Dlatego wczoraj przewodniczący KNF, Andrzej Jakubiak, w liście wystosowanym do ZBP przypomniał bankom zasady tworzenia reklam kredytu konsumenckiego. W piśmie nawołuje do uwzględnienia obowiązujących przepisów prawa w prowadzonej przez banki działalności reklamowej.
Do czego nie stosują się banki?
Zastrzeżenia KNF dotyczą w niektórych bankach głównie sposobu i formy prezentacji reklam kredytów gotówkowych. Komisja zwraca uwagę na fakt, iż w publikowanych kreacjach reklamowych informacje o kosztach kredytu są zamieszczane „najczęściej w dolnej części przekazów reklamowych oraz zapisane czcionką znacznie odbiegającą zarówno wielkością, jak i wyrazistością od pozostałej treści tego przekazu”. Taki sposób prezentacji oferty – w krótkich przecież reklamach - w znacznym stopniu uniemożliwia potencjalnemu klientowi zapoznanie się z jej treścią i ocenę produktu.
Co powinna zawierać dobra reklama?
Instytucje finansowe przygotowując reklamę oferowanego przez siebie kredytu gotówkowego, powinny zawrzeć w niej dane odnoszące się do kosztu kredytu. Chodzi przede wszystkim o: stopę oprocentowania kredytu, dodatkowe opłaty i prowizje uwzględniane w całkowitym koszcie kredytu, całkowitą kwotę kredytu, całkowitą kwotę do zapłaty przez klienta, wysokość rat, rzeczywistą roczną stopę oprocentowania (RRSO) czy okres obowiązywania umowy.
Powyższe informacje powinny być przedstawione w sposób jednoznaczny, zrozumiały i czytelny dla kredytobiorcy. Oznacza to, że nie powinny wprowadzać klienta w błąd. Jakubiak w liście do ZBP podkreśla, że takie informacje o koszcie kredytu „są niezbędne do podjęcia przez odbiorców przekazu świadomej decyzji dotyczącej uzyskania kredytu. Oznacza to, iż pominięcie tych informacji w przekazie reklamowym bądź zamieszczenie ich w sposób uniemożliwiający swobodne zapoznanie się z nimi należy oceniać jako informacje reklamowe mogące wprowadzać w błąd.”
Mylące reklamy krzywdzące też dla banków
Ujęcie treści przekazu reklamowego w niewłaściwy sposób może powodować negatywne skutki zarówno po stronie klienta, jak i po stronie banku. Andrzej Jakubiak podkreśla, że niejednoznaczna i nieczytelna informacja może narazić bank na ryzyko reputacyjne, a także ryzyko kredytowe. Okazuje się bowiem, że zmyleni klienci często nadmiernie się zadłużają i w rezultacie mają problemy ze spłatą zobowiązań. A to z kolei może powodować spory z klientami oraz problemy w zakresie zarządzania ryzykiem detalicznych ekspozycji kredytowych.
Póki co, KNF upomina. Do banków, których reklamy wzbudziły konkretne zastrzeżenia, zostały skierowane indywidualne wystąpienia nadzorcze. Pozostaje żywić nadzieję, że prezentowane oferty produktów i usług bankowych będą zrozumiałe i czytelne dla potencjalnych kredytobiorców.
Zuzanna Brud, z.brud@bankier.pl




























































