Komisarz UE ds. imigracji Magnus Brunner ocenił w czwartek, że na tym etapie odsyłanie Syryjczyków wbrew ich woli do ojczyzny „nie jest możliwe”. Wezwał również do zachęcania Syryjczyków do dobrowolnych powrotów do swojego kraju.


"Musimy skupić się na dobrowolnych powrotach. Co możemy zrobić, aby je wspierać? Możemy im powiedzieć: Tak, wróćcie i pomóżcie dać Syrii dobrą przyszłość i pomóżcie ją odbudować. (...) Jeśli chodzi o przymusowe powroty, musimy być ostrożni, ponieważ nie wiemy jeszcze, jaka będzie sytuacja i jak nowy rząd lub nowi przywódcy będą się zachowywać i co zrobią w nadchodzących dniach, tygodniach i miesiącach. Jest więc za wcześnie" - oświadczył Brunner.
Komisarz jednoznacznie sprzeciwił się pomysłom, aby przymusowo wydalać Syryjczyków z UE. „Na razie powiedziałbym, że przymusowy powrót nie jest możliwy" – stwierdził podkreślając, że sytuacja w Syrii nie jest stabilna.
Po upadku w Syrii reżimu Baszara al-Asada kilka krajów Unii Europejskiej ogłosiło, że tymczasowo wstrzymuje przyjmowanie wniosków o azyl składanych przez Syryjczyków. Takie środki wprowadziły m.in. Niemcy, Austria, Dania, Czechy, Szwecja, Belgia, Chorwacja i Włochy.
Rząd austriacki ogłosił też, że przygotowuje "program wydalenia", ponieważ "sytuacja polityczna zasadniczo zmieniła się" w Syrii.

Syryjscy bojownicy ogłosili w niedzielę nad ranem zdobycie stolicy kraju Damaszku i koniec ponad 50-letnich rządów rodziny Asadów. To najnowszy etap trwającej od 2011 r. wojny domowej, w której Asad był popierany m.in. przez Rosję, Iran i libański Hezbollah, kontrolowany przez władze w Teheranie.
Za wyzwolenie Damaszku i obalenie Asada odpowiadają jednak rebelianci dowodzeni przez grupę Hajat Tahrir asz-Szam (HTS), były oddział Al-Kaidy. Na ich czele stoi były bojownik Al-Kaidy, Abu Muhamad al-Dżaulani.
Z Brukseli Łukasz Osiński



























































