Posłowie KO zapowiedzieli we wtorek złożenie wniosku do NIK o kontrolę budowy szpitala tymczasowego we Wrocławiu, który - ich zdaniem - jest "wydmuszką". Według nich w tej sprawie można mówić o niegospodarności. Wojewodzie dolnośląskiemu politycy KO zarzucili m.in. niedopełnienie obowiązków.


Posłowie Dariusz Joński i Michał Szczerba od wielu miesięcy przyglądają się temu, jak rząd radzi sobie z walce z pandemią, m.in. budowie szpitali tymczasowych. We wtorek zaprezentowali wyniki kontroli poselskiej w szpitalu tymczasowym we Wrocławiu.
O nieprawidłowościach w dolnośląskiej placówce informowały ostatnio media. "Fakt" napisał w poniedziałek, że do wrocławskiego szpitala trafiły m.in. używane łóżka z Niemiec, a sprzedała je firma Rovicom, która wcześniej zajmowała się rekrutowaniem hostess i kelnerów.
Ktoś wystawił fakturę za 500 tys zł za stare niemieckie łóżka przekazane przez niemiecki szpital, a premier mówi „Kiedy lasy płoną nie czas żałować róż” pic.twitter.com/CDD2tn6aIq
— Dariusz Joński (@Dariusz_Jonski) March 25, 2021
Michał Szczerba ocenił, że szpital tymczasowy w stolicy Dolnego Śląska to "wydmuszka" i przykład na to, jak można "zrobić złoty interes na pandemii". "Byliśmy w urzędzie wojewódzkim, przejrzeliśmy kilka tysięcy stron dokumentów, faktur, protokołów dotyczących budowy szpitala tymczasowego, szpitala najdroższego w Polsce" - powiedział poseł KO.
W jego ocenie wrocławska placówka nie jest "modelowym szpitalem tymczasowym", jak określił go niedawno premier Mateusz Morawiecki. "To jest szpital, który pozostawia bardzo dużo do życzenia" - dodał polityk PO. Zwrócił uwagę, że wbrew pierwotnym planom, szpital nie został przygotowany dla 400 pacjentów, a jedynie około stu.

Szczerba uważa, że na potrzeby szpitala tymczasowego we Wrocławiu można było wybrać kilka innych, lepszych lokalizacji, jak dawne budynki poszpitalne czy Hala Stulecia. "Były obiekty, do których były doprowadzone wszelkie media, których nie trzeba było tworzyć na nowo, od podstaw" - powiedział poseł. Wojewoda dolnośląski jednak - jak dodał - wybrał ofertę wynajęcia centrum kongresowego, w skład którego wchodził hotel i trzy hale, w tym jedna bardzo słabo wyposażona.
Joński przypomniał, że budowa szpitala tymczasowego we Wrocławiu kosztowała jak dotąd 75 mln zł. Na kwotę tę złożyły się - według niego - budowa obiektów za 24,4 mln zł, w tym dwóch kolejnych hal, koszt instalacji (27,9 mln zł) oraz zagospodarowanie istniejących już obiektów (2,5 mln zł). Według posła KO, dwie nowo wybudowane hale nie zostały do tej pory otwarte. "Pytanie po co więc inwestowano 75 mln złotych, skoro szpital stoi pusty w tych miejscach, gdzie dziś powinien przyjmować pacjentów?" - zastanawiał się Joński.
Jak zauważył, szpital we Wrocławiu (tylko jedną halę) otwarto 9 marca, mimo stwierdzenia ponad stu usterek i uwag do inwestycji. "Za wąskie futryny, brakuje chłodni na zwłoki, rury gazowe są nieszczelne, czujki przeciwpożarowe nie działają, system kamer również nie działa" - wymieniał polityk.
Zdaniem Szczerby po przeprowadzonej kontroli poselskiej nasuwa się wniosek, że przy okazji budowy placówki tymczasowej, ze środków publicznych, rozbudowywane jest prywatne centrum kongresowe. "Powstał wielki kompleks - mamy trzy hale, które są modernizowane, w tym jedna tak naprawdę od podstaw. Powstały dwie hale, które z założenia miały być wykorzystywane jako szpital, (...), a okazuje się, że szpital będzie umiejscowiony tylko w jednej z tych starych hal" - stwierdził poseł KO.
Posłowie zapowiedzieli skierowanie do Najwyższej Izby Kontroli wniosku o zbadanie przebiegu budowy szpitala tymczasowego we Wrocławiu. W ich ocenie w tej sprawie mamy do czynienia z niegospodarnością, ale też naruszeniem przez wojewodę dolnośląskiego Jarosława Obremskiego art. 231 kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków).
"Jeżeli wojewoda pozwala na to, żeby w aneksie do umowy znalazł się zapis, który mówi o tym, że wyłącza się odpowiedzialność gwarancyjną osoby, która była odpowiedzialna za przygotowanie instalacji medycznych, to nie jest tylko przestępstwo, to jest również wprost narażenie życia i zdrowia pacjentów" - powiedział Szczerba.
Joński ironizował, że każda fala zachorowań "miała swojego handlarza". "Pierwsza fala to handlarz respiratorami, handlarz bronią, który nie dostarczył tych respiratorów (...) Druga fala to handlarz oscypkami - słynne przyłbice; instruktor narciarstwa od masek, które nie miały atestów. Ale mamy trzecią falę i trzecia fala to handlarz starymi łóżkami, ale też wzbogacanie się niektórych na tej pandemii" - powiedział Joński.
Sformułował też kilka innych zarzutów wobec obecnych władz. "Oskarżam rządy PiS za to, że nie mają planu walki z pandemią; oskarżam rządy PiS, że wprowadziły totalny chaos w służbie zdrowia. I oskarżam rządy PiS za to, że pozwalają na geszefty na pieniądzach, które powinny być przekazane na walkę z pandemią" - oświadczył poseł KO.
Jak mówił, dwa dni temu na nowotwór zmarła dyrektor jego biura poselskiego, która nie doczekała się operacji, ponieważ zabrakło dla niej miejsca w szpitalu. "Szpitale tymczasowe, które miały odciążyć zwykłe szpitale, miały być pierwszą linią obrony, tak de facto były zamknięte" - dodał Joński. (PAP)
(Planujemy kontynuację tematu)
autor: Marta Rawicz
mkr/ par/




























































