Projekt ma być poddany pod głosowanie za tydzień, ale kablówki już dziś chcą wiedzieć czy stać je na podwyżki czy nie. Pytania zadają nie tylko swoim klientom, ale również posłom, których pytają jak będą głosować.
W projekcie do ustawy znalazły się zapisy mówiące o powołaniu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Finansować Instytut ma się również z podatku od kablówek. W rzeczywistości oznacza to podwyższenie abonamentu. Ministerstwo Kultury twierdzi, że podwyżka to zaledwie kilka złotych rocznie.
Operatorzy kablówek nie są przeciwni projektowi, ale źli na to, że nikt z nimi nie konsultował tych decyzji. "Nikt z nami niczego nie konsultował, poza tym posłowie zostali wprowadzeni w błąd przez ministerstwo, sugerujące, że takie same zasady finansowania obowiązują w Unii" - uważa Krzysztof Stefaniak, rzecznik "Vectry", drugiego co do wielkości operatora sieci kablowej w kraju, cytowany przez „Dziennik Łódzki”. "Nie godzimy się też, by jedna grupa przedsiębiorców, czyli my, była opodatkowana na rzecz innej grupy, czyli producentów filmowych" - dodaje.
Sami abonenci z planowanych podwyżek nie są zadowoleni. Ich zdaniem opłaty i tak są wysokie, dlatego kablówki powinny odprowadzać podatek nie podwyższając abonamentu.
T.J.
Źródło: „Dziennik Łódzki”






























































