Jako przyczynę śmierci policja podaje samobójstwo. Na posiedzeniu zespołu parlamentarnego do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej prezes PiS przypomniał, że chorąży Muś zeznawał przed prokuraturą , że 10 kwietnia 2010 roku słyszał dwa wybuchy, a rosyjscy kontrolerzy sprowadzali samoloty na wysokość 50 metrów. Tych informacji nie było w czarnych skrzynkach, co oznacza, że ich zapisy mogły być sfałszowane - mówił prezes PiS.
Zwołać nadzwyczajne posiedzenie Sejmu
Prezes PiS powiedział, że powinno się dziś odbyć nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, na którym prokurator generalny powienien odnieść się do publikacji "Rzeczpospolitej". Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego powinny zostać ujawnione wszelkie dokumenty związane z tą sprawą. - Odmowa ujawnienia tych dokumentów jest tylko przyznaniem się do tego, że się chce coś przed społeczeństwem ukryć. (...) Mamy ślady wybuchu, a każe się nam wierzyć, że to zbieg okoliczności - powiedział Kaczyński. Prezes zasugerował także, że czarna skrzynka tupolewa mogła zostać sfałszowana.
| »Prokuratura bada sprawę śmierci świadka katastrofy smoleńskiej |
W specjalnym posiedzeniu zespołu parlamentarnego bierze udział porucznik Artur Wosztyl, który 10 kwietnia 2010 roku był pierwszym pilotem Jaka-40.
Przewodniczący zespołu parlamentarnego do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz odniósł się też do publikacji "Rzeczpospolitej", która ujawniła, że polscy prokuratorzy znaleźli na wraku tupolewa materiał wybuchowy - trotyl i nitroglicerynę. Antoni Macierewicz przypomniał, że o eksplozji mówiło kilku naukowców, między innymi innymi profesor Wiesław Binienda, inżynier Grzegorz Szuladziński.
IAR/dw/pbp































































