopciuchach, to druga strona medalu. Problem ten ma zacząć znikać od 2023 r., gdy w życie zaczną wchodzić kolejne uchwały antysmogowe. Najwcześniej, bo już od 2023 r. z użytku będą wycofywane kotły na paliwo stałe pierwszej, drugiej i trzeciej klasy oraz te, które nie spełniają żadnych wymogów.
Nieco później, w latach 2024 – 2028 (w zależności od województwa) wprowadzane będą zakazy palenia w piecach czwartej klasy. W kolejnych latach wycofywane z użytku będą piece klasy piątej.
Uchwały antysmogowe nie zostały jednak uchwalone we wszystkich województwach. Nie obowiązują one głównie na wschodzie i północnym-wschodzie Polski, w województwach: podkarpackim, podlaskim i warmińsko-mazurskim.
Zachęty Jarosława Kaczyńskiego vs strażnicy miejscy
Strażnicy miejscy z obawą podchodzą do rozpoczętego sezonu grzewczego. Wszystko przez słowa Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który we wrześniu podczas spotkania z wyborcami w Nowym Targu zasugerował, że najważniejsze jest ogrzanie domów, a palić można, a nawet trzeba wszystkim, byle nie „oponami i tym podobnymi rzeczami”.
– Trochę napawa nas to obawą, zwłaszcza gdy słyszy się przekaz pewnych osób o możliwości palenia obecnie w piecach właściwie wszystkim, oprócz opon. Skutki długofalowe takich pomysłów dla zdrowia Polaków – opłakane – mówi Joanna Wojtach.
Jak zgodnie zapewniają przedstawiciele straży miejskich w największych polskich miastach, pomimo szybujących cen opału, kontrole i w tym roku będą prowadzone na zbliżonym poziomie, jak w roku poprzednim.
Marcin Kaźmierczak




















